Wiktoria Wilkosz
Progi wsparcia
Jest zestaw zdań, które słyszała każda z nas i które brzmią jak troska o siebie. „Jeśli by chciał, to by to zrobił." „Nie odpisuj od razu." „Nie dawaj pierwsza." „Wszyscy tacy sami."
Każde z nich kiedyś kogoś uratowało i właśnie dlatego tak trudno je zdjąć. Nikt natomiast nie mówi, co te zdania robią, kiedy zostaną na dłużej: kogo zaczynają przepuszczać, a kogo odsiewać.
Piątego dnia miesiąca dostajesz list
Nie ma go na Instagramie, nie ma na blogu, nie ma w newsletterze. Około dwóch tysięcy słów, dziesięć minut czytania. W każdym to samo pięć rzeczy:
skąd wzięła się ta zasada i przed czym naprawdę chroniła, bo przed czymś chroniła,
co obiecuje: spokój, przewagę, pewność, że tym razem nie zaboli,
kogo przepuszcza, a kogo odsiewa, kiedy już zostanie na stałe,
jedna scena z mojego życia, z miejscem, godziną i zdaniem, które padło. Nosiłam tę zbroję i nazywałam ją wysokimi wymaganiami,
jedno pytanie do Ciebie na ten miesiąc. Bez zadania domowego i bez terminu.
W dniu, w którym dołączasz, dostajesz całe archiwum wcześniejszych listów, od pierwszego. Wszystko nowe trafia do Ciebie 24 godziny przed publiczną premierą.
Czego w tych listach nie ma
Nie usłyszysz, że masz obniżyć wymagania. Wymagania zostają Twoje, sprawdzamy tylko, które z nich są wymaganiami, a które testami. Nie usłyszysz, czy masz zostać, czy odejść. Nie postawię diagnozy ani Tobie, ani człowiekowi, którego nie znam. Nie ma tu „pięciu oznak, że".
Dla kogo jest ten próg
Dla Ciebie, jeśli chcesz czytać i mieć spokój. Nic nie ląduje w Twoim kalendarzu, nikt nie czeka, aż się odezwiesz, nie ma spotkań ani zadań. Dziesięć złotych miesięcznie i dziesięć minut raz na cztery tygodnie.
To najtańszy próg i nie ma w nim nic gorszego. Jest w nim mniej.
Rezygnujesz jednym kliknięciem, kiedy zechcesz, i nie zapytam dlaczego.
Czytanie o mechanizmie działa do chwili, w której trzeba go rozpoznać we własnym wtorkowym wieczorze. W wiadomości, na którą nie odpisujesz od czterdziestu minut, bo „nie wypada tak od razu". W zdaniu, którego nie powiedziałaś, bo miał się domyślić.
Dostajesz wszystko z progu za 10 zł, czyli comiesięczny list i całe archiwum, a do tego dwie rzeczy, które zamieniają czytanie w coś do zrobienia.
Audio, 12 do 18 minut, dwunastego dnia miesiąca
Czytam Ci list i dopowiadam to, czego w nim nie zapisałam. Co słyszę na sesjach: zawsze o kilku kobietach naraz, nigdy o jednej, bez szczegółów, po których dałoby się kogokolwiek rozpoznać. I na czym sama się w tym miesiącu złapałam, bo łapię się dalej.
Karta pracy na jedną stronę A4
Do wydrukowania i wypełnienia własnymi przykładami, nie moimi. Dwie kolumny, jedno pytanie kontrolne, dziesięć minut. Jednego miesiąca „standard czy taryfa", innego „zagrożenie czy różnica", innego „prośba czy sygnał". Kartę wypełnia się raz i wraca się do niej wtedy, kiedy wraca sytuacja. A wraca.
Przewodnik za 39 zł zamiast 79 zł
Razem z dołączeniem dostajesz kod na przewodnik „Dekonstrukcja toksycznej kobiecości": 52 strony, 17 rozdziałów, 13 ćwiczeń i ściąga na jedną kartkę. Kod jest Twój przez cały czas trwania patronatu, więc nie musisz decydować dzisiaj.
