Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów

W Patronite od 11.09.2019

Ranking Autorów

Miesięczne wsparcie: 448

Liczba Patronów: 571

Zostań Patronem
22 patronów
770 miesięcznie
11 990 łącznie
Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów.

Mecenasi

Dziękujemy naszym Mecenasom!

  • Pan Jacek Zuchowski

 

O Autorze

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od początku swego istnienia (1991) stara się przedstawiać i promować najbardziej interesujące i wartościowe teksty z tradycji duchowej chrześcijaństwa czerpiącej obficie z doświadczenia mnichów. Poprzez nasze publikacje pragniemy pokazać, że mądrość minionych pokoleń jest olbrzymim bogactwem, które warto poznawać i z którego warto czerpać także obecnie. Tradycja jest jak wino – gdy się zestarzeje z przyjemnością się je pije (por. Syr 9,10). Siłą tradycji monastycznej, decydującej o jej nieprzemijalności i aktualności, jest gleba z której ona wyrasta: autentyczne doświadczenie Boga i własnej ograniczoności.

 

 

Na profil Wydawnictwa składają się przede wszystkim poszczególne serie wydawnicze: związane z przekazem doświadczenia duchowego mnichów (Źródła monastyczne, Z tradycji mniszej), z tematyką biblijną, z liturgią (Modlitwa Kościoła) oraz seria prezentująca odrębność i pokrewieństwa różnych Kościołów (Duchowość Wschodu i Zachodu).

 

 

Oczywiście nie ograniczamy się tylko do wspomnianych serii. Napływ współczesnych, atrakcyjnych dla dzisiejszego Czytelnika tekstów spowodował rozrastanie się strefy Wydawnictwa nazywanej u nas popularnie Poza seriami. Znajdują się w niej publikacje z zakresu publicystyki, teologii biblijnej, teologii duchowości, historii, duchowej beletrystyki, sztuki i poezji. Podejmowane są tu zagadnienia życia duchowego, modlitwy, życia wspólnot zakonnych i całego Kościoła. Nie brakuje w tej kategorii zarówno prac naukowych, jak i lekkich, pełnych humoru tekstów.

 

 

Słowo o naszej Regule

Patrząc na tynieckie Opactwo, widzimy przenikające się w nim style różnych epok: romańską ścianę z portalem, gotyckie okna i krużganki, renesansowy chór nad wejściem, barokowy wystrój świątyni, wreszcie i mocny akcent współczesny – posoborowy ołtarz centralny, przy którym kapłan sprawuje dziś Eucharystię zwrócony twarzą do zgromadzenia. Rzecz znamienna – świątynia wciąż ta sama, na tej samej skale oparta, tych samych mająca Patronów, a jednak na każdym etapie swej historii również nieco inna, jak drzewo z jednego pnia wypuszczające wciąż nowe gałęzie.

Podobnie z Regułą świętego Benedykta: ta sama od ponad tysiąca pięciuset lat – liczne i różnorodne wydawała owoce, o ile, oczywiście, wiernie starano się za nią podążać. Zanurzona w dziedzictwie Ojców Pustyni i pierwszych pokoleń ich uczniów, osiągnęła w redakcji Patriarchy mnichów Zachodu tę miarę formalnej dojrzałości, dzięki której każde kolejne pokolenie stawiało sobie za cel już nie poprawianie jej czy uzupełnianie, ale wyłącznie skupioną interpretację, gwarantującą wierność jej duchowi.

Mówi się o tej Regule, że cechuje ją wyjątkowy umiar: odnajduje drogę do świętości nie w ostrości ascetycznych praktyk, nie w koncentracji sił na tym czy innym zadaniu w Kościele, ale w harmonijnym połączeniu podstawowych praktyk życia Kościoła, dzięki którym chrześcijaninowi przestaje grozić duchowa stagnacja, lecz wkracza on na drogę nieustannego wzrostu w łasce i miłości. Owe podstawowe praktyki – to modlitwa wspólna (liturgiczne Opus Dei i Eucharystia), indywidualne, medytacyjne studium Słowa Bożego, połączone z modlitwą osobistą (lectio divina) oraz praca w braterskiej wspólnocie, przy założeniu, iż pierwszymi bliźnimi na drodze aktywnej służby w miłości są właśnie współbracia tej konkretnej wspólnoty, z którą mnich wiąże się na całe życie.

