Raz w miesiącu robię w tej zbroi jedną rysę.
Jest zestaw zdań, które słyszała każda z nas i które brzmią jak troska o siebie. „Jeśli by chciał, to by to zrobił." „Nie odpisuj od razu." „Nie dawaj pierwsza." „Wszyscy tacy sami."
Każde z nich kiedyś kogoś uratowało i właśnie dlatego tak trudno je zdjąć. Nikt natomiast nie mówi, co te zdania robią, kiedy zostaną na dłużej: kogo zaczynają przepuszczać, a kogo odsiewać.
Piątego dnia miesiąca dostajesz list
Nie ma go na Instagramie, nie ma na blogu, nie ma w newsletterze. Około dwóch tysięcy słów, dziesięć minut czytania. W każdym to samo pięć rzeczy:
skąd wzięła się ta zasada i przed czym naprawdę chroniła, bo przed czymś chroniła,
co obiecuje: spokój, przewagę, pewność, że tym razem nie zaboli,
kogo przepuszcza, a kogo odsiewa, kiedy już zostanie na stałe,
jedna scena z mojego życia, z miejscem, godziną i zdaniem, które padło. Nosiłam tę zbroję i nazywałam ją wysokimi wymaganiami,
jedno pytanie do Ciebie na ten miesiąc. Bez zadania domowego i bez terminu.
W dniu, w którym dołączasz, dostajesz całe archiwum wcześniejszych listów, od pierwszego. Wszystko nowe trafia do Ciebie 24 godziny przed publiczną premierą.
Czego w tych listach nie ma
Nie usłyszysz, że masz obniżyć wymagania. Wymagania zostają Twoje, sprawdzamy tylko, które z nich są wymaganiami, a które testami. Nie usłyszysz, czy masz zostać, czy odejść. Nie postawię diagnozy ani Tobie, ani człowiekowi, którego nie znam. Nie ma tu „pięciu oznak, że".
Dla kogo jest ten próg
Dla Ciebie, jeśli chcesz czytać i mieć spokój. Nic nie ląduje w Twoim kalendarzu, nikt nie czeka, aż się odezwiesz, nie ma spotkań ani zadań. Dziesięć złotych miesięcznie i dziesięć minut raz na cztery tygodnie.
To najtańszy próg i nie ma w nim nic gorszego. Jest w nim mniej.
Rezygnujesz jednym kliknięciem, kiedy zechcesz, i nie zapytam dlaczego.