Dlaczego czasami warto złamać linijkę i zrezygnować z „prostych” celów na rzecz wektorów – dzisiaj uczy nas Julia Child

Obrazek posta

Julia Child – kobieta niezwykła, ale dzisiaj nie będziemy mówić o jej zdolnościach kulinarnych i pasji do opowiadania o francuskiej kuchni… No, dobrze, o tym trochę też. Ale przede wszystkim przyjrzymy się Julii jako osobie, która do swojego życia, kariery, zainteresowań i planów podchodziła z intensywnością i ciekawością, której próżno szukać u innych. Julia będzie dzisiaj naszą nauczycielką i na jej przykładzie przyjrzymy się temu, że nie ma „za późno”, nie istnieje „to był zmarnowany czas”, nie mówmy sobie „to ścieżka donikąd”. Bo kiedy patrzymy na nasze życie, na możliwości przed nami, na marzenia, to w głowie powinniśmy słyszeć to słynne „Bon appétit!” pani Child i uczyć się od niej sposobu na wyznaczanie sobie życiowych celów – nie punktowych, nie od linijki, a zamiast tego elastycznych, szeroko zakrojonych i czasami… szalonych.

Post dostępny tylko dla Patronów

Aby zobaczyć ten materiał musisz być zalogowany

Zostań Patronem Zaloguj się

Zobacz również

Listopad z Intensywnymi dla Mecenasa
Julia Child – co czytać?
Sesja journalingowa z Julią Child