środa
Na środę mówił "smroda", a ta w odróżnieniu od "fetorku" jest już prawie sobotą, o której nic nie mawiał.
Ja słyszałam także z innego źródła o "dniu loda", albo "dniu bez samochoda".
Jak zwał, tak zwał, każdemu co innego w duszy gra...po co to roztrząsać? Aśka z kabaretu na pewno by tak to powiedziała.
Tymczasem październikowa środa była dniem pozytywnym pod każdym względem. Kosmos oddał mi dobry uczynek i to od razu!
Otworzyłam jednej pani drzwi w sklepie, a gdy sama z niego wychodziłam z trzema plastikowymi pojemnikami o pojemności 100 litrów każdy, inna pani pomogła mi się z niego wydostać.
Tak to działa.
Kiedy wysyłam dobro, ono wraca. Kiedy cieszę się z czyjegoś sukcesu, to sukces sam mi jest pisany.
Cieszę się więc z każdego sukcesu moich przyjaciół, ale także i moich wrogów.
Tak! Chcę aby byli szczęśliwi i odnosili same sukcesy w pracy, miłości, rodzinie. To mi bardzo pomaga i maluje na mojej twarzy błogość. Moje serce się raduje, a to wspomaga przepływ wystarczającej obfitości w moim życiu.
Wiem, to nie jest łatwe, ale można wyćwiczyć. A w zamian dostaję tyle miłości, że starcza mi na codzienne ziemskie życie.
Kocham Was!
Trwa ładowanie...