Strefa Patrona:

Katowice/Poznań
Obserwuj
Podziel się ze znajomymi
NAPISZ WIADOMOŚĆ
28

patronów

480 zł

miesięcznie

990 zł

łącznie

Dwie gospodynie domowe wyżywające się twórczo. Piszemy od lat i chcemy, by nasze hobby, było również sposobem na życie. Dwie pisarki, pasja i tysiące zapisanych stron. Erotyka na doczepkę? Nie, to ważna część życia.

ZOSTAŃ PATRONEM

Cele

0%
100%
osiągnięto 8%
cel: 6000 zł miesięcznie
brakuje 5520 zł
Chrzanimy! Nie robimy!
Nie wracamy do pracy, bo mamy ją dzięki Wam.
Daliście nam stanowisko "Osobistych dostarczycielek pikantnych historii miłosnych".
Wyprawiamy dzieciaki do szkół, robimy kawę i siadamy w szlafroku do pisania. Albo i nie ;-)
Chciałyśmy dodawać nowe części regularnie i dużo częściej, niż dotychczas. Niestety, próbowałyśmy tego w wakacje, ale skończyło się na zaniedbaniu wszystkiego innego. Plan się nie udał. Doba musiałaby mieć 48h. Ma połowę mniej. A pisanie, jako przyjemność, jest wciśnięte w chwile przerwy, pomiędzy obowiązkami.
Rodzina i znajomi zobaczą realne przychody i przestaną nas traktować, jak wariatki, z fiksacją na punkcie spędzania każdej wolnej chwili przed kompem.
Oni się cieszą, bo zarabiamy na życie.
Wy się cieszycie, bo dajemy pełne namiętności i humoru teksty.
My się jaramy, bo to co robimy, jest dla kogoś ważne.
Układ idealny :-)

0%
100%
osiągnięto 4%
cel: 10000 zł miesięcznie
brakuje 9520 zł
Nareszcie dostarczamy "produkt idealny"!
Piszemy, a Wy nie raz i nie dziesięć zwracacie nam uwagę na błędy.
Niestety, autor zazwyczaj ich nie widzi. Własne pomyłki są niewidoczne. Jesteśmy wdzięczne za uwagi, ale wolałybyśmy dać tekst idealny, wypieszczony ortograficznie, interpunkcyjnie, bez literówek.
Gdy osiągniemy ten próg, będzie nas stać na zatrudnienie osoby do redakcji i korekty, oraz przerzucenie części działań związanych ze stroną, jej obsługą i promocją, by skupić się na pisaniu.
Teksty będą lepsze. Błędy nie będą Wam przeszkadzały w odbiorze treści, a przede wszystkim będzie ich dużo więcej. Oczywiście tekstów :-)
Teraz zdarza się, że nie ma kiedy pisać, bo reszta działań zajmuje multum czasu.
A pisać się chce, że aż palce swędzą. Historie pączkują w głowie, kopiąc po mózgu, że chcą być spisane.
Możemy też zacząć organizować webinary i zastanowić się nad tym, jak naszą wiedzę spróbować "puścić w obieg" i przeskoczyć do realizacji kolejnego - jeszcze ambitniejszego progu.

0%
100%
osiągnięto 3%
cel: 15000 zł miesięcznie
brakuje 14520 zł
Własne wydawnictwo
W tym momencie mamy motylowe wydawnictwo.
Możemy myśleć o tym, aby wydawać nie tylko siebie, ale i innych. Online i tradycyjnie. Możemy myśleć o papierowych, szeleszczących nowością książkach, z tym niepowtarzalnym zapachem, jakiego nie ma żaden ebook.
Stać nas na to, bo do tego doprowadziliście.
Tworzymy też miejsce, w którym inni mogą wydawać swoje teksty, a jeśli są dobre, to i zarabiać. Poprawimy i skorygujemy błędy. Nie my, ale korektor, którego zapewniliście nam próg wcześniej :-)
Inni, to znaczy wszyscy, którzy potrafią napisać coś ciekawego.
Inni, to znaczy ci, którzy na próżno dobijają się do większych i mniejszych wydawnictw, w których króluje zasada "kolesiostwa".
Inni, rozczarowani tym, że mają tak wiele do zaoferowania, a nikt nie chce zwrócić na nich uwagi.
Znamy to. Z autopsji. Nas też traktowano jak powietrze, chociaż setki czytelników codziennie dopominało się o więcej tekstów, o papierowe wydania, komentowało i zachwycało się.
Znamy to i chcemy, aby nasze wydawnictwo miało całkiem inne podejście do ludzi i tworzonych przez nich tekstów.
Zlecamy regularne nagrania lektorskie audiobooków. Na tę chwilę mamy ich niewiele. Super byłoby zapełnić nimi biblioteczkę.
Nagrywamy regularnie webinary, na których przekazujemy swoje doświadczenia z pisaniem, szukaniem miejsc do ich publikacji, albo stworzeniem swojego własnego. Podpowiemy, jak nie łamać prawa, chronić swoje treści i promować je w internetach ;-)
Mamy tak wiele motylowych pomysłów, że aż nam nosem wyfruwają :-)
Te trzy na początek. Ambitne, cudowne, napełniające nasze serca zachwytem.

O Autorze


 

DWIE GOSPODYNIE DOMOWE Z ZAMIŁOWANIEM DO PISANIA BAJEK DLA DOROSŁYCH


Kim jesteśmy?

Monika:

Po pierwsze jestem matką i żoną. Mąż, dwóch synów i kot bulimik, to nasza komórka rodzinna. Jesteśmy normalni. Krzyczymy, psioczymy, ale mając dwóch nastolatków w domu, nie może być spokojnie.
Od dwudziestu jeden lat jestem gastronomem. Prowadziłam w porywach trzy lokale i posiadłam wiedzę tajemną, którą powinnam spisać i podawać dalej tym, którzy chcą karmić innych za pieniądze. Co z tego, że powinnam, skoro zakochałam się w pisaniu?
Jest połowa września 2017, gdy piszę te słowa. Właśnie rozstaję się z czymś, do czego, zdaniem wszystkich znajomych i rodziny, jestem stworzona. Do karmienia. Spełnienie marzeń od momentu, w którym odkryłam magię pisania.
Zamykam ostatni z trzech lokali, staję przed dylematem "co dalej"? 
Chcę pisać i zamiast żyć z karmienia innych jedzeniem, będę dawała strawę duszy.
Ale od początku.

Gdy prowadzisz "ineteresa" jest pewnym jak w banku to, że po latach tłustych, przychodzą te chude. Dla kogoś przyzwyczajonego do odnoszenia wyłącznie sukcesów, taki "chudy czas" jest czymś straszliwym. U mnie kłopoty w firmie wywołały bezzesność. Antidotum na stawanie się zombie, odkryłam poczas pewnej bezsennej nocy. Zaczęłam sobie opowiadać bajkę dla dorosłych, a ta po trzech tygodniach usypiała mnie, jak ta lala.
Po pewnym czasie historię spisałam, w końcu opublikowałam na zaprzyjaźnionym portalu, w wyniku czego ta przestała działać nasennie.
Zaczęłam więc kolejną i następne. Założyłam blog.

