Marek Jabczyk: „Rodzice chcą decydować o szkoleniu dzieci, niejednokrotnie nie mając pojęcia, na czym ono polega”
Od olimpijskiego medalu Otylii Jędrzejczak w Atenach, przez historyczne sukcesy Artura Pióro i Kadry Narodowej Niesłyszących, po budowanie jednego z najsilniejszych okręgów pływackich w Polsce. Marek Jabczyk od wielu lat obserwuje polskie pływanie z perspektywy trenera, wychowawcy i działacza. W rozmowie ze SwimmPL.com mówi o zmianach w szkoleniu, coraz większej roli rodziców, problemach śląskiego pływania, sporcie niesłyszących oraz o tym, czy polski system potrzebuje rewolucji.
Najpierw zawodnik, później trener
Marek Jabczyk sam przez kilka lat trenował pływanie. Jego zawodniczą przygodę przerwał jednak zakaz wyczynowego uprawiania tego sportu wydany przez kardiologa na początku szkoły średniej. Z czasem coraz bardziej pochłaniała go praca szkoleniowa.
Nie wskazuje jednego momentu, w którym zdecydował, że pływanie stanie się najważniejszą częścią jego zawodowego życia. Zainteresowanie trenowaniem narastało wraz z pracą z kolejnymi dziećmi i obserwowaniem ich rozwoju.
Przez lata zmieniły się natomiast narzędzia, jakimi dysponuje trener. Jabczyk zwraca uwagę na technologie pozwalające monitorować trening i możliwości fizjologiczne zawodnika oraz coraz większą rolę psychologów, dietetyków czy fizjoterapeutów. Jednocześnie podkreśla, że nawet najbardziej zaawansowana technologia nie zastąpi podstawy współpracy.
Jestem przekonany, że wzajemne zaufanie jest niezbędne do osiągnięcia celu, do którego droga w sporcie pływackim jest bardzo ciężka i wymaga wielu wyrzeczeń – mówi.
„Brakuje cierpliwości”
Jedną z największych zmian, jakie obserwuje po kilkudziesięciu latach pracy, jest podejście do oczekiwania na sportowy sukces.
Zdaniem Jabczyka zarówno młodzi zawodnicy, jak i – szczególnie na początku ich kariery – rodzice oraz opiekunowie coraz częściej oczekują szybkich rezultatów.
Brakuje cierpliwości w dążeniu do wyznaczonych celów długofalowych, związanych z systematyczną pracą – podkreśla.
Według niego część utalentowanych zawodników mogłaby osiągnąć sukces, gdyby potrafiła na niego odpowiednio długo „poczekać”. Tymczasem po drodze rezygnują. Dodatkowym problemem jest ogromna liczba alternatywnych form spędzania czasu, które konkurują dziś ze sportem.
Sam w pracy z zawodnikami stawia przede wszystkim na pracowitość, cierpliwość, szczerość, życzliwość i empatię. Do tego dochodzą systematyczność, wola walki oraz szacunek dla przeciwnika.
Otylia Jędrzejczak i Artur Pióro – dwa wyjątkowe wspomnienia
Zapytany o największe chwile swojej pracy szkoleniowej Jabczyk wskazuje dwa wydarzenia.
Pierwszym był olimpijski sukces Otylii Jędrzejczak podczas igrzysk w Atenach w 2004 roku. Drugim – pierwszy medal Artura Pióro podczas Igrzysk Głuchych w Tajpej.
Ale medale nie są dla niego jedyną miarą sukcesu trenera.
Bycie dobrym człowiekiem jest chyba najważniejsze – mówi.
Wśród swoich wychowanków ma dziś trenerów, lekarzy czy prawników. Świadomość, że również sport i trener mieli wpływ na ich późniejsze życie, uważa za źródło ogromnej satysfakcji.
Sportowe emocje pozostają jednak wyjątkowe.
Oczywiście jest wielką satysfakcją, gdy mój zawodnik zdobywa medal, a jeszcze większą, gdy jest to złoty medal i grany jest Mazurek Dąbrowskiego.
Na czym polega siła Śląska?
Śląski Okręgowy Związek Pływacki od lat należy do krajowej czołówki. Jabczyk źródła jego siły szuka przede wszystkim we współpracy.
Wspólne zgrupowania, wyjazdy i zawody sprawiły, że zawodnicy i trenerzy reprezentujący na co dzień różne kluby potrafią działać jako jedna śląska drużyna.
Zawsze staraliśmy się wspólnie, jako Śląsk, stanowić jedność, niezależnie od tego, jaki klub reprezentowali zawodnicy i trenerzy.
Jednym z celów obecnej kadencji władz ŚOZP jest dalsze wspieranie klubów, utrzymanie wysokiego poziomu sportowego województwa oraz współpraca przy powołaniu Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Dąbrowie Górniczej.
Największym problemem infrastrukturalnym pozostaje natomiast brak basenów 50-metrowych. Jedyny taki obiekt w Gliwicach jest mocno obciążony potrzebami miasta, szkoleniem oraz zawodami w pływaniu i piłce wodnej.