Czym to nie jest
To nie jest kurs i nie jest program. Nikt nie sprawdza, czy wydrukowałaś kartę, i nikt nie zapyta, dlaczego jej nie wypełniłaś. Nie ma tu też rozmowy ze mną, bo ta zaczyna się dopiero na progu za 100 zł.
Ten próg jest dla Ciebie, jeśli po przeczytaniu czegoś trafnego zwykle myślisz „no tak" i wracasz do swojego dnia. Audio i karta są po to, żeby to jedno zdanie miało gdzie usiąść na dłużej niż trzy minuty.
Co z tym zrobisz, zostaje Twoje.
Najgorsze w zbroi nie jest to, że ciąży. Najgorsze jest przekonanie, że nosisz ją tylko Ty, a wszystkie inne kobiety w Twoim wieku mają to jakoś poukładane, tylko nie mówią jak. Krąg istnieje po to, żeby to przekonanie nie przetrwało pierwszej godziny.
Dostajesz wszystko z niższych progów, czyli list, audio, kartę pracy, archiwum i kod na przewodnik, a do tego spotkanie na żywo raz w miesiącu. Trzecia środa, 20:00, online, sześćdziesiąt minut.
Jak wygląda ta godzina
Przez pierwsze dwadzieścia minut pokazuję mechanizm z tego miesiąca: jak działa, po czym poznać, że właśnie się włączył, i skąd wiadomo, że tak to działa. Zawsze jedno badanie, przetłumaczone po ludzku, z nazwiskiem i rokiem, żebyś mogła sprawdzić sama. Bez wykładu i bez slajdów pełnych cytatów.
Przez kolejne czterdzieści odpowiadam na Wasze pytania. Zbieram je wcześniej formularzem i anonimowo: nie musisz włączać kamery, nie musisz nic mówić, nikt nie zobaczy, które pytanie jest Twoje. Ja też tego nie wiem.
Odpowiadam na wzorzec, nie na osobę. Nie postawię diagnozy Tobie ani nikomu, kogo opiszesz w dwóch zdaniach.
Jeśli nie możesz być na żywo, nagranie czeka na Ciebie przez trzydzieści dni, a pytanie możesz wysłać wcześniej. Odpowiedź i tak usłyszysz.
Dostajesz też nagrania wszystkich wcześniejszych spotkań i kod minus 10% na moje warsztaty i kursy.
Czym Krąg nie jest
To nie warsztat. Na warsztacie pracujesz nad swoją własną sytuacją, w grupie sześciu do dziesięciu kobiet, przez prawie trzy godziny. W Kręgu uczę i odpowiadam na pytania, których nikt nie podpisuje. Różnica jest realna i wolę, żebyś znała ją przed wpłatą, a nie po.
To nie jest też grupa wsparcia. Nie ma rundki i nie ma obowiązku odezwania się ani razu.
Zostaje 40 miejsc, bo powyżej czterdziestu osób to już nie jest krąg, tylko webinar. Kiedy się zapełnią, próg zamyka się do czasu, aż zwolni się miejsce.
Dostajesz wszystko z trzech niższych progów: list, audio, kartę pracy, Krąg, nagrania, wszystkie przewodniki. A do tego jedną rzecz, której nie da się dostać z żadnego materiału: rozmowę, w której pytania są zadawane wyłącznie o Ciebie.
Jak to wygląda
Wybierasz termin z mojego kalendarza wtedy, kiedy Ci pasuje. Przed spotkaniem piszesz mi jednym zdaniem, z czym przychodzisz. Jedno zdanie wystarczy i o nic więcej nie proszę.
Przychodzisz z jedną sytuacją, nie z całym życiorysem. Trzydzieści minut wystarcza dokładnie na jedno: rozłożyć jedną rzecz porządnie. Wychodzisz z pytaniem, które zostaje z Tobą na miesiąc, i zwykle jest to pytanie, którego sama byś sobie nie zadała.