 

Aga:

Od kiedy pamiętam, zawsze chciałam pisać. Co wieczór, gdy tylko zamknęłam oczy, pojawiała się w mojej głowie nowa historia, ożywiali bohaterowie, powstawały światy. Na początku były to naiwne bajdurzenia nastolatki, potem uparłam się zostać pierwszą damą polskiej fantastyki, aż pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie odkryłam, iż pisanie romansów wcale nie jest takie złe i sprawia mi ogromnie dużo radości!

Obecnie jestem na pełen etat matką i żoną, chociaż przyznam się Wam po cichu, że gotować umiem tyle co kot napłakał, prać nie znoszę, a zamiast odkurzacza wolę klawiaturę komputera.

Po urodzeniu drugiego dziecka oraz po długim urlopie macierzyńskim mam do wyboru: wrócić do zawodu wyuczonego lub rozwijać pasję, przekształcając ją w sposób na życie. Niektórych zaskoczę, ale mój zawód wyuczony to... fizyk :-)  Nie, żebym go nie lubiła, mam zamiar zapisać się nawet na kolejne studia podyplomowe, ale o ile to zaspokaja mój głód wiedzy, o tyle pisanie daje mi o wiele więcej.

Uszczęśliwia mnie.

Przynosi satysfakcję.

Obdarowuje czymś, co ciężko wyrazić słowami, a co sprawia, że podczas tworzenia nowej histori unoszę się kilka metrów nad ziemią.

I chociaż romans to gatunek traktowany z pobłażliwością czy wręcz wzgardą, nie chcę pisać niczego innego. Nawet jeśli czytam w komentarzach, że marnuję talent i stać mnie na więcej.

Być może. Ale ja jestem uparta. Zaczęłam na zaprzyjaźnionym portalu, po roku ośmieliłam się założyć bloga. I dopiero wtedy się zaczeło!...


Motylewnosie:

Nic tak nie łączy, jak wspólna pasja. Zwłaszcza gdy nawzajem się inspirujemy, również podczas tworzenia wspólnych opowiadań.
Pokochałyśmy jeden z najbardziej wyśmiewanych, a zarazem najpopularniejszych gatunków książek - ROMANS.
Banał o tym, jak dwoje ludzi spotyka się i nagle świat nabiera kolorów, słońce świeci jaśniej, a i deszczowa pogoda nastraja pozytywnie.

Żeby nie było, że to tylko taka "babska pisanina", to czyta nas wielu panów. Dlaczego?

Obie płci lubią seks, a że seks rodzi się w głowie, to ciekawie jest poczytać, jak rodzi się on w umyśle kobiety. Że na dokładkę opisujemy, co dzieje się w umyśle podczas seksu, to inna sprawa ;-)

 

W tym co piszemy mieszamy fantastykę, horror, obyczaj, s-f, kryminał. Czasami nasze opowiadania są głębokie i przemyślane, czasami lekkie, wywołujace uśmiech na twarzy czytelnika.
Czym się różnimy od innych piszących?

Większość ucina akcję w momencie, gdy między bohaterami dochodzi do seksu. Scena urywa się, "kamera" sunie w bok i powraca po wszystkim. To tak jakby dotrzeć do najsmaczniejszego kąska i odłożyć go z powrotem na talerz.
My tak nie piszemy. U nas jest wszystko, krok po kroku.
Wciągamy historią, pozwalamy zajrzeć w głowy bohaterów, w końcu i do przysłowiowego "łóżka".

Sprawdź, jeśli się odważysz ;-)
 


KOCHAMY MIŁOŚĆ, KOCHAMY O NIEJ PISAĆ

Brzmi głupio i naiwnie? Może dla kogoś. Nie dla nas. Może dlatego, że wiemy, że w życiu to ona jest najważniejsza. Większość jej szuka, my to opisujemy. Nie tylko miłość jako uczucie, ale także jej wymiar fizyczny, pokazując że te dwie rzeczy uzupełniają się w cudowny, niemal metafizyczny sposób.
Teraz również nagrywamy opowiadania.
 

 


 

PISAĆ KAŻDY MOŻE...

...ale nam to świetnie wychodzi :-)

Świadczą o tym tysiące kometarzy oraz kilka milionów wejść na nasze blogi.
Skoro więc robimy to dobrze, to chcemy iść w tym właśnie kierunku.
Czym się różnimy od autorów wydających książki w wydawnictwach?

My piszemy, korygujemy tekst, robimy okładkę i dajemy do przeczytania.

Nasze teksty, są jak ciepłe bułeczki. Serwujemy je na stronie motylewnosie.pl, a Czytelnicy wgryzają się w ciepłe jeszcze literki i chcą dokładki.
Nie publikujemy całej książki. Dodajemy kilka rozdziałów, a Czytelnik kupuje tych kilkanaście stron.
Większość tekstów jest bezpłatna. Dopiero od kilku miesięcy wprowadziłyśmy dodatkowo teksty płatne.

Najciekawsze jednak jest to, że Czytelnicy zmieniają bieg wydarzeń swoimi mailami, komentarzami. Ingerują w rozwój historii, przeżycia bohaterów. Inspirują nas zarówno komplementami jak i krytyką.
To kolejna cudowność pisania on line. Dla kogoś może to dziwne, ale nas bawi niemożność cofnięcia się i zmiana wydarzeń w napisanym tekście. Nie da się, bo tysiące oczu już widziały tekst.
 



Pisać zaczęłyśmy pięć, może sześć lat temu. Żadne tam okazjonalne wpisy, od razu codziennie, czasami po kilka tekstów na dobę. Założyłyśmy osobne blogi, a czytając się wzajemnie, poznałyśmy. To Czytelnicy podsunęli pomysł o połączeniu stron. Zrobiłyśmy to, bo słuchamy Czytelników. To dla Czytelnika piszemy. Jest naszą siłą napedową, paliwem, a jego uznanie celem, do którego dążymy w każdym tekście.

Na tą chwilę zapisałyśmy około sześciu tysięcy stron. Apetyt rośnie w miarę pisania. Chcemy więcej, chcemy pisać codziennie.
Pragniemy tego mimo że większość patrzy na nas z politowaniem, gdy mówimy, że piszemy.
Niech patrzą, nas to nie rusza. Zmarszczki im się na czołach od tego porobią. Ich paczanie, ich zmarszczki, nie nasza sprawa.

Naszą są literki.

Tysiące literek, setki słów dziennie.

 

 

 

Poza tym, że tworzymy oddzielne, to piszemy też wspólne opowiadania.
Zabawy przy tym, co niemiara. Dla ścisłości, to nie tylko my się dobrze bawimy. Czytelnicy donoszą, że również "parskają śmiechem" lub "opluwają monitor" podczas lektury :-)

Oto jedno ze "wspólnych" opowiadań.



Poczytaj o nas TUTAJ
Zaznaczamy jednak, że żadne z nas celebrytki. Ot zwyczajne gospodynie domowe na etacie.
GOSPODYNI DOMOWA brzmi dumnie!
Jeśli sądzisz inaczej, to powiedz to własnej matce i babce ;-)Dla bezpieczeństwa przez telefon.

