Strefa Patrona:

Katowice/Poznań
Obserwuj
Podziel się ze znajomymi
NAPISZ WIADOMOŚĆ
8

patronów

80 zł

miesięcznie

80 zł

łącznie

Dwie gospodynie domowe wyżywające się twórczo. Piszemy od lat i chcemy, by nasze hobby, było również sposobem na życie. Dwie pisarki, pasja i tysiące zapisanych stron. Erotyka na doczepkę? Nie, to ważna część życia.

ZOSTAŃ PATRONEM

Cele

0%
100%
osiągnięto 1%
cel: 6000 zł miesięcznie
brakuje 5920 zł
Chrzanimy! Nie robimy!
Nie wracamy do pracy, bo mamy ją dzięki Wam.
Daliście nam stanowisko "Osobistych dostarczycielek pikantnych historii miłosnych".
Wyprawiamy dzieciaki do szkół, robimy kawę i siadamy w szlafroku do pisania. Albo i nie ;-)
Chciałyśmy dodawać nowe części regularnie i dużo częściej, niż dotychczas. Niestety, próbowałyśmy tego w wakacje, ale skończyło się na zaniedbaniu wszystkiego innego. Plan się nie udał. Doba musiałaby mieć 48h. Ma połowę mniej. A pisanie, jako przyjemność, jest wciśnięte w chwile przerwy, pomiędzy obowiązkami.
Rodzina i znajomi zobaczą realne przychody i przestaną nas traktować, jak wariatki, z fiksacją na punkcie spędzania każdej wolnej chwili przed kompem.
Oni się cieszą, bo zarabiamy na życie.
Wy się cieszycie, bo dajemy pełne namiętności i humoru teksty.
My się jaramy, bo to co robimy, jest dla kogoś ważne.
Układ idealny :-)

0%
100%
osiągnięto 0%
cel: 10000 zł miesięcznie
brakuje 9920 zł
Nareszcie dostarczamy "produkt idealny"!
Piszemy, a Wy nie raz i nie dziesięć zwracacie nam uwagę na błędy.
Niestety, autor zazwyczaj ich nie widzi. Własne pomyłki są niewidoczne. Jesteśmy wdzięczne za uwagi, ale wolałybyśmy dać tekst idealny, wypieszczony ortograficznie, interpunkcyjnie, bez literówek.
Gdy osiągniemy ten próg, będzie nas stać na zatrudnienie osoby do redakcji i korekty, oraz przerzucenie części działań związanych ze stroną, jej obsługą i promocją, by skupić się na pisaniu.
Teksty będą lepsze. Błędy nie będą Wam przeszkadzały w odbiorze treści, a przede wszystkim będzie ich dużo więcej. Oczywiście tekstów :-)
Teraz zdarza się, że nie ma kiedy pisać, bo reszta działań zajmuje multum czasu.
A pisać się chce, że aż palce swędzą. Historie pączkują w głowie, kopiąc po mózgu, że chcą być spisane.
Możemy też zacząć organizować webinary i zastanowić się nad tym, jak naszą wiedzę spróbować "puścić w obieg" i przeskoczyć do realizacji kolejnego - jeszcze ambitniejszego progu.

0%
100%
osiągnięto 0%
cel: 15000 zł miesięcznie
brakuje 14920 zł
Własne wydawnictwo
W tym momencie mamy motylowe wydawnictwo.
Możemy myśleć o tym, aby wydawać nie tylko siebie, ale i innych. Online i tradycyjnie. Możemy myśleć o papierowych, szeleszczących nowością książkach, z tym niepowtarzalnym zapachem, jakiego nie ma żaden ebook.
Stać nas na to, bo do tego doprowadziliście.
Tworzymy też miejsce, w którym inni mogą wydawać swoje teksty, a jeśli są dobre, to i zarabiać. Poprawimy i skorygujemy błędy. Nie my, ale korektor, którego zapewniliście nam próg wcześniej :-)
Inni, to znaczy wszyscy, którzy potrafią napisać coś ciekawego.
Inni, to znaczy ci, którzy na próżno dobijają się do większych i mniejszych wydawnictw, w których króluje zasada "kolesiostwa".
Inni, rozczarowani tym, że mają tak wiele do zaoferowania, a nikt nie chce zwrócić na nich uwagi.
Znamy to. Z autopsji. Nas też traktowano jak powietrze, chociaż setki czytelników codziennie dopominało się o więcej tekstów, o papierowe wydania, komentowało i zachwycało się.
Znamy to i chcemy, aby nasze wydawnictwo miało całkiem inne podejście do ludzi i tworzonych przez nich tekstów.
Zlecamy regularne nagrania lektorskie audiobooków. Na tę chwilę mamy ich niewiele. Super byłoby zapełnić nimi biblioteczkę.
Nagrywamy regularnie webinary, na których przekazujemy swoje doświadczenia z pisaniem, szukaniem miejsc do ich publikacji, albo stworzeniem swojego własnego. Podpowiemy, jak nie łamać prawa, chronić swoje treści i promować je w internetach ;-)
Mamy tak wiele motylowych pomysłów, że aż nam nosem wyfruwają :-)
Te trzy na początek. Ambitne, cudowne, napełniające nasze serca zachwytem.

