Pomyślałem, że wiele się dzieje, a mój pęd do pisania szuka nowych dróg ujścia. Z różnych powodów, nie prowadzę otwarte dziennika, który miąłby pewne cechy notatek stricte osobistych. Publicystyka, bieżące komentowanie świata, literatury, grzebanie za historiami - to wszystko prawda, to mnie zajmuje. Do tego prowadzone wytrwale na dwa fronty notatki ukraińskie - jedne to te które piszę na bieżące, a te drugie to te, które wygrzebuję z przeszłości, kreślę, redaguję i podaję do wtórnej lektury Wam , tutaj albo czytelnikom Magazynu Suburbia. Pomyślałem, że wiele się dzieje i warto temu dawać też wyraz, aczkolwiek niech to będzie dostępne tylko dla tej garści osób, które tak trwale chcą wspierać moje pisanie i moje z wami tutaj bycie. Stąd ten dziwny dziennik. Ani on prywatny, ani on publiczny. Jak to u mnie. Zawsze coś pomiędzy.
Dzienniki hurtownika zdarzeń (1). O walce naszej którą toczymy na plastikowe widelce zajumane z baru mlecznego.
Tylko dla patronów!
·
0
·
11.07.2026
Post dostępny tylko dla Patronów
Aby zobaczyć ten materiał musisz być zalogowany
Zostań Patronem Zaloguj się