Gospodyni domowa dysponuje arsenałem, przeciwko któremu ciężko jest się bronić. Zostaniesz z uszkodzeniami ciała, te na psychice nabędziesz w gratisie. Wałek do ciasta, patelnia, to narzędzia zagłady.

Gospodynie domowe "żondajom" dostępu do pisania!!! ;-)

 

 

Poza pisaniem, mamy inne pasje, ale tworzenie treści wygrywa.
Z czym? Odpowiedź w galerii poniżej.

Zostań Patronem

10 zł / miesiąc
patroni: 13
Stajesz się naszym Patronem, za co gorąco Ci dziękujemy. Czujemy się zaszczycone.
1. Dostajesz dostęp do tajnej grupy motylowych Patronów na fejsbuku, o nazwie "motyla noga".
Tam będziemy się udzielały prywatnie. Pokażemy Ci gdzie i jak tworzymy, podzielimy się odrobinę życiem prywatnym ;-) Tyle, by Cię nie zanudzić.
2. Motylowi Patroni z tego progu będą mieli dostęp do niepublikowanych nigdzie opowiadań.
Tylko TUTAJ będą bezpłatne, po zakończeniu trafią do sprzedaży.


Zostań patronem
20 zł / miesiąc
patroni: 3
Stajesz się Patronem z dostępem rozszerzonym ;-) Co to oznacza?
1. Dostajesz dostęp do tajnej grupy motylowych Patronów na fejsbuku, o nazwie "motyla noga".
Tam będziemy się udzielały prywatnie. Pokażemy Ci gdzie i jak tworzymy, podzielimy się odrobinę życiem prywatnym ;-) Tyle, by Cię nie zanudzić.
2. Motylowi Patroni z tego progu będą mieli dostęp do niepublikowanych nigdzie opowiadań.
Tylko TUTAJ będą bezpłatne, po zakończeniu trafią do sprzedaży.
3. Opowiadanie publikowane na motylewnosie.pl automatycznie trafia do Ciebie na maila. Nie musisz się martwić, że coś Cię ominie.
Zostań patronem
30 zł / miesiąc
patroni: 13
Stajesz się Patronem z dostępem podwójnie rozszerzonym ;-) Co to oznacza?
1. Dostajesz dostęp do tajnej grupy motylowych Patronów na fejsbuku, o nazwie "motyla noga".
Tam będziemy się udzielały prywatnie. Pokażemy Ci gdzie i jak tworzymy, podzielimy się odrobinę życiem prywatnym ;-) Tyle, by Cię nie zanudzić.
2. Motylowi Patroni z tego progu będą mieli dostęp do niepublikowanych nigdzie opowiadań.
Tylko TUTAJ będą bezpłatne, po zakończeniu trafią do sprzedaży.
3. Opowiadanie publikowane na motylewnosie.pl automatycznie trafia do Ciebie na maila. Nie musisz się martwić, że coś Cię ominie.
4. Co miesiąc możesz wybrać jedno z opowiadań płatnych i zamówić je u nas mailem, albo poprzez wiadomość na patronite.pl. Przyślemy Ci je na maila w dwóch formatach.
Zostań patronem