Zewnętrzną ramą tego stylu życia jest klauzura, nieodzownym jego klimatem – cisza pomagająca w skupieniu i modlitwie. Będąc jednak żywym członkiem „miniatury Kościoła”, jaką jest klasztor, benedyktyński mnich-cenobita (czyli żyjący we wspólnocie) staje się zarazem i żywym człowiekiem Kościoła jako całości. Stąd owo charakterystyczne „dośrodkowe” nastawienie Reguły owocuje zarazem otwarciem na sprawy ludzi. Na pierwszym planie wyraża się to przez gościnność umożliwiającą włączenie się przybywających z zewnątrz w krwiobieg życia wspólnoty, na dalszym planie – w podejmowaniu i różnych potrzebnych posług w Kościele, nawet do misyjnych włącznie.

Jak to się dzieje, że ów benedyktyński „umiar” nie jest jakąś odmianą letniej wody osolonej zwietrzałą solą? Dzieje się tak dlatego, że owa „wąska droga”, o jakiej mówił Chrystus, przebiega właśnie na ogół między różnymi skrajnościami, do których człowiek zazwyczaj ma tendencję i które w pysze swojej nazywa „radykalizmem”. Skrajności nie są najczęściej wcale wyrazem prostego serca, lecz uproszczonego sposobu myślenia, które lubi „błyszczeć radykalizmem” (zwłaszcza w mowie) i potrafi nawet sugestywnie porywać za sobą innych – ale ostatecznie wiedzie jedynie ku trwałej powierzchowności i płyciźnie, nigdy na głębię. Weźmy przykład: Benedykt nakazuje mnichowi być bezwzględnie posłusznym opatowi – przełożonemu wspólnoty, natomiast od opata z kolei wymaga, by w sprawach ważnych zasięgał zawsze rady braci, zaznaczając w dodatku, iż Pan Jezus często właśnie przez kogoś młodszego objawia to, co jest lepsze (RB 3,3). Jakże łatwo byłoby iść „po bandzie”, upraszczając: „przełożony ma zawsze rację” lub przeciwnie: „to ja mam rację, ale niestety nie jestem przełożonym”. A tymczasem posłuszeństwo Chrystusowi – to ani jedno, ani drugie. Albo inny przepis, który mówi, że opat ma zarządzać wspólnotą tak, by „mocni mieli to, czego pragną i słabi nie uciekali” (RB 64,19), albo wymaganie, by „bracia byli również posłuszni sobie nawzajem” (RB 71). Przepisów Reguły tego rodzaju w jej siedemdziesięciu trzech rozdziałach jest co niemiara. I mógłby ktoś westchnąć: „Bądź tu mądry!” Ano właśnie – wpadłby mu w słowo Benedykt – bądź właśnie mądry, a nie głupi – bo jeśli przyjmiesz te wskazówki tak, jak zostały napisane, nie będziesz ich przekręcał i interpretował „po swojemu”, jeśli rozważysz je w ciszy i skupionej modlitwie – to mądrość posiądziesz – i nie tę, która nadyma, ale która sprawia, że serce się rozszerza i drogą przykazań Bożych biegnie się ze słodyczą miłości.

