Bogumił Hoder

W Patronite od 21.05.2020

Miejsce w rankingu Autorów

miesięczne wsparcie:

liczba Patronów:

0 patronów
0 zł miesięcznie
0 zł łącznie
Artysta wizualny tworzący surrealistyczne wizje na płótnie, który swój warsztat tradycyjny rozwija w oparciu o nowoczesną technologię, z projektami 3D włącznie. Moje życie, to przygoda ze sztuką, która nadaje kierunek kolejnym niełatwym, ale jakże fascynującym wyzwaniom.

O Autorze

Pozdrawiam z pokładu malarskiego frachtowca pozawymiarowego HoderArt!

Nazywam się Bogumił Hoder i jestem jego Kapitanem, choć mój Zespół, a właściwie Załoga, to nie tylko ja.

Bo wprawdzie, to ja ostatecznie tworzę moje obrazy i utrwalam wizje, jednak twórczość łączy się z życiem, a je dzielę z kochanymi przeze mnie osobami… To one są moją Załogą, moim Teamem.

Ponieważ twórczość artystyczna jest czymś niezwykle osobistym, a zarazem podlegającym dzieleniu się z szeroką publicznością, nie sposób mówić o niej jedynie w kategoriach codziennej pracy.


A jaki jestem ja sam?


Dzieje się u mnie dużo, a wszystko kręci się dookoła sztuk wizualnych. Najważniejszą z nich jest dla mnie malarstwo i to, co prowadzi do tworzenia kolejnych obrazów - najczęściej olejnych, ale nie tylko. Same obrazy są efektami poszukiwań i zainteresowań - oczywiście w konkretnych ramach estetycznych i filozoficznych. Krótko mówiąc, interesuje mnie fantastyka, sci-fi i to, z czego wynika ich surrealistyczna natura - chęć spojrzenia na życie z dystansu.

A czym jest samo malarstwo dla mnie? Niewątpliwie językiem. Nauczyłem się go w stopniu pozwalającym na dość swobodne porozumiewanie się z innymi osobami znającymi go i wrażliwymi, tak jak ja. Moją ukochaną formę artystycznego wyrazu szanuję i rozwijam, a ona prowadzi mnie przez mój mały wszechświat. Czasami jest ciężko, bywają chwile trudne i pozbawione barw, jednak to ciągle część procesu, podróży, życia.


Wspomniałem już, że u mnie wszystko kręci się dookoła sztuk wizualnych - zdecydowanie to właśnie do nich zostałem stworzony. Ale w moich żyłach płynie nie tylko czysty pigment z olejem, a zapach terpentyny uwielbiam nie tylko o poranku, bo darzę uwielbieniem również sztukę filmową. To ona mnie napędza i inspiruje. Jej magia i możliwości, a także to, co pomaga mi w pracy malarskiej - muzyka filmowa, którą kolekcjonuję i słucham z uwielbieniem.


To wszystko wynika pewnie z mojej raczej mocno ścisłej natury. Wprawdzie jestem wrażliwym humanistą, jednak zbyt mocno wielbię fizyczną naturę świata, naturalne procesy, które uważam za jedyną siłę sprawczą wszystkiego, ich relacje i komplikacje. Jeśli miałbym odpowiedzieć, kim dla mnie jest Bóg, nie udzieliłbym pewnie zadowalającej wszystkich odpowiedzi, bo jest dla mnie po prostu wszystkim i wszystkimi naraz. Zarówno bielą i czernią, dobrem i złem, dniem i nocą, wodą i ogniem, wiosną i zimą, etc. Przy okazji przyznaję, że jestem otwarty i szanuję wszelkie poglądy, o ile tylko nie ranią kogokolwiek.

Jako Kapitan tego mojego wizualnego frachtowca, podejmuję się różnych wyzwań, czasami dość skomplikowanych i obarczonych ramami czasowymi oraz materialnymi. Przede wszystkim jednak tworzę to, co stanowi o moim życiu. Chyba każdy artysta tak ma, że w pewnym momencie życia cele powoli zaczynają stawać się wyraźne. Nie zawsze jednak ostrość jest regulowana szybko i płynnie.


Moja historia trwa i żyje już od przeszło 15 lat, kiedy studiowałem malarstwo i skończyłem je broniąc zarówno pracy magisterskiej, jak i zestawu prac dyplomowych w 2007 r. Na pewno nigdy nie pominę wpływu, jaki miały na mnie zajęcia ze ś.p. prof. Andrzejem Klimczakiem-Dobrzanieckim na zielonogórskiej uczelni. To dzięki jego usilnym działaniom, pokonana została trudna do przebycia granica między zwykłym hobby a dojrzałą twórczością - którą z resztą poznaję tak naprawdę do dzisiaj i będę poznawał zawsze.


Od tamtych, jakże niewinnych dni, nie zatrzymałem się ani razu. Nigdy nie powiedziałem sobie “czas na rok urlopu”. Za to walczę na wielu frontach. O wolność i niezależność. Z moimi obrazami byłem już w wielu krajach. Zjechałem Polskę, odbierałem nagrodę za pierwsze miejsce w konkursie “Natale di Roma” w Rzymie, skoordynowałem razem z moim Zespołem i zrealizowałem pierwszą przygodę za oceanem, odbywając ogromnie wiele niesamowitych rozmów przy moich obrazach, z ludźmi z całego świata w Nowym Jorku. Z mojej pracowni w przygranicznej Koźli - mojego “Hobbitonu”, wyruszam co chwila w podróże “tam i z powrotem”. A nawiązania do świata Tolkiena nie są przypadkowe, bo jest to jedna z moich (bardzo wielu) największych, życiowych inspiracji.


Przy okazji poznałem, że moja ścisła natura nie zadowoli się “jedynie” czystym malarstwem. Potrzebuję wyzwań, a te dają mi podróże, fotografia, grafika komputerowa, w tym 3D, masa zainteresowań - światem i wszechświatem. Poza podziwianym przeze mnie warsztatem dawnych mistrzów - tak włoskich i holenderskich, jak i polskich czy amerykańskich, Interesują mnie najnowsze osiągnięcia w sztukach wizualnych, w tym w filmie, a także w grach komputerowych. Jednak ciągle to płótno i farby olejne, a czasami również ołówek, dają mi poczucie spełnienia.


Teraz te moje podróże doprowadziły mnie tutaj, do Patronite. Fajnej inicjatywy, która ma pomóc mojemu statkowi i jej Kapitanowi w kolejnych metafizycznych rejsach po oceanach inspiracji.

Udostępnij

Pomóż, udostępniając profil!

Zostań Patronem