Co robię i czego nie zrobię
Zadaję pytania. To cała metoda i nie ma w niej drugiego dna. Nie dam Ci gotowej odpowiedzi, nie powiem, co masz zrobić i nie nazwę Twojej zbroi za Ciebie, nawet jeśli mnie o to poprosisz. Wniosek, do którego dojdziesz sama, zmienia Cię. Wniosek usłyszany ode mnie zapisujesz w notatkach.
Nie usłyszysz ode mnie „zostań" ani „odejdź". To jedyna decyzja, której nigdy za Ciebie nie podejmę.
Czym te trzydzieści minut nie jest
Nie jest procesem i nie będę udawać, że jest. Jedna rozmowa raz na cztery tygodnie to jedno pytanie zadane porządnie, a nie przejście przez cały temat. Na to potrzeba dziesięciu sesji i osobnej decyzji z Twojej strony. Jeśli usłyszę, że tego właśnie potrzebujesz, powiem Ci to wprost.
Dostajesz też wszystkie przewodniki z mojego sklepu bez dopłaty i pierwszeństwo terminów.
Żeby nie było niespodzianek: niewykorzystana rozmowa nie przechodzi na następny miesiąc, termin przełożysz, jeśli dasz znać wcześniej, a jeśli w Twojej sytuacji jest przemoc, uzależnienie albo głęboka rana, powiem Ci to wprost i skieruję Cię do kogoś, kto się tym zajmuje.
Dziesięć miejsc, bo tyle mieści mój kalendarz obok pracy z klientkami.
Kup wsparcie na prezent!
Podaruj znajomemu subskrypcję Autora Wiktoria Wilkosz w formie kuponu podarunkowego.
Zobacz jak działają kuponyNosiłam zbroję i nazywałam ją wysokimi wymaganiami
Wychodziłam pierwsza, żeby nie zostać zostawiona. Sprawdzałam, zamiast zapytać. Miałam listę warunków i pilnowałam jej tak, jak pilnuje się czegoś, co kiedyś uratowało skórę. Bo uratowało.
Ta zbroja miała mnie doprowadzić do właściwego człowieka. Robiła coś dokładnie odwrotnego: przepuszczała tych, którzy dobrze grali, i odsiewała tych, którzy po prostu byli.
Toksyczna nie jesteś Ty. Toksyczna jest zbroja
„Toksyczna męskość" nigdy nie znaczyła, że mężczyźni są toksyczni. Znaczyła, że toksyczne są zasady, których ich nauczono: nie płacz, nie proś, radź sobie sam.
Tu jest dokładnie tak samo. Kobietę po zranieniu uczy się zestawu zasad i sprzedaje jej się je jako znajomość własnej wartości. Wymagaj więcej. Nie odpisuj od razu. Nie dawaj pierwsza. Jeśli by chciał, to by to zrobił. Wychodź przy pierwszym red flagu. Wszyscy tacy sami.
Każda z tych zasad kiedyś kogoś uratowała i właśnie dlatego tak trudno je zdjąć. Razem tworzą zbroję, która miała Cię przybliżyć do właściwego człowieka, a robi coś odwrotnego.
Sześć zbroi
- Drzwi. „Wyjdę pierwsza."
- Egzamin. „Najpierw udowodnij."
- Lista. „Najpierw spełnij warunki."
- Pogarda. „Nic nie był wart, więc nic nie boli."
- Taryfa. „Po tym, co przeszłam, należy mi się."
- Twierdza. „Nikogo nie potrzebuję."
Każda przed czymś chroni i każda ma rachunek, który przychodzi pod cudzym nazwiskiem. Kobieta, która wychodzi przy pierwszym zgrzycie, nie mówi „uciekam". Mówi „nie ma sensownych ludzi". Kobieta, która testuje, nie mówi „testuję". Mówi „on nie przeszedł próby".
