Biała Góra na piachu
Piasek kojarzy nam się zazwyczaj pozytywnie. Z relaksem – zabawą, wypoczynkiem, opalaniem, kąpielą. Wiślane wyspy i piaszczyste łachy pięknie wyglądają z pokładu naszej łodzi, gdy mijamy je podczas naszego rejsu. Stanowią wdzięczny temat zdjęć i filmów. Na nieuregulowanej rzece przykosy, odsypiska, przymuliska i przemiały, łachy, wyspy, to zwyczajna rzecz dla doświadczonych wodniaków. Potrafią oni czytać wodę i wiedzą jak płynąć, aby nie trafić na mieliznę. Mielizny to zjawiska normalne na swobodnie płynącej rzece, ale nie wtedy, kiedy natykamy się na piaszczyste przeszkody na środku wytyczonego szlaku wodnego.
Wydaje się czymś oczywistym, że nie powinniśmy trafić na mieliznę, łachę lub wyspę w miejscu, gdzie wytyczony bojami czy oznakowany szlak żeglowny się zwęża, w okolicy połączenia żeglownych dróg wodnych, czy przy podejściu do śluzy albo innej budowli hydrotechnicznej. Taka przeszkoda nie może utrudniać lub uniemożliwiać rejsu naszej jednostce, powinna również zostać natychmiast usunięta, tak aby utrzymać minimalne, wymagane przepisami parametry szlaku wodnego. Bo utrzymanie żeglownej drogi wodnej to nie tylko dobre chęci zarządcy tej drogi, ale jego obowiązek, regulowany odpowiednimi przepisami. Przepisy dzielą żeglowne drogi wodne na kategorie, które określają ich parametry, w tym minimalne zanurzenie jednostek. Dla Nogatu jest klasa II, czyli powinny swobodnie przepływać na nim jednostki o zanurzeniu do 1,6 m a dla Wisły na tym odcinku – klasa III, czyli powinny swobodnie przepływać na nim jednostki o zanurzeniu 1,6-2 m.
Tyle teoria, nasze oczekiwania i wyobrażenia. Niestety, w rejonie Białej Góry, na styku wód Nogatu i Wisły niski poziom wody oraz łacha piachu, która przekształca się w porastającą roślinnością wyspę, utrudniają cumowanie na przystani w Białej Górze i wypłynięcie z Nogatu na Wisłę.
Trwa ładowanie...