O Autorze


 

DWIE GOSPODYNIE DOMOWE Z ZAMIŁOWANIEM DO PISANIA BAJEK DLA DOROSŁYCH


Kim jesteśmy?

Monika:

Po pierwsze jestem matką i żoną. Mąż, dwóch synów i kot bulimik, to nasza komórka rodzinna. Jesteśmy normalni. Krzyczymy, psioczymy, ale mając dwóch nastolatków w domu, nie może być spokojnie.
Od dwudziestu jeden lat jestem gastronomem. Prowadziłam w porywach trzy lokale i posiadłam wiedzę tajemną, którą powinnam spisać i podawać dalej tym, którzy chcą karmić innych za pieniądze. Co z tego, że powinnam, skoro zakochałam się w pisaniu?
Jest połowa września 2017, gdy piszę te słowa. Właśnie rozstaję się z czymś, do czego, zdaniem wszystkich znajomych i rodziny, jestem stworzona. Do karmienia. Spełnienie marzeń od momentu, w którym odkryłam magię pisania.
Zamykam ostatni z trzech lokali, staję przed dylematem "co dalej"? 
Chcę pisać i zamiast żyć z karmienia innych jedzeniem, będę dawała strawę duszy.
Ale od początku.

Gdy prowadzisz "ineteresa" jest pewnym jak w banku to, że po latach tłustych, przychodzą te chude. Dla kogoś przyzwyczajonego do odnoszenia wyłącznie sukcesów, taki "chudy czas" jest czymś straszliwym. U mnie kłopoty w firmie wywołały bezzesność. Antidotum na stawanie się zombie, odkryłam poczas pewnej bezsennej nocy. Zaczęłam sobie opowiadać bajkę dla dorosłych, a ta po trzech tygodniach usypiała mnie, jak ta lala.
Po pewnym czasie historię spisałam, w końcu opublikowałam na zaprzyjaźnionym portalu, w wyniku czego ta przestała działać nasennie.
Zaczęłam więc kolejną i następne. Założyłam blog.

 

Aga:

Od kiedy pamiętam, zawsze chciałam pisać. Co wieczór, gdy tylko zamknęłam oczy, pojawiała się w mojej głowie nowa historia, ożywiali bohaterowie, powstawały światy. Na początku były to naiwne bajdurzenia nastolatki, potem uparłam się zostać pierwszą damą polskiej fantastyki, aż pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie odkryłam, iż pisanie romansów wcale nie jest takie złe i sprawia mi ogromnie dużo radości!

Obecnie jestem na pełen etat matką i żoną, chociaż przyznam się Wam po cichu, że gotować umiem tyle co kot napłakał, prać nie znoszę, a zamiast odkurzacza wolę klawiaturę komputera.

Po urodzeniu drugiego dziecka oraz po długim urlopie macierzyńskim mam do wyboru: wrócić do zawodu wyuczonego lub rozwijać pasję, przekształcając ją w sposób na życie. Niektórych zaskoczę, ale mój zawód wyuczony to... fizyk :-)  Nie, żebym go nie lubiła, mam zamiar zapisać się nawet na kolejne studia podyplomowe, ale o ile to zaspokaja mój głód wiedzy, o tyle pisanie daje mi o wiele więcej.

Uszczęśliwia mnie.

Przynosi satysfakcję.

Obdarowuje czymś, co ciężko wyrazić słowami, a co sprawia, że podczas tworzenia nowej histori unoszę się kilka metrów nad ziemią.

