CZARNO-BIAŁE CIERPIENIE PRZYCIĄGA UWAGĘ. A KOLOROWE SZCZĘŚCIE JUŻ NIE?
CZARNO-BIAŁE CIERPIENIE PRZYCIĄGA UWAGĘ.
A KOLOROWE SZCZĘŚCIE JUŻ NIE?
Czy czarno-białe zdjęcie przyciąga uwagę? - Myślimy, że tak.
Czy zdjęcie psa cierpiącego w kojcu, przywiązanego w lesie, po wypadku, skrajnie zagłodzonego, z żebrami na wierzchu i otwartą raną zatrzyma obserwatora? - Myślimy, że tak.
A czy zwierzę, które jest już pod naszą opieką zaopiekowane, przeleczone, dobrze wyglądające, szczęśliwe, uśmiechnięte i szukające domu — również przyciąga uwagę? - W naszej ocenie niestety nie.
Dlaczego?
Bo patrząc na takie zdjęcia, widzimy psa szczęśliwego, zadbanego i bezpiecznego. Wiele osób myśli wtedy: „On już nie potrzebuje pomocy”. - A prawda wygląda zupełnie inaczej.
Pomoc zwierzętom nie polega wyłącznie na pokazywaniu drastycznych zdjęć i filmów. Pomoc zaczyna się wtedy, gdy takie zwierzę trafia pod opiekę organizacji. Wtedy rozpoczyna się codzienna walka o jego zdrowie, psychikę, bezpieczeństwo i przyszłość.
- To miesiące leczenia.
- To hotelowanie.
- To karma, suplementy, badania, leki, diagnostyka, behawioryści, transporty i codzienna opieka.
- To ogrom pracy, której często nikt nie widzi.
Czasami kończy się to szczęśliwą adopcją, a czasami wygląda to zupełnie inaczej.
Niektóre psy mają trudną przeszłość i problemy behawioralne. Niektóre wymagają bardzo świadomych i odpowiedzialnych opiekunów. Są też takie psy, które najprawdopodobniej pozostaną pod opieką fundacji do końca swojego życia.
I właśnie z tym mierzy się dziś nasza organizacja.
Z brakiem środków , brakiem adopcji, brakiem obserwatorów, brakiem zasięgów.
Większość naszych psów ma niewielkie szanse na szybkie znalezienie odpowiedzialnego domu i odpowiednich warunków do adopcji.
Ten rok będzie dla nas bardzo trudny, ale się nie poddajemy !!!
18 czerwca wchodzą nowe przepisy dotyczące dobrostanu zwierząt.
Sami zwróciliśmy się do Inspekcji Weterynaryjnej z prośbą o odwiedzenie naszego azylu, ocenę warunków, jakie jesteśmy w stanie zapewnić naszym zwierzętom, oraz o nadanie nam numeru weterynaryjnego jako zakładowi.
Nie uciekamy od kontroli, nie chowamy się, nasze drzwi są otwarte.
Każdy może do nas przyjechać, zobaczyć nasze psy, warunki, w jakich żyją, dokumentację, leczenie oraz rozliczenia zbiórek.
Dzięki Waszemu wsparciu udało nam się wykonać już połowę koniecznych prac związanych z Azylem dla Bulli
Ale czy damy radę dalej? Tego nie wiemy?
Czy znajdziemy darczyńców i obserwatorów, którzy pomogą nam poprzez zwykłe kliknięcie, komentarz lub udostępnienie zwiększać zasięgi?
Czy znajdziemy osoby, które nadal będą nam ufać i wspierać nasze działania?
Mamy ogromną nadzieję, że tak.
Kochani, 1,5% podatku trafi do organizacji dopiero za kilka miesięcy. Budowa azylu nie była planowana tak szybko, chcieliśmy najpierw zabezpieczyć leczenie i utrzymanie naszych podopiecznych. Rzeczywistość zmusiła nas jednak do szybszego działania, dziś stoimy pod ogromną ścianą.
Zbiórka na azyl praktycznie się zatrzymała.
Zbiórki na leczenie i utrzymanie naszych zwierząt również.
Myślimy, że ogromny wpływ na to ma wszystko to, co zaczęło dziać się na początku roku — utrata zaufania do organizacji pomocowych. Rozumiemy obawy ludzi. Naprawdę.
Ale my nie mamy nic do ukrycia.
- Rozliczamy każdą zbiórkę.
- Każde leczenie.
- Każdą fakturę.
- Każdą formę pomocy.
I wierzymy, że jesteśmy fundacją godną zaufania i wsparcia.
Dlatego dziś prosimy Was nie tylko o wpłaty.
Prosimy o komentarz, udostępnienie, zasięg, pomoc, o zaufanie.
Bo kolorowe zdjęcie szczęśliwego psa również powinno mieć znaczenie.
Za każdym takim zdjęciem stoi długa droga walki o życie naszych podopiecznych.
Trwa ładowanie...