Dlatego – przy całej organizacyjnej sprawności świętego Benedykta, który z klasztoru stworzył niemal małe, samowystarczalne miasteczko – najbardziej radykalną ascezą, do której wzywa on w swej Regule, jest asceza własnego ja, własnego „sądu” o rzeczywistości – o Bogu, o bliźnim, o świecie, o sobie samym. To pokorze właśnie poświęcił Benedykt jedyny rozdział traktujący wyłącznie o życiu duchowym, bez „organizacyjnych” dodatków. Zakonodawca przekonany jest, że jeśli w tej cnocie człowiek będzie wzrastał (jej rozwój przedstawia w schemacie dwunastu stopni), co możliwe jest tylko dzięki łasce Bożej i w konkretnym doświadczeniu życiowych prób – nauczy się wszystkiego innego, nauczy się miłości i prawdziwie posiądzie samego siebie. Pokora jest bowiem dla człowieka drogą konieczną, ale i niełatwą, rzec można – czasem nawet trudniejszą  od męczeństwa. Iluż bo ludzi poginęło na ziemi beznadziejnie głupio, a w przekonaniu, że walczą o dobrą sprawę? Iluż „inteligentnych” wysublimowało się w poczucie wyższości nad plebsem, by w efekcie gadać głupstwa, jakich świat nie słyszał? Iluż „ubogich i poniżonych” uznało siebie za sędziów sprawiedliwości, by wpędzać świat w chaos rewolucji i zbrodni? Ani wiedza człowieka nie rozwija, ani cierpienie nie uszlachetnia. „Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa Bożego” (Łk 18,24), ale też wejdzie doń prędzej od stu trędowatych, gdy ci ostatni zatną się w pysze (zob. Łk 4,27). Chrystus mówi: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11,29). To zdanie Zbawiciela – choć w Regule nie przytoczone wprost, gdyż od razu potraktowane praktycznie – znajduje się w centrum uwagi św. Benedykta, a szerzej patrząc – i w centrum uwagi duchowości monastycznej we wszelkich jej odmianach.

Do wzrostu człowieczeństwa potrzebna jest łaska i ufna z nią współpraca. Do jej daru-zadatku odwołuje się Benedykt w człowieku „prawdziwie poszukującym” – i jej rozwój gwarantuje w swojej sprawdzonej, wypróbowanej szkole życia. Stąd też benedyktyńską historię – której zewnętrznym znakiem są świątynie, klasztory, dzieła sztuki i literatury – tworzy zawsze w istocie to, co bardziej ukryte, a co dokonuje się w sanktuarium ludzkiej duszy – w jej pragnieniu Boga, w ukrytych inspiracjach i doświadczeniu życiowych prób, w osobistych zmaganiach, porażkach i zwycięstwach – rozgrywających się jakże często nie w teatrze spektakularnych wydarzeń, lecz w zwykłej, domowej codzienności / Konrad Małys OSB /


Ryzyko
Ryzyka - o czym należy pamiętać?

Chcielibyśmy Cię poinformować o ryzykach, związanych z Twoim zaangażowaniem finansowym. Przekazując środki na realizację pasji Twojego ulubionego Twórcy prosimy, abyś wziął/wzięła pod uwagę:

  • Ryzyko związane z tym, że Autor może nie zrealizować swoich celów (np. nie zbierze odpowiedniej kwoty, która pozwoli mu na realizację zamierzeń).
  • Ryzyko związane z tym, że Autor może nie zrealizować nagród, opisanych w progach (np. wysłanie pocztówki).
  • Autor może zmienić charakter swojej działalności, co może sprawić, że zmieni się Twój sentyment w stosunku do niego/niej (ludzie się zmieniają).
W jaki sposób Patronite stara się minimalizować te ryzyka:
  • Patronite weryfikuje tożsamość każdego z Twórców, zanim pozwoli na wpłacanie pieniędzy na jego cel. Zabezpieczamy także progi, które zostały wykupione przez Patronów - ich edycja jest możliwa jedynie po uzyskaniu zgody administratora serwisu.
  • W sytuacjach spornych działamy jak mediator między Twórcą a Patronem.
  • Monitorujemy działalność Autorów, zarejestrowanych na Patronite, starając się w jak najszerszym stopniu zapobiegać wystąpieniu czynników ryzyka, o których wspominamy powyżej.
  • Uruchomiliśmy specjalny formularz zgłoszeń nadużycia - mamy również aktywnie działającą grupę wsparcia Autorów, która pomaga nam w walce z ewentualnymi nadużyciami.

Jednak zanim zdecydujesz się na wsparcie Autora, weź pod uwagę, że w przypadkach spornych ewentualny zwrot pieniędzy może być obarczony znacznym ryzykiem.

Zgłoś użytkownika
Zostań Patronem