I chociaż romans to gatunek traktowany z pobłażliwością czy wręcz wzgardą, nie chcę pisać niczego innego. Nawet jeśli czytam w komentarzach, że marnuję talent i stać mnie na więcej.

Być może. Ale ja jestem uparta. Zaczęłam na zaprzyjaźnionym portalu, po roku ośmieliłam się założyć bloga. I dopiero wtedy się zaczeło!...


Motylewnosie:

Nic tak nie łączy, jak wspólna pasja. Zwłaszcza gdy nawzajem się inspirujemy, również podczas tworzenia wspólnych opowiadań.
Pokochałyśmy jeden z najbardziej wyśmiewanych, a zarazem najpopularniejszych gatunków książek - ROMANS.
Banał o tym, jak dwoje ludzi spotyka się i nagle świat nabiera kolorów, słońce świeci jaśniej, a i deszczowa pogoda nastraja pozytywnie.

Żeby nie było, że to tylko taka "babska pisanina", to czyta nas wielu panów. Dlaczego?

Obie płci lubią seks, a że seks rodzi się w głowie, to ciekawie jest poczytać, jak rodzi się on w umyśle kobiety. Że na dokładkę opisujemy, co dzieje się w umyśle podczas seksu, to inna sprawa ;-)

 

W tym co piszemy mieszamy fantastykę, horror, obyczaj, s-f, kryminał. Czasami nasze opowiadania są głębokie i przemyślane, czasami lekkie, wywołujace uśmiech na twarzy czytelnika.
Czym się różnimy od innych piszących?

Większość ucina akcję w momencie, gdy między bohaterami dochodzi do seksu. Scena urywa się, "kamera" sunie w bok i powraca po wszystkim. To tak jakby dotrzeć do najsmaczniejszego kąska i odłożyć go z powrotem na talerz.
My tak nie piszemy. U nas jest wszystko, krok po kroku.
Wciągamy historią, pozwalamy zajrzeć w głowy bohaterów, w końcu i do przysłowiowego "łóżka".

Sprawdź, jeśli się odważysz ;-)
 


KOCHAMY MIŁOŚĆ, KOCHAMY O NIEJ PISAĆ

Brzmi głupio i naiwnie? Może dla kogoś. Nie dla nas. Może dlatego, że wiemy, że w życiu to ona jest najważniejsza. Większość jej szuka, my to opisujemy. Nie tylko miłość jako uczucie, ale także jej wymiar fizyczny, pokazując że te dwie rzeczy uzupełniają się w cudowny, niemal metafizyczny sposób.
Teraz również nagrywamy opowiadania.
 

 


 

PISAĆ KAŻDY MOŻE...

...ale nam to świetnie wychodzi :-)

Świadczą o tym tysiące kometarzy oraz kilka milionów wejść na nasze blogi.
Skoro więc robimy to dobrze, to chcemy iść w tym właśnie kierunku.
Czym się różnimy od autorów wydających książki w wydawnictwach?

My piszemy, korygujemy tekst, robimy okładkę i dajemy do przeczytania.

Nasze teksty, są jak ciepłe bułeczki. Serwujemy je na stronie motylewnosie.pl, a Czytelnicy wgryzają się w ciepłe jeszcze literki i chcą dokładki.
Nie publikujemy całej książki. Dodajemy kilka rozdziałów, a Czytelnik kupuje tych kilkanaście stron.
Większość tekstów jest bezpłatna. Dopiero od kilku miesięcy wprowadziłyśmy dodatkowo teksty płatne.

Najciekawsze jednak jest to, że Czytelnicy zmieniają bieg wydarzeń swoimi mailami, komentarzami. Ingerują w rozwój historii, przeżycia bohaterów. Inspirują nas zarówno komplementami jak i krytyką.
To kolejna cudowność pisania on line. Dla kogoś może to dziwne, ale nas bawi niemożność cofnięcia się i zmiana wydarzeń w napisanym tekście. Nie da się, bo tysiące oczu już widziały tekst.
 



Pisać zaczęłyśmy pięć, może sześć lat temu. Żadne tam okazjonalne wpisy, od razu codziennie, czasami po kilka tekstów na dobę. Założyłyśmy osobne blogi, a czytając się wzajemnie, poznałyśmy. To Czytelnicy podsunęli pomysł o połączeniu stron. Zrobiłyśmy to, bo słuchamy Czytelników. To dla Czytelnika piszemy. Jest naszą siłą napedową, paliwem, a jego uznanie celem, do którego dążymy w każdym tekście.

