W Patronite od 02.04.2018

Miejsce w rankingu Autorów

miesięczne wsparcie:

liczba Patronów:

0 patronów
0 zł miesięcznie
0 zł łącznie
Geotyda to świat tworów przyrody nieożywionej. Wbrew nazwie jednak, nie jest on martwy. Jest to świat żywych wartości, bowiem istnieje dłużej niż człowiek i będzie trwał nawet wtedy, gdy jego już na nim zabraknie. Nie zaglądaj, jeśli nie jesteś gotów, aby je odkryć...

O Autorze

Geotyda przedstawia geoturystykę, czyli turystykę poznawczą nastawioną na kontakt z geologicznymi obiektami i procesami. Nieciekawe? Nie czytaj więc dalej. Dzięki niej jednak odkryjesz nie tylko świat tworów przyrody nieożywionej, ale także odmienisz swoje życie, poznając prawdę przez te twory przekazywaną. Myśli zapewne wykrzyczały: ”Pier…, Hipolicie!”. Trzeba było zatem nie czytać… Ostatnie ostrzeżenie! Brniesz dalej? Czyli szukasz zmiany…

Metamorfozę taką przeszło pewne stworzenie powołane do życia gdzieś na przełomie XX i XXI wieku. Jeśli czymś by się wsławiło, byłoby o tym głośno. Tak się nie stało, więc najpewniej wiodło typowy żywot; taki jak wielu mu podobnych. Dopasowało się do nich i codziennie wykonywało to co oni; jak maszyna. Z czasem zwróciło ono uwagę na jedną ze swoich cech. Posiadali ją także inni. Tylko posiadali, a to stworzenie postanowiło z niej skorzystać, kończąc z dotychczasowym życiem. Zimą 2013 roku trafiło więc do Geotydy. Z cechą, dzięki której było piękne, a przez którą – przeklęte. Chodzi o jego kolor, który powodował, że – w momencie odłączenia się od jemu podobnych – miało niebywałe trudności ze zdobywaniem pokarmu. Tak, to widoczna z prawej puma. W poprzedniej rzeczywistości bez problemu mogła się nasycić swoją fizycznością; w tej – nie. Skupiła się więc na czymś zupełnie innym. Zbierała grzyby…
…zaprzyjaźniała się z końmi.
Niestety podczas jednej z wypraw wpadła w zastawione na nią sidła, więc dalszy jej los nie jest znany…

Obecnie Geotydę odkrywa lew, aczkolwiek doskwiera mu m.in. suchość w baku uniemożliwiająca podejmowanie kolejnych wyzwań. Nie spocznie on jednak, aż nie odmieni swego żywota w takim stopniu jak jego poprzedniczka puma, a codzienność każdego gościa Geotydy napełni feerią barw. Chce tego i nie boi się dotrzeć do prawdy powstałej przed człowiekiem. A Ty czego się boisz? Zmiany, kolorów, prawdy? Przecież to czytasz, mimo ostrzeżeń… prawda? Z prawej masz wyznaczoną drogę do niej…

26 kwietnia 2018 roku Geotyda obchodziła siódmą rocznicę powstania. Do tego dnia przedstawiała ona ponad 400 tworów zlokalizowanych na terenie Polski (geotyda.pl). Od tego dnia zaś swoim zasięgiem objęła cały świat (geotyda.net). Powstało zatem wiele nowych geologicznych ścieżek – wąskich, krętych i nieraz wiodących stromo pod górę. A ponieważ nie prowadzą one do zdobycia kolejnego papierku, czy też stopnia, to wszystkie nabyte na nich doświadczenia wykształcą lepiej niż renomowane ośrodki edukacyjne i pracownicze. Ścieżki te wiodą przez codzienność – ciemne doliny, głębokie czeluście, niedostępne szczyty, rwące strumienie, zrujnowane budowle. Nie są one jednak dostrzegalne z szerokiego traktu pełnego stłoczonych ludzi. Zawsze jednak można z niego zejść, udając się na wyprawę do źródła po(d) prąd. Wyprawa taka wymaga jednak wsparcia. Dlatego też Geotyda pojawiła się na Patronite. A skoro tutaj jesteś, to znaczy, że warto było. Pamiętaj o tym i wesprzyj Geotydę. Już wiesz dlaczego oraz jak…

Jesteś innego zdania? To spadaj w szarą codzienność i bądź jak większość! Tkwij tak dalej, ponieważ i tak nic nie zmienisz w sobie; w swoim życiu też nie, podobnie jak w świecie… i nie czytaj dalej, ponieważ 15 maja 2018 roku suchość w baku lwa została zażegnana. Ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi…

Sytuacja ta odmieniła się nie za sprawą tutejszej społeczności, a poprzez jego sąsiadkę cytrynkę. Jednak po kolei. Lew został zaprojektowany przez legendarną firmę Carrozzeria Pininfarina, a fabrykę Peugeota opuścił w roku 2000 jako 406 Coupe. Niewiele pamiętał ze swoich kocięcych lat; był nieśmiały i niczym się nie wyróżniał - szary kocur jakich wiele. W wieku 16 lat jednak trafił do Geotydy. Nie wiedział co to, ani po co. Ale już od kociaka strasznie bał się wielkich autobusów. I tak na Węgrzech przekonał się, że te kolosy wcale nie są takie straszne. Uważał się za słabeusza, więc wziął udział w wyprawie po wijących się kilometrami słowackich serpentynach. Niedowiarków zostawiał z tyłu, osiągając kolejne przełęcze, skąd czekały najpiękniejsze widoki. Udowodniono mu, że nawet w czasie pracy należy się odpoczynek… i to w najdziwniejszych nieraz sytuacjach – jak w południe wśród czeskich pól… Fizyczności też nie pominięto, gdyż wszelkie zanieczyszczenia osiadające na jego lakierowanej sierści w jakiś sposób należało usuwać… Najważniejsze jednak jest to, że pozostał wierny; potrafił czekać, pilnować, pomagać… najzwyczajniej – być.

Niezwykła, acz realna opowieść, zawiera wątek sąsiadki cytrynki. Otóż, może z sympatii, a może z innych znanych tylko sobie przyczyn, zbliżyła się ona do lwa… Zrobiła to słodko, ale jednocześnie niezdarnie, uszkadzając mu zderzak… Niby nic wielkiego, ale lew usłyszał wyrok. Teraz wzorem Pumy – kształtuje kogoś innego. A w Geotydzie pojawił się 10-3. Kto to taki? Ten Trzeci, a reszta niech na razie pozostanie tajemnicą…

Udostępnij

Pomóż, udostępniając profil!

Zostań Patronem