Najnowsi Patroni

Galeria mediów

Posty

Piernikowa magia (I)
autor: motyle w nosie
1 dzień temu
Chuchnęłam w zziębnięte dłonie i z dreszczykiem emocji buzujących jak ogień na palenisku, nacisnęłam klamkę, otwierając drzwi. Nad moją głową rozległ się czysty dźwięk dzwoneczka. Weszłam do środka i od razu zatonęłam w zapachu, jaki wypełniał pomieszczenie. Nie dałoby się go opisać jednym słowem. Słodka woń czekolady, zmieszana z orzeźwiającą nutą pomarańczy, spleciona z korzennymi aromatami przypraw, a w to wszystko wpleciona nutka świeżo co parzonej kawy. Ciepło, tak kontrastowe w porównaniu do ziąbu panującego na zewnątrz. Złociste światło, rozgrzewające mą przemarzniętą duszę i potrafiące przegonić każde zmartwienie. To nie była zwykła kawiarnia czy cukiernia. To było miejsce ze snu, ze staromodnym wystrojem i czasem, który biegł w zupełnie innym tempie. Rozejrzałam się z ciekawością dookoła. Szczerze mówiąc, to moje oczy pożerały smakowite widoki, syciły się nimi i delektowały. Przy okazji poczułam zdziwienie, że prócz mnie nie było tutaj innych klientów. Chociaż w taką pogodę? Może akurat w tym nie było nic zaskakującego? Ściągnęłam czapkę i rozpinając płaszcz podeszłam do malutkiego, okrągłego stolika, który znajdował się tuż przy oknie. Położyłam torebkę na przetartym, nieco już zdezelowanym fotelu, gdy na zapleczu dało się słyszeć głośne kichnięcie. Uśmiechnęłam się z rozmarzeniem, a potem podeszłam do lady. Tuż za nią, prócz półek pełnych smakołyków, znajdował się również prostokąt drzwi prowadzących do następnego pomieszczenia, przysłonięty aksamitną, czerwoną kotarą. Chciałam coś powiedzieć, przywitać się, bo może gospodyni tego miejsca nie zauważyła, że w taką fatalną pogodę zawitał klient, lecz nie zdążyłam. Kotara uchyliła się i wyszedł zza niej mężczyzna.
Darmowy!
Brak komentarzy
18+
Big love (15 - 16)
autor: motyle w nosie
5 dni temu
Po dwóch godzinach udało nam się wyrwać na spacer. Do domu nad jeziorem było dziesięć minut marszu, ale Krystian nie wytrzymał. Zaciągnął mnie w boczną uliczkę, przycisnął do drzewa i całował tak, jakbyśmy się nie widzieli z kilka miesięcy. – Oszalałeś! Jest minus dziesięć albo i mniej! – Cicho bądź! – A jak ktoś nas przyłapie? – Niby kto? – Jego drżące dłonie z trudem odpięły zamek w moich spodniach. – Zmarznę! – Protestowałam dalej, chociaż z coraz mniejszym przekonaniem. Chyba dlatego, że dłonią pieściłam jego nabrzmiałą męskość. – Idźmy do domu to… Bez pardonu obrócił mnie plecami, przydusił do drzewa i wszedł do mocno już wilgotnej cipki, gładkim, szybkim ruchem. – Pójdziemy – mruczał. – I tam znów będziemy się kochać. Długo, namiętnie, w kilku pozycjach. Tak, żebyś na końcu krzyczała tak cudownie, jak wczoraj. Poruszał się coraz szybciej, ściskając mnie w pasie i błądząc ustami po twarzy. Ja objęłam pień drzewa, starając się jak najbardziej wypiąć pupę.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 6
Kołami w chmurach (odc. 7-8)
autor: motyle w nosie
6 dni temu
- Ocknął się. Usłyszał te słowa, nim wzrok odzyskał ostrość, a umysł połączył fakty. - Pan leży. – Ktoś docisnął jego ramiona, gdy próbował się unieść. – Wszystko jest dobrze. Trochę się pan potrzaskał. Proszę leżeć. - Justyna – jęknął. – Muszę do niej iść. Mężczyzna, który zaglądał mu w oczy, pomógł podpierając plecy, sadzając, ale wciąż wstrzymywał przed wstaniem. - Stracił pan przytomność – mówił głębokim, spokojnym głosem. – Wygląda na to, że poza guzem, który pan sobie nabił, nic panu nie jest. Pamięta pan, co się wydarzyło? Często ma pan zasłabnięcia? - Nie, nigdy. – Kręcił przecząco głową, rozglądając się po pokoju. Zza parawanu widać było jasnozieloną farbę na ścianach i nierdzewną, przeszkloną szafkę. Bardziej wyczuł, że poza nim i mężczyzną nie ma nikogo w pokoju zabiegowym. - Przyszedłem na badania, jestem na czczo, wczoraj zapomniałem zjeść kolację i chyba zakręciło mi się w głowie z głodu. – Kłamał, jak z nut, ale przecież nie mógł wyjawić prawdy. Co powiedziałby mężczyzna, gdyby mu oznajmił, że znalazł oto poznaną we śnie kobietę, w której się zakochał i choć fizycznie nigdy jej nie spotkał, to przeżył z nią najbardziej upojne chwile w życiu? Ten wziąłby go za wariata, podał zastrzyk uspokajający i odesłał na badanie do psychiatry.
Darmowy!
Komentarze: 1
18+
Big love (13 - 14)
autor: motyle w nosie
1 tydzień temu
– Odwróć się – rozkazał głosem nie znoszącym sprzeciwu. Posłuchałam i sekundę później jego ręce masowały moje wypięte pośladki. Oparłam policzek o zimną ścianę i przymknęłam oczy. Z rozrzewnieniem pomyślałam, że taka chwila mogłaby trwać wiecznie. – Jasny gwint! – usłyszałam z tyłu. – Jak ja mam się opanować, kiedy patrzę na coś tak cudownego? Przylgnął do mnie, ręce zacisnął na piersiach, zachłannie całował kark, skraj policzka, w końcu dotarł do ust. Znów był podniecony i gotowy do akcji. Szeptał mi do ucha i czułości, i sprośne słówka, od których błyskawicznie się rumieniłam. Wślizgnął prawie niepostrzeżenie. Powoli, do samego końca. Jęknęłam gardłowo i wtedy zaczął się poruszać. Tym razem było trochę inaczej. Omdlewająco rozkosznie. I nie bolało. Sama wypinałam pupę, sama wychodziłam mu naprzód. Palcami oplótł moją krtań, drugą ręką masował naprężone sutki, czasami brutalnie je podszczypując. Oddech miał ciężki, świszczący. Nic więcej nie było mi potrzeba. Straciłam kontakt z rzeczywistością, zanurzyłam się w obezwładniającej przyjemności. Głowę odchyliłam do tyłu, opierając ją na jego piersi. Każda kropelka, która uderzała w moją skórę, była niczym ukłucie maleńkiej szpileczki. Każdy ruch, pchnięcie i wycofanie się, nowym źródłem ekstazy. Tak dalece się w tym zatraciłam, że prosiłam o mocniej, o szybciej, na głos błagałam o spełnienie. A kiedy nadeszło, zawisłam w silnych ramionach, drżąca, niezdolna do jakiegokolwiek ruchu.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 1
Kołami w chmurach (odc. 5-6)
autor: motyle w nosie
2 tygodnie temu