Na tą chwilę zapisałyśmy około sześciu tysięcy stron. Apetyt rośnie w miarę pisania. Chcemy więcej, chcemy pisać codziennie.
Pragniemy tego mimo że większość patrzy na nas z politowaniem, gdy mówimy, że piszemy.
Niech patrzą, nas to nie rusza. Zmarszczki im się na czołach od tego porobią. Ich paczanie, ich zmarszczki, nie nasza sprawa.

Naszą są literki.

Tysiące literek, setki słów dziennie.
Nie musisz wierzyć na słowo. Kliknij w którąś z poniższych okładek i poczytaj.
Czytelniczka rekordzista poinformowała nas, że przeczytała wszystko co napisałyśmy w pięć dni!
Nie wiemy, jakim cudem, ale musi bardzo szybko czytać :-)
 

 

Poza tym, że tworzymy oddzielne, to piszemy też wspólne opowiadania.
Zabawy przy tym, co niemiara. Dla ścisłości, to nie tylko my się dobrze bawimy. Czytelnicy donoszą, że również "parskają śmiechem" lub "opluwają monitor" podczas lektury :-)

 



Poczytaj o nas TUTAJ
Zaznaczamy jednak, że żadne z nas celebrytki. Ot zwyczajne gospodynie domowe na etacie.
GOSPODYNI DOMOWA brzmi dumnie!
Jeśli sądzisz inaczej, to powiedz to własnej matce i babce ;-)Dla bezpieczeństwa przez telefon.

Gospodyni domowa dysponuje arsenałem, przeciwko któremu ciężko jest się bronić. Zostaniesz z uszkodzeniami ciała, te na psychice nabędziesz w gratisie. Wałek do ciasta, patelnia, to narzędzia zagłady.

Gospodynie domowe "żondajom" dostępu do pisania!!! ;-)

 

 

Poza pisaniem, mamy inne pasje, ale tworzenie treści wygrywa.
Z czym? Odpowiedź w galerii poniżej.

Zostań Patronem

10 zł / miesiąc
patroni: 8
Stajesz się Patronem z dostępem rozszerzonym ;-) Co to oznacza?
1. Dostajesz dostęp do tajnej grupy motylowych Patronów na fejsbuku, o nazwie "motyla noga".
Tam będziemy się udzielały prywatnie. Pokażemy Ci gdzie i jak tworzymy, podzielimy się odrobinę życiem prywatnym ;-) Tyle, by Cię nie zanudzić.
Mamy multum motylowych planów, o których realizacji będziemy mówiły właśnie w grupie.
2. Motylowi Patroni będą mieli dostęp do niepublikowanych nigdzie opowiadań.
Co tydzień tutaj, każda z nas będzie publikowała kolejną część opowiadania , które później będą dostępne wyłącznie w sprzedaży.