Polskiemu pływaniu nie potrzeba rewolucji
Jabczyk nie podziela opinii, że polski system szkolenia wymaga radykalnego przebudowania.
Wydaje mi się, że polskiemu pływaniu nie jest potrzebna rewolucja, lecz raczej konsekwentne realizowanie założonych planów szkoleniowych.
Za szczególnie ważną uważa ciągłość szkolenia od wieku juniorskiego do seniorskiego i systematyczną analizę skuteczności stosowanych rozwiązań.
Najważniejszym celem najbliższych lat powinno być przygotowanie reprezentantów wszystkich dyscyplin zrzeszonych w PZP do Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku, a równocześnie budowanie zaplecza z myślą o igrzyskach w 2032 roku.
Jabczyk wierzy, że Polska ma potencjał, aby należeć do europejskiej czołówki.
Wielka przygoda ze sportem niesłyszących
Szczególne miejsce w karierze Jabczyka zajmuje sport niesłyszących.
Wszystko zaczęło się od Artura Pióro, który trafił do jego grupy w MKS Pałac Młodzieży w Katowicach i trenował razem z zawodnikami słyszącymi.
Później przyszły sukcesy międzynarodowe. W 2009 roku podczas Igrzysk Głuchych w Tajpej Pióro zdobył brąz na 400 m i srebro na 1500 m stylem dowolnym. Jabczyk został następnie trenerem głównym Kadry Narodowej Niesłyszących.
Jednym z najważniejszych momentów były igrzyska w Sofii w 2013 roku. Artur Pióro wywalczył dwa złote medale – na 400 i 1500 m stylem dowolnym. W finałach startowali również Juliusz Sawka i Konrad Powroźnik. Polacy poprawili 29 rekordów kraju, a Pióro ustanowił rekord igrzysk i rekord Europy.
Jabczyk uważa jednak, że sport niesłyszących w Polsce nadal nie otrzymuje uwagi odpowiadającej jego osiągnięciom.
Na pewno nie – odpowiada jednoznacznie pytany, czy jest odpowiednio doceniany.
Wskazuje przede wszystkim na niewystarczające finansowanie, małą obecność sukcesów sportowców niesłyszących w mediach oraz brak sponsora strategicznego.
Rodzice coraz częściej chcą decydować
Jedna z najmocniejszych części rozmowy dotyczy szkolenia dzieci i roli ich rodziców.
Jabczyk przypomina, że kiedyś rodzice przyprowadzali dziecko na zajęcia i pozostawiali proces treningowy trenerowi oraz klubowi. Dzisiaj coraz częściej chcą bezpośrednio wpływać na szkolenie.
Obecnie w wielu przypadkach rodzice chcą w pełni decydować o szkoleniu swoich dzieci, niejednokrotnie nie mając pojęcia, na czym ono polega.
Według prezesa ŚOZP roszczeniowe podejście części rodziców stawia trenerów i kluby w bardzo trudnej sytuacji.
Problemem jest również zbyt szybkie oczekiwanie wyników.
Umiejętność czekania na wynik sportowy jest obecnie bardzo istotną cechą zawodnika, a może jeszcze bardziej jego rodziców.
Jabczyk przestrzega także przed podporządkowaniem całego rozwoju młodego człowieka wynikowi.
Dążenie za wszelką cenę do wyniku sportowego ma zawsze „krótkie nogi” i wcześniej czy później odbije się głównie na zawodniku.
Trener musi móc żyć z trenowania
Zmieniać musi się również sytuacja samych szkoleniowców. Zdaniem Jabczyka trener przyszłości powinien być kreatywny, znakomicie przygotowany merytorycznie, ambitny i konsekwentny, ale także potrafić wzbudzić pasję u zawodnika.
Jest jednak jeszcze jeden warunek.
Trenerzy powinni być odpowiednio wynagradzani, aby nie musieli szukać dodatkowych zajęć tylko po to, żeby zabezpieczyć swój domowy budżet.
Jabczyk nie widzi jednocześnie potrzeby szukania zmian organizacyjnych za wszelką cenę. Przypomina, że wiele rzeczy nie zależy wyłącznie od PZP, okręgów czy klubów.
Może skupmy się na tym, co mamy teraz, i starajmy się swoją pracę wykonywać jak najlepiej.
Jedno marzenie pozostało
Po tylu latach spędzonych na basenie, kolejnych pokoleniach wychowanków, sukcesach olimpijskich i medalach sportowców niesłyszących Marek Jabczyk bardzo krótko odpowiada na pytanie, skąd nadal czerpie motywację.
Po prostu lubię to, co robię.
A czy pozostało jeszcze sportowe marzenie?
Tak. I jest bardzo konkretne.
Zobaczyć polskiego zawodnika na najwyższym stopniu podium na Igrzyskach Olimpijskich.
teks: Marta Witecka
zdj. prywatne M.Jabczyk
Trwa ładowanie...