Czekał na następne zrzutki, planując już kolejne godziny. Zatrzyma się na truck stopie i zrobi wszystko, byle jak najszybciej położyć się spać. Czekając w kolejce do rozładunku planował kolejne dni tak, by mieć więcej godzin na sen i miejsca postojowe na tyle spokojne, by nikt nie przeszkadzał mu w wypoczynku. Podzielił trasę na odcinki, z obliczeń wyszło mu sześć postojów. Normalnie machnąłby to w dwa dni, tym razem rozłożył trasę na trzy doby. Po raz pierwszy cieszył się na pauzę, czyli przepisowy postój, z czasem na odpoczynek, którego nie wolno mu było skrócić, czy pominąć. Rozładunek przebiegł sprawnie, ponowny załadunek również. Obiadokolację przygotował w pośpiechu, odgrzewając porcję gotowanego ryżu, przysmażając go z poszatkowanymi warzywami, suto doprawiając mrożoną pietruszką. Nie był zmęczony przez co obawiał się, że będzie miał problem z zaśnięciem. Założył więc ciuchy do biegania i mimo, że nie praktykował biegu dzień po dniu, postanowił spocić się odrobinę przed snem. Zje po powrocie, wystarczy że odgrzeje potrawkę. Zamknął trucka i ruszył marszem w kierunku miasta. Biegł, miarowo uderzając podeszwami butów o płyty chodnika. Przed skrzyżowaniami, na czerwonym świetle zatrzymywał się, czekając by zmieniło się na zielone dla pieszych. Wtedy przebierał stopami biegnąc w miejscu, by nie wychłodzić mięśni, by tętno nie spadło zbytnio. Po czterdziestu minutach dobiegł do ogrodzenia truck stopu, skierował się do swojej ciężarówki. Kątem oka dostrzegł kogoś wysiadającego z innej, oddalonej o kilka torów od niego.
Darmowy!
Komentarze: 2
Kołami w chmurach (odc. 3-4)
autor: motyle w nosie
2 tygodnie temu
Marek odrzucił myśli, które bezlitośnie bombardowały umysł. Nie potrafił wyjaśnić, skąd na jego piersi pojawiły się zadrapania. Wolał porzucić temat, nie drążyć go, bo nic z tego nie mogło wyniknąć. Racjonalny umysł nie znajdował wytłumaczenia, a przecież sam siebie nie podrapałby w ten sposób. Skąd o tym wiedział? Przymierzył palce i pomijając długość paznokci, które były zwyczajnie za krótkie, to już samo ustawienie przez niego palców tak, by pasowały do układu szram, było niemożliwe do osiągnięcia. Nie wygiąłby nadgarstków pod takim kątem, musiałby mieć kościec z gumy.
Darmowy!
Brak komentarzy
18+
Big love (XI - XII)
autor: motyle w nosie
2 tygodnie temu
– Ty?! – Wytrzeszcz moich oczu musiał być bardzo wymowny. Krystian stał oparty o metalowy słupek, w samym swetrze, okutany szalem, z czapką naciągniętą aż po linię brwi i z rękami w kieszeni. Stał i gapił się na mnie, ale bez zaskoczenia. – Zimno jest. Wejdziesz? – Eee… – Jeszcze nigdy w życiu nie miałam takiej pustki w głowie. – Co tu robisz? – Mieszkam – odpowiedział uprzejmie. – Tu?! – prawie jęknęłam, soczyście klnąc w duchu. Męski obiekt moich marzeń mieszkał w domu moich marzeń? Kurwa, kurwa, kurwa! Cholerny los! Normalnie, oszaleję! – Chodź. Nic z tego, bo zamieniłam się w słup soli. Pokiwał z dezaprobatą głową, po czym podszedł i ujął mnie za ramię. Nogi ruszyły do przodu bez udziału mózgu, a za nimi podążyła reszta kadłuba. Ocknęłam się dopiero w ciepłym wnętrzu. – Jak to… Od kiedy tu mieszkasz? – Chwilka – przybrał skupiony wyraz twarzy, zzuwając buty. – Od dwudziestu siedmiu lat z przerwami. – Niemożliwe! – Bo? – Bo nigdy cię tu nie widziałam. – Dlatego że z przerwami. Poza tym kilka lat temu zburzyłem dom, który stał tu wcześniej i wybudowałem nowy, wygodniejszy. – Zburzyłeś? – spytałam słabym głosem, pozwalając aby zdjął ze mnie kurtkę i całą resztę. – I wybudowałeś nowy? Ten? Za pensję policjanta?! – Weź przestań – roześmiał się. – Skąd. Powiedzmy, że miałem bogatych rodziców. – Miałeś? Nie żyją? – Miałem. Nie żyją. Bystra dziewczyna z ciebie, umiesz łapać za słówka.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 1
18+
Big love (X)
autor: motyle w nosie
3 tygodnie temu
– Co u ciebie? – Ania ucieszyła się, wpuszczając mnie do pokoju. – W porządku. – Wpakowałam się do środka, już przy wejściu zzuwając buty i wygrzebując z torby popitę. – Sesja, sesja, sesja. Kiedyś trzeba się uczyć – dodałam filozoficznie. – A jak śledztwo? – Nie mam pojęcia – wzruszyłam ramionami. Od dwóch tygodni usiłowałam zapomnieć o panu aspirancie, jego uśmiechu i cudownych, zielonych oczach. Z różnym skutkiem. Za to umówiłam się kilka razy z Tomkiem, przy czym on za wszelką cenę dążył do konsumpcji naszej znajomości, co dodatkowo nieziemsko mnie wkurzało. – A ten seksowny policjant? – Odpuściłam sobie. Nie mam zamiaru dzielić się facetem z połową bab z tego miasta. – Aż tak? – gwizdnęła z podziwem. – Lecz przyznam, że wcale mnie to nie dziwi. Normalnie ma w sobie coś takiego, że nogi miękną, a majtki wilgotnieją.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 5
18+
Big love (IX)
autor: motyle w nosie
3 tygodnie temu
Nie wytrzymałam. Na wykładach siedziałam jak na szpilkach, obecna ciałem, ale nie duchem. A kiedy się skończyły pognałam prosto na ten cholerny komisariat. – Jest Krystian? – zaczepiłam pierwszego lepszego mundurowego. – Krystian? – Aspirant Tomaszewski – dodałam niecierpliwie. – Jest? – U siebie, ale… Na więcej nie czekałam. Ruszyłam w stronę pokoju, co do którego byłam pewna, że zajmuje go na spółkę z Rudym. Z rozmachem otworzyłam drzwi, wypinając dumnie biust do przodu i od razu szlag mnie trafił, bo Krystian całował się z jakąś babą. Blondynką oczywiście. – Przyszłam na tę kawę, co mnie zaprosiłeś – oświadczyłam słodkim głosem, pchając się do środka. Wcale nie miałam ochoty się poddać, o nie! Za to od razu postanowiłam podłożyć mu świnię. – No i jak było na tych dziwkach, na które pojechałeś, po tym jak się całowaliśmy?
Tylko dla patronów!
Brak komentarzy
18+
Big love (VIII)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
Nie wyglądał na rozgniewanego. Raczej na zaskoczonego. – Piłaś? – spytał ostro, chwytając mój podbródek i zmuszając mnie, abym spojrzała mu w oczy. – Ależ skąd! – odparowałam zgryźliwie. – Przyszłam tu, aby nawracać słabych duchem. – W takiej sukience? – Ciepły oddech przyjemnie łaskotał mój policzek. – To na pewno się nie uda, zwłaszcza że to słabi duchem. Na czubku języka miałam pytanie, gdzież podziewa się jego blondi. W zamian za to spytałam z głupia frant: – Zatańczysz ze mną? Tak mi się wymsknęło, bo rytmiczne, ogłuszające dudnienie, wyjątkowo zastąpiono czymś bardziej normalnym. Powiedziałabym nawet, że romantycznym. Zadałam to pytanie, a zaraz potem potężnie westchnęłam. Krystian miał na sobie sprane, jasnobłękitne dżinsy i polówkę w delikatnym odcieniu zieleni. Nic więcej nie potrzebował. Ani odznaki, ani broni, totalnie niczego. Ba! Nawet gdyby był ubrany w wór pokutny, to i tak byłby najbardziej seksowym facetem w tym miejscu. Włosy miał nieco potargane, na twarzy lekki ślad zarostu, w oczach błysk aprobaty. Dopiero gdy mnie objął, zrozumiałam, że to chyba na mój widok…
Tylko dla patronów!
Komentarze: 2
18+
Big love (VII)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