Zostań patronem
30 zł / miesiąc
patroni: 0
Stajesz się Patronem z dostępem rozszerzonym ;-) Co to oznacza?
1. Dostajesz dostęp do tajnej grupy motylowych Patronów na fejsbuku, o nazwie "motyla noga".
Tam będziemy się udzielały prywatnie. Pokażemy Ci gdzie i jak tworzymy, podzielimy się odrobinę życiem prywatnym ;-) Tyle, by Cię nie zanudzić. Mamy multum motylowych planów, o których realizacji będziemy mówiły właśnie w grupie.
2. Masz dostęp do trwających opowiadań na stronie motylewnosie.pl i trwających opowiadań na patronite.pl
Raz w tygodniu wysyłamy Ci mailem wszystkie części opowiadań trwających na motylewnosie.pl i dodatkowo informujemy wpisem, że w Twojej skrzynce czeka mail. Po opowiadania dla Patronów, zapraszamy Cię tutaj, na nasz profil na patronite.pl
Zostań patronem
470 zł / miesiąc
patroni: 0
Limit: 1
Spełnimy Twoje literackie życzenie.
Powiesz nam, o czym chcesz przeczytać opowiadanie, a my je napiszemy. Piszemy je we dwie, ale to Ty przydzielasz nam poszczególne role.
Zastrzegamy sobie prawo nie zgodzenia się na temat, który nam nie pasuje. To musi być coś, co obudzi motyle w brzuchu i w nosie ;-) Dlaczego tak? Bo ważne jest, aby temat który wspólnie wybierzemy, porwał nas. Dzięki temu, efekt będzie lepszy, bardziej emocjonujący.
Będziemy negocjować tematykę opowiadania, aż dojdziemy do konsensusu. Dedykacja imienna, bądź z użyciem pseudonimu. Ty wybierasz.
Każdy odcinek opowiada będzie publikowany na stronie, jako teks ogólnodostępny, darmowy.
Tak naprawdę, to stając się naszym Patronem w tym progu, sponsorujesz to opowiadanie. Inni Czytelnicy dowiedzą się, że to Ty je fundujesz (albo i nie, jeśli sobie tego nie życzysz).
Możesz pofolgować fantazji, my to opiszemy ;-) Jeśli nas czytasz to wiesz, że potrafimy.
Musisz wiedzieć, że odcinek pofrunie najpierw do Ciebie. Możesz wpływać na dalsze losy bohaterów.
Tekst będzie zawierał między pięć, a siedem rozdziałów, po 3 tys. słów każdy odcinek.
2. Dostajesz dostęp do tajnej grupy motylowych Patronów na fejsbuku, o nazwie "motyla noga". Tam będziemy się udzielały prywatnie. Pokażemy Ci gdzie i jak tworzymy, podzielimy się odrobinę życiem prywatnym ;-) Tyle, by Cię nie zanudzić.
3. Motylowi Patroni będą mieli dostęp do niepublikowanych nigdzie opowiadań.
Co tydzień tutaj, każda z nas będzie publikowała kolejną część opowiadania , które później będą dostępne wyłącznie w sprzedaży.

Zostań patronem

Najnowsi Patroni

Posty

18+
Psychol (I)
autor: motyle w nosie
5 dni temu
Od zawsze wiedział, że jest złym człowiekiem. Stał się taki przez dzieciństwo i to, co zaserwowała mu rodzona matka. To ona go ukształtowała, zrobiła z niego psychola. Tak o sobie myślał, nie próbował z tym nawet walczyć. Może i powinien był się leczyć, zrobić wszystko, co pozwoli mu wpasować się w społeczeństwo, ale postanowił coś z goła odwrotnego. Zaplanował życie niezgodne z prawem, paranie się zajęciem przynoszącym mu profity i przyjemność zarazem. Zaczęło się od tego, że zupełnie przypadkiem wszedł na szyfrowaną stronę „Zniszcz ją!”. Tak krzyczał nagłówek na górze strony, zdjęcia szokowały tym, co sobą przedstawiały. Drżącą, spoconą ręką skrolował stronę, przewijając w dół. Kolejne zdjęcia zmieniały szok, w podniecenie. Gdy załączył film umieszczony na podstronie, nie wytrzymał. Rozpiął rozporek, wyjął sztywnego już kutasa i kilkoma ledwie ruchami doprowadził się do orgazmu. Szybko, wręcz boleśnie, bez uczucia ulgi, którą czuł zazwyczaj po samogwałcie. Miał wtedy ledwie szesnaście lat, poznawał zakątki internetu, a to odkrycie zmieniło go na zawsze.
Tylko dla patronów!
Brak komentarzy
18+
Big love (I)
autor: motyle w nosie
5 dni temu
Pierwszy raz zakochałam się mając szesnaście lat. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, a walnęła porządnie, bo ogłuszona byłam jeszcze przez najbliższy rok. Rzecz działa się na weselu kuzynki, gdzie trafiłam wraz z rodzicami i starszym bratem. W zasadzie to jechaliśmy na imprezę prosto z lotniska, bo tak jakoś pechowo zbiegły nam się terminy: ten weselny i ten powrotu z Chorwacji. Na miejscu zmieniłyśmy z mamą kiecki na bardziej wytworne, uczesałyśmy się w damskiej toalecie, trochę pełne pretensji, że na sakramentalne „tak” nie udało nam się załapać. Trudno. Za to czekała nas szampańska zabawa do białego rana, bo orkiestra rżnęła porządnie, tak że nogi same chodziły do taktu. Złożyłam życzenia, bacznie przyglądając się okrągłemu jak piłeczka panu młodemu, ucałowałam zarumienioną kuzynkę, po czym zaspokoiłam głód i już miałam zamiar ruszyć na parkiet, kiedy GO spostrzegłam.
Tylko dla patronów!
Brak komentarzy

Wyszukiwarka

Wybierz