Ryszard - kot, który był bezdomny

Był samcem alfa, walczył o swoje miejsce na ziemi (świadczą o tym jego odgryziony ogon i poszarpane uszy). Nie raz cierpiał od człowieka - ma stary uraz kręgosłupa, o czym wiedzieli okoliczni mieszkańcy i nic z tym nie zrobili. Aż pewnego dnia Ryszarda "dopadły" choroby oczu i uszu, i zdecydował się o pomoc poprosić tych, od których nigdy nie zaznał nic dobrego, czyli ludzi. I tak oto Ryszard trafił (w końcu!) do weterynarza, gdzie otrzymał pomoc. Rysiek okazał się bardzo cierpliwym i wdzięcznym pacjentem. W naszej Fundacji pokazuje tylko swoje dobre cechy - przytula się i mruczy, bez grymaszenia przyjmuje leki, zjada wszystko co dostanie. Ryszard trochę u nas pomieszka - trzeba wyleczyć zapalenie spojówek i świerzb, pożegnać bogate życie wewnętrzne i zewnętrzne, wykastrować. A później już tylko KOCHAĆ. 

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...