W milczeniu patrzyłam, jak Krystian zajął swoje miejsce, jak ze spokojem wrzucił bieg i ruszył bez pośpiechu, jakby nie było żadnego incydentu. Gapiłam się na niego, czując, że jeszcze kwadrans, a dostanę zeza rozbieżnego, bo jednocześnie usiłowałam sprawiać wrażenie, iż patrzę przed siebie. I popadłam w coraz większą rozpacz. Dla mnie był idealny. Nigdy w życiu nie spotkałam ani chłopaka, ani mężczyzny, w towarzystwie którego czułabym się tak szczęśliwa i nieszczęśliwa równocześnie. Szarpały mną sprzeczne uczucia, lecz przede wszystkim za wszelką cenę pragnęłam… Nie, sama nie wiedziałam, czego chcę! Nie rozumiałam tego, chociaż momentami wydawało mi się, że jestem blisko rozwiązania zagadki własnych rozterek duchowych. To było jak kropla, która zwisając z krawędzi parapetu, lada chwila poszybuje w dół i roztrzaska się o ziemię. Spojrzałam na własne ręce, leżące nieruchomo na kolanach. Chciałam… Zamknęłam oczy, wyobrażając sobie nas, razem, nagich, w skłębionej pościeli. Palce bezwiednie zacisnęły się i rozluźniły, bo prawie poczułam żar jego skóry, jej szorstkość, siłę doskonałego męskiego ciała.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 2
18+
Big love (VI)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
– Nie rozumiem – odezwałam się w zadumie. – Co on taki nerwowy? Jeszcze słowa nie powiem, a już się wścieka. – Ja bym tam jeden powód znalazł – westchnął Rudy. – Nie lubi mnie wyraźnie od samego początku. Bo wiesz, spotkaliśmy się kiedyś na weselu mojej kuzynki… Konwersacja z sierżantem była o niebo łatwiejsza. Śmiał się z moich słów tak serdecznie, że od razu poprawił mi się humor. Dodałam więc szczegółową relację z wczorajszego spotkania w knajpie, a wtedy Rudzielec autentycznie się popłakał. Prawie skończyłam, gdy wrócił Krystian. – Jeszcze tu jesteś? – spytał chłodnym, opanowanym tonem. – A właśnie! Denatka, czyli Justyna, faktycznie miała ognisty romans, z wykładowcą. Sęk w tym, że on był żonaty, a przy tym utytułowany i zamożny. I za nic nie chciał się rozwieść. Miał pecha, bo jego kochanka nie była kobietą, która idzie na kompromis, albo po prostu godzi się z porażką. Warto byłoby sprawdzić ten trop. – Miała? – Rudy uniósł z zaciekawieniem brwi. Nawet Krystian wyglądał na zainteresowanego. – Żadne zeznania tego nie potwierdzają. Wszyscy twierdzą, że była samotna i niedostępna.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 2
18+
Psychol (VI)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
Otworzyła oczy, spojrzała wprost we wpatrzone nią zielone, skupione na niej, okolone długimi rzęsami, piękne. I wtedy napłynęły wspomnienia. Ostatnie, jakie zarejestrował mózg tuż przed tym, jak zemdlała. Zauważył to od razu, położył dłoń na policzku Marty. - Spokojnie, już nic ci nie zrobię – szepnął. Ból przepełniał zielone spojrzenie. – Przepraszam. Nie wiedziałem. Myślałem, że jesteś taka, jak wszystkie. Zamierzała się szarpnąć, szukać drogi ucieczki, walczyć. Panika wystrzeliła już nawet fajerwerkiem w mózgu, ale ostatnie zdanie wyłączyło wszystko, niczym czarodziejski guzik. „Taka, jak wszystkie”? Przecież to było jej motto! Jej neutralizator wyrzutów sumienia tuż przed tym, gdy miała ogłuszyć frajera, by go później okraść.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 4
18+
Psychol (V)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
Siedział przez dłuższą chwilę w bezruchu, ledwie oddychając. Docierała do niego powaga sytuacji i to, co przed chwilą uczynił. Nie chciał, nie planował tego, miało być przecież zupełnie inaczej. Ta dziewczyna powinna być jak one wszystkie – zepsuta, rozpustna, wyuzdana. Co tymczasem? Pozwolił się omamić jej wyjątkowej urodzie, którą oprawiła seksownym image. Dał się zwieść pozorom, zastosował tradycyjne dla siebie podejście i popełnił jeden z największych błędów w życiu. Patrzył teraz na jej bezwładne, bezbronne ciało zastanawiając się, co dalej począć. Zmusił się by wstać, podejść bliżej. Drżał na całym ciele, objął się ramionami, by pokonać to uczucie. Zacisnął wargi i pochylony do przodu, jakby coś strasznie ciążyło mu w trzewiach, posuwał się krok po kroku w kierunku posłania. Teraz, gdy szał pożądania, który go zaślepił opadł, dostrzegł, jak bardzo dziewczęco wygląda jego ofiara. Delikatna i słodka, jakby dopiero rozkwitała. Drobne piersi, szczupłe biodra, niewielkie stopy i dłonie.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 1
18+
Big love (V)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
W końcu postanowiłam podsłuchać, o czym tak nadaje jego towarzyszka. Trochę mi przeszkadzało gadanie Tomka, ale w końcu udało się wychwycić fragmenty monologu blondi. Coś o wakacjach i jakiejś Agacie. Nic dziwnego, że Krystian wyglądał na znudzonego. Chwyciłam kieliszek w winem i w tym momencie dotarło do mnie, że mój towarzysz chyba zadał jakieś pytanie i najwyraźniej oczekuje na nie odpowiedzi. – Możesz powtórzyć? Nie dosłyszałam. – Pytałem, co ty chcesz robić w przyszłości. Zostać nauczycielką polskiego? – Wykluczone! – zaperzyłam się. – Co wy wszyscy z tą nauczycielką… Chcę zostać pisarką. – O! – wyraźnie się zdziwił. – Widać ja też byłem wstawiony, bo chyba już mi to mówiłaś. Bajki dla dzieci? – Nie, bynajmniej – wzruszyłam ramionami. Zauważyłam też, że Krystian zastrzygł uszami z ciekawości. Blondi umilkła i bez większego trudu mógł usłyszeć moje słowa. – Kryminały. Będę polską Agatą Christie…
Tylko dla patronów!
Komentarze: 4
Kołami w chmurach (II)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
Po roku jazdy po Europie ze zmiennikami, dostał wreszcie własny ciągnik i to ten dzień uważał za pierwszy prawdziwie przepracowany. Działo się tak przede wszystkim dla tego, że wreszcie mógł jeździć sam. Bez zmiennika, czyli drugiej osoby z którą, chcąc nie chcąc, musiał się zsynchronizować. Nie miał trudności z dopasowaniem się z kimś, ze współdziałaniem, ale zwyczajnie był samotnikiem. Lubił własne towarzystwo i ciszę. Pierwsza samodzielna trasa prowadziła do Anglii. To podczas niej poczuł wolność i spójność z nową maszyną. W kabinie pachniało świeżością, nowym plastikiem i wykładziną. Nie było śladów pozostawionych przez innych. Tak właściwie, to po raz pierwszy miał coś do wyłącznej dyspozycji. Bez konieczności dzielenia się tym z rodzeństwem, współlokatorem, czy zmiennikiem. Tylko on i maszyna, oraz kilometry, które zostawiał za sobą. Pomruk rozgrzanego silnika i wibracje rozchodzące się w ciele, jakby zjednoczył się z pojazdem. Wpadł w stały rytm odmierzany załadunkiem, pokonywaniem kolejnych granic, przeprawą promem i rozładunkiem. Później ponowne załadowanie i powrót do kraju. Z początku odpowiadało mu wszystko w tym, co robił. Po pół roku monotonia krajobrazu i wciąż te same miejsca spowodowały, że zaczął go ogarniać stan otępienia i znudzenia czymś, co przecież było dotąd marzeniem. Dojrzał do ważnej decyzji, kupił mieszkanie.