Nie wiesz, którą nosisz? Zrób test: https://zbroja.wiktoriawilkosz.pl/. Osiemnaście zdań, trzy minuty, bez zapisów i bez maila. Jest i zostanie bezpłatny.
Co dostajesz co miesiąc
Piątego dnia każdego miesiąca biorę jedno zdanie, które słyszała każda z nas, i rozbieram je na części: skąd się wzięło, przed czym chroniło, co obiecuje i kogo naprawdę przepuszcza. Do tego jedna scena z mojego życia, bo nie mówię o tym z boku.
Ten list dostajesz na każdym progu i nie ma go nigdzie indziej: ani na Instagramie, ani na blogu, ani w newsletterze.
Wyżej dochodzi audio, w którym dopowiadam to, czego nie zapisałam, karta pracy na jedną kartkę do wypełnienia własnymi przykładami, Krąg, czyli godzina na żywo raz w miesiącu z pytaniami zadawanymi anonimowo, a na najwyższym progu trzydzieści minut rozmowy tylko o Tobie.
Szczegóły są w opisach progów niżej. Każdy z nich mówi też wprost, czego w nim nie ma.
Po co komu patronat, skoro mam sklep
Bo darmowa warstwa tej marki kosztuje. Test, karty do wydruku i sto kilkadziesiąt tekstów na blogu są bezpłatne i mają takie zostać, żeby kobieta, która akurat nie ma z czego zapłacić, mogła zobaczyć, co nosi.
Nie zbierasz na mnie. Kupujesz dostęp do rzeczy, których nigdzie nie publikuję, i płacisz za to, co zostaje darmowe dla kogoś innego.
Czego tu nie znajdziesz
- Nie powiem Ci, że masz obniżyć wymagania. Wymagania zostają Twoje. Sprawdzamy tylko, które z nich są wymaganiami, a które testami, bo test udaje pytanie i nie mierzy tego, co miał zmierzyć.
- Nie powiem Ci, czy masz zostać, czy odejść. To jedyna decyzja, której nigdy za Ciebie nie podejmę.
- Nie postawię diagnozy ani Tobie, ani człowiekowi, którego nie znam i o którym wiem tyle, ile mi napiszesz.
- Nie bronię nikogo. Nie zajmuję się tym, co spotyka mężczyzn. Każde zdanie liczy koszt po Twojej stronie.
- Nie mówię, że to Twoja wina. Wzorzec Twój nie znaczy wina Twoja. Znaczy: w zasięgu Twojej ręki.
- To nie jest terapia. Przemoc, groźba, uzależnienie i głęboka rana to nie jest zbroja do zdjęcia. Powiem Ci to wprost i skieruję Cię do specjalisty.
Kim jestem
Wiktoria Wilkosz, coach relacji dla kobiet. Pracuję online, wyłącznie z kobietami, w trakcie akredytacji ACC ICF. Prowadzę program 1:1, warsztaty i piszę o tym wszystkim na https://wiktoriawilkosz.pl/
Na sesji nie mówię klientce, którą zbroję nosi, nawet jeśli wiem i nawet jeśli mnie o to prosi. Zadaję pytania. Wniosek, do którego dochodzi sama, ją zmienia. Wniosek usłyszany ode mnie tylko zapisuje.
Na koniec
Nie wybrałaś tego, co Ci się przydarzyło. Wybierasz to, co robisz z tym, co się powtarza.
Zbroja powstała po czymś i schodzi warstwami, nie naraz. Możesz jej nie zdejmować. Możesz zdjąć jedną warstwę i sprawdzić, co się stanie. To jest i zostaje Twoja decyzja.
Rezygnujesz jednym kliknięciem, kiedy zechcesz, i nie zapytam dlaczego.
Ryzyko
Chcielibyśmy Cię poinformować o ryzykach, związanych z Twoim zaangażowaniem finansowym. Przekazując środki na realizację pasji Twojego ulubionego Twórcy prosimy, abyś wziął/wzięła pod uwagę kilka kwestii.