Darmowy!
Komentarze: 2
Mężczyzna z kobiecym punktem widzenia (I)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
O ósmej piętnaście zatrzymał się dla mnie czas. Umarłam. Stałam osłupiała w rogu pokoju i patrzyłam jak katują moje ciało. Wokół panował zgiełk, coś mi wstrzykiwano, coś tam wkładano, reanimowano i wymieniano szybkie, krótkie polecenia. A ja trwałam sobie spokojnie, tak z boczku, przyglądając się całemu przedstawieniu. I trzeba przyznać, że wcale nie czułam strachu. Wręcz przeciwnie. Przestało mnie strzykać w krzyżach, kłuć w boku i pozbyłam się w końcu tego nieznośnego bólu głowy. O hemoroidach nie wspomnę… Powolutku zyskiwałam pewność, że z cudownego wskrzeszenia nici. Zatarłam widmowe dłonie i rozejrzałam się w poszukiwaniu tunelu wraz z światłem na samym końcu. Niestety nic podobnego nie ujrzałam. Za to po mojej prawej ukazał się zarośnięty, tłusty typek, któremu za plecami szeleściły wyskubane pióra nijakiego koloru.
Darmowy!
Komentarze: 4
18+
Big love (IV)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
– Tomek – mruknęłam, zerkając na ekran jednym okiem. – Sama nie wiem – zawahałam się. Mogłam odebrać, ale jakoś tak mi się nie chciało. Gdyby to Krystian dzwonił… Westchnęłam rzewnie. Koniecznie muszę udać się na plotki do tej Ani z szóstego piętra, ale to może już nie dzisiaj. Za oknem zapadał zmierzch, na dodatek znów zaczął sypać śnieg. Ukochana rodzinka sztuk pięć, byczyła się na kanapie przed telewizorem, oglądając jakiś katastroficzny film, gdzie trup się ścielił gęsto, a na biedną Amerykę spadały coraz to gorsze plagi. Normalnie byczyłabym się razem z nimi, lecz dziś nie miałam na to nastroju. Zapaliłam świeczki, włączyłam romantyczną muzykę i wskoczyłam pod ciepłą kołderkę. Popijając wino, zerkałam za okno. Pogoda zrobiła mi uprzejmość i na zewnątrz rozhulała się śnieżyca. A ja zamknęłam oczy i się rozmarzyłam. Szybko przeszłam od tych grzecznych myśli, poprzez bardziej frywolne, a skończyłam z ręką w majtkach i obrazem nagiego Krystiana pod powiekami.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 2
18+
Psychol (IV)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
Rozdział 4 Jechał ukradzionym autem, dziewczyna leżała na tylnej kanapie wozu. Co jakiś czas zerkał we wsteczne lusterko i robił to tylko po to, by nasycić oczy jej wyglądem. Była naprawdę piękna. Właściwie to najładniejsza spośród tych, które zerżnął. Już się cieszył i nie mógł doczekać chwili, gdy ją rozbierze, poda ecstasy. Jak się będzie zachowywała pod wpływem narkotyku? Czy uaktywni się jej sucza natura, jak u pozostałych? Oczywiście. Był tego pewien. Dlaczego miałaby się różnić od pozostałych? Suka, jak wszystkie. Jak jego matka. Powtarzał sobie to, bo tak właśnie chciał myśleć. Intuicja dźgała go palcem w mózg, podszeptując inne możliwości. Choćby takie, że ta dziewczyna nie jest, jak inne, ale Piotr nie chciał w ten sposób o niej myśleć. Chciał, by była zła, zepsuta i taka, jak one wszystkie. Zrobi to, co zwykle, a później o niej zapomni. Przed opuszczeniem miasta, zjechał w osiedle domków jednorodzinnych. Budynki postawiono w latach siedemdziesiątych, garaże znajdowały się w dwóch ciągach na obrzeżach osiedla, tuż przy lesie. Piotr zaparkował auto i upewniwszy się, że dziewczyna nie odzyskuje przytomności, wyszedł, by ukraść auto na podmiankę. Minął człowieka z psem na smyczy. Symulował rozmowę przez telefon, osłaniając przy tym twarz. Nie obawiał się być zapamiętanym, ale po prostu lubił być ostrożny.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 3
Kołami w chmurach (I)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
Zsunął stopy z półki, pozwalając sobie na chwilę bezruchu przed tym, jak wstanie, rozpocznie swój zwyczajny dzień. Nie tłumaczył znajomym, czemu wybrał takie właśnie życie. Kiedyś próbował, ale widząc brak zrozumienia i zdziwione spojrzenie tych, którym wyjaśniał, czemu kocha jazdę swoim ciągnikiem, przestał. W końcu odmawiał spotkań z nimi, wreszcie nie odbierał telefonu. Zmienił numer, skasował konta na platformach społecznościowych, zniknął dla wszystkich. Nie był to jednak krótkotrwały proces. Zaczął od wyprowadzenia się z rodzinnego miasteczka, w którym każdy znał każdego. Marek chciał poznać świat, ale rodziców nie było stać nawet na wakacje w Polsce dla wielodzietnej rodziny. Co tu mówić o zagranicznych wojażach.
Darmowy!
Brak komentarzy
18+
Big love (III)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
Niestety, właśnie w tym momencie wrócił rudy z kubkiem gorącej, malinowej herbaty. Wyglądał na zadowolonego, za to pan aspirant błyskawicznie wrócił do swojego wrogiego sposobu bycia. – Coś straciłem? – spytał sierżant z ciekawością. Miałam na czubku języka słowa o seksie grupowym, ale się powstrzymałam. Nie do rudego mnie ciągnęło i nie jego chciałam irytować. Szczerze mówiąc, to pomimo roześmianych oczu i zauważalnego zachwytu, miałam go w nosie. Interesował mnie tylko jego zielonooki towarzysz. – Kilka nieuprzejmości – powiedziałam zamiast tego. – Kilka groźnych min oraz widok nadymającego się funkcjonariusza. Ale pyszna ta herbata! – Sok z prawdziwych malin. Moja babcia jest specjalistką od takich przysmaków – pochwalił się rudy. – Normalnie, delicje! Mógłbyś poprosić dla mnie o przepis? – Jasne. Będzie zachwycona. – Ja także bo… – Dość! – wrzasnął Krystian, zrywając się na równe nogi. – Co to do cholery, wersal czy pokój przesłuchań?! Ty – wskazał palcem na podejrzanie czerwonego sierżanta – z tobą porozmawiam sobie później! A ty – tym razem palec wskazał moją skromną osobę – masz streścić co robiłaś i to wszystko. Później możesz się wynosić! – Zapomniałeś o odciskach palców – powiedziałam łagodnie. O mało co nie pękł ze złości. Wyprysnął z pokoju, trzaskając z hukiem drzwiami. – On zawsze taki nerwowy? – spytałam z zaciekawieniem rudego.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 1
18+
Psychol (III)
autor: motyle w nosie
1 miesiąc temu
- Marta pospiesz się! Tadek znów naciskał na tempo. Wiedziała, że mają niewiele czasu do odjazdu. Nie była głupia. - Jestem gotowa. – Wygładziła krótką spódniczkę, wyszła z łazienki. - Wyglądasz nieziemsko. – Tadek nie potrafił oderwać od niej zachwyconego wzroku. – Normalnie brałbym cię i demolował! Tak, wiem. – Uniósł ręce w akcie poddaństwa. – Nie cierpisz takich gadek i mam stulić dziób. Nie odpowiedziała. Zarzuciła płaszcz, założyła wysokie szpilki, poklepała kieszeń. Ulubiona szminka tkwiła tam, gdzie zawsze. Przeciągnięcie jej czerwienią po wargach aktywowało pewność siebie. Dzięki temu drobnemu detalowi włączała się świetna aktorka. Stawała się pewną siebie piękną i pozornie rozwiązłą kobietą. Pozory zawsze zdawały egzamin. Mężczyznom wystarczała mapa skojarzeń, prowadząca od stroju seksownej, do frywolnej, lubiącej seks dziewczyny. - Chodźmy. – Sięgnęła po torebkę, zarzuciła ją sobie na ramię. – Polowanie na frajera czas zacząć. – Uśmiech nie dotarł do oczu. Tadek nie potrafił obojętnie reagować na urodę Marty. Była zmysłowa, ale z domieszką pierwiastka cierpienia i czegoś, co czyniło ją nieosiągalnym marzeniem. Patrzyło się na nią, jak na modelkę z okładki drogiego czasopisma. Marzenie które masz, ale obawiasz się jego spełnienia. Nie próbujesz nawet, by nie zabolało odrzucenie. Wsiedli do auta. On kierowca, ona pasażer. Nie rozmawiali, bo nie było o czym. Zali swoje role i wiedzieli, jak mają działać.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 4
18+
Big love (II)
autor: motyle w nosie
2 miesiące temu
Pół godziny później zapanował chaos. Wszyscy latali po korytarzu, co odważniejsi zaglądali do łazienki. Kilka dziewczyn spazmowało w kącie, chociaż denatka nie należała do lubianych. Była zarozumiałą kretynką o wybujałym ego. Tylko to mogłam o niej powiedzieć, co nie oznaczało, że życzyłam jej śmierci. – Przyjechała policja – rzucił ktoś ze strachem. Cudownie! Jaskinia rozpusty oraz cały sztab mundurowych. Przelotnie zastanowiłam się, co niektórzy zrobią z pewnymi, hm, używkami, po czym doszłam do wniosku, że chyba zeżrą. Pal licho alkohol, tego akurat nie dałoby się ukryć, ale reszta? Wśród zgromadzonych osób nastąpiło nadzwyczajne ożywienie. Tylko ja siedziałam osowiała, bo trup jako widok na śniadanie, to jednak żadna przyjemność. Jak przez mgłę słyszałam głosy policjantów, a w zasadzie jeden głos. W dodatku tuż nad moja głową. Uniosłam ją i zdębiałam, bo przede mną stał… Krystian! – Ja cię znam! – ucieszyłam się niemrawo, pożerając go wzrokiem. Tomek błyskawicznie wywietrzał mi z głowy, chociaż wiedziałam, że nie mam szans na coś więcej z przystojnym policjantem. – Znasz? – zmarszczył brwi, patrząc na mnie surowo. Ubrany był po cywilnemu, dżinsy, koszula w kratę, pod spodem biały t-shirt, ciężkie buty i skórzana kurtka. Na piersi dyndała mu odznaka policyjna. A cała reszta… O ile to możliwe, to zauroczył mnie jeszcze bardziej niż przed siedmioma laty. Wysoki, szeroki w ramionach, wąski w biodrach. Bardziej męski, bardziej dojrzały i kurwa jego mać, barrrdziejjj seksowny! Ktoś go zawołał, więc na chwilę się odwrócił, a moje spojrzenie zjechało w dół. Gapiłam się na męski tyłeczek w niemym zachwycie, jak wół w malowane wrota. Potem zmienił pozycję i dla odmiany zagapiłam się w inne miejsce, które stworzyło jeszcze większe pole dla mej rozszalałej wyobraźni niż zgrabna dupcia.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 4
18+
Psychol (I)
autor: motyle w nosie
2 miesiące temu
Od zawsze wiedział, że jest złym człowiekiem. Stał się taki przez dzieciństwo i to, co zaserwowała mu rodzona matka. To ona go ukształtowała, zrobiła z niego psychola. Tak o sobie myślał, nie próbował z tym nawet walczyć. Może i powinien był się leczyć, zrobić wszystko, co pozwoli mu wpasować się w społeczeństwo, ale postanowił coś z goła odwrotnego. Zaplanował życie niezgodne z prawem, paranie się zajęciem przynoszącym mu profity i przyjemność zarazem. Zaczęło się od tego, że zupełnie przypadkiem wszedł na szyfrowaną stronę „Zniszcz ją!”. Tak krzyczał nagłówek na górze strony, zdjęcia szokowały tym, co sobą przedstawiały. Drżącą, spoconą ręką skrolował stronę, przewijając w dół. Kolejne zdjęcia zmieniały szok, w podniecenie. Gdy załączył film umieszczony na podstronie, nie wytrzymał. Rozpiął rozporek, wyjął sztywnego już kutasa i kilkoma ledwie ruchami doprowadził się do orgazmu. Szybko, wręcz boleśnie, bez uczucia ulgi, którą czuł zazwyczaj po samogwałcie. Miał wtedy ledwie szesnaście lat, poznawał zakątki internetu, a to odkrycie zmieniło go na zawsze.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 3
18+
Psychol (II)
autor: motyle w nosie
2 miesiące temu
Widział, że specyfik, który podał kobiecie, zaczyna działać. Rozpoznawał proces zachodzący w ciele i w oczach. Najpierw zapatrzyła się na zbyt długą chwilę w widoki za oknem. Westchnęła, oparła głowę na oparciu, przymknęła powieki. - Jesteś gotowa. – Wstał, otworzył okno, wyrzucił kubki z kawą. Zawsze dbał o szczegóły, nie zastawiał po sobie śladów. – Idziemy. Sięgnął po aktówkę, otworzył ją, wrzucił torbę kobiety, do pustego wnętrza. Nie chciał ryzykować sytuacji, gdy ta upuści ten damski atrybut, przyciągając czyjąś uwagę. Wcześniej wyjął z niej tylko telefon, który spoczywał teraz w kieszeni płaszcza. Plan zakładał opuszczenie pociągu trzy stacje dalej. Wyglądało na to, że wszystko pójdzie dokładnie według tegoż planu. Stawiało go to w komfortowej sytuacji, bo dzięki temu nie musiał kraść auta. O komunikacji miejskiej nie myślał nawet. To samo tyczyło się taksówek. Istniało zbyt duże prawdopodobieństwo, że zarejestruje go oko kamery technicznej, zapamięta taksówkarz. Ujął kobietę pod ramię, pociągnął, by wstała. Posłusznie wykonała czynność, nieobecnym wzrokiem wodząc po ścianie przedziału. Objął ją w pasie, pokierował ku wyjściu.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 3
18+
Big love (I)
autor: motyle w nosie
2 miesiące temu
Pierwszy raz zakochałam się mając szesnaście lat. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, a walnęła porządnie, bo ogłuszona byłam jeszcze przez najbliższy rok. Rzecz działa się na weselu kuzynki, gdzie trafiłam wraz z rodzicami i starszym bratem. W zasadzie to jechaliśmy na imprezę prosto z lotniska, bo tak jakoś pechowo zbiegły nam się terminy: ten weselny i ten powrotu z Chorwacji. Na miejscu zmieniłyśmy z mamą kiecki na bardziej wytworne, uczesałyśmy się w damskiej toalecie, trochę pełne pretensji, że na sakramentalne „tak” nie udało nam się załapać. Trudno. Za to czekała nas szampańska zabawa do białego rana, bo orkiestra rżnęła porządnie, tak że nogi same chodziły do taktu. Złożyłam życzenia, bacznie przyglądając się okrągłemu jak piłeczka panu młodemu, ucałowałam zarumienioną kuzynkę, po czym zaspokoiłam głód i już miałam zamiar ruszyć na parkiet, kiedy GO spostrzegłam.
Tylko dla patronów!
Komentarze: 3

Wyszukiwarka

Wybierz