Co ma wspólnego płyta z liczydłem, czyli o płycie "Zawsze Dobry" od kuchni
Kochani, Chwała Panu Bogu! Przedwczoraj, czyli w czwartek 4 czerwca, dokonały się dwie sprawy, które chwilami wydawały się nieosiągalne:
X Jubileuszowy Koncert Uwielbienia „Jego Moc” w Tarnowskich Górach oraz premiera naszej najnowszej autorskiej płyty, czyli "Zawsze Dobry", która jest płytą szczególną.
Dlaczego szczególną? Z trzech powodów.
Po pierwsze dlatego, że jest pierwszą w pełni koncertową płytą, bez żadnych studyjnych dogrywek. Po drugie, jest najlepszą, naszym subiektywnym zdaniem, płytą zespołu Kadosz. Najlepsze kompozycje, aranżacje, produkcja wypas max. Choć to oczywiście kwestia gustów, o których się nie dyskutuje itd.
Po trzecie - to jest pierwsza płyta Kadosza , która została wydana, pomimo niedopiętego budżetu. I tutaj o tym trzecim powodzie chciałbym napisać trochę więcej.
Od mniej więcej trzech lat, jeśli nie dłużej, słyszeliśmy pytanie: Kiedy kolejna płyta? Słyszeliśmy też zachęty: Nagrajcie wreszcie te pieśni, które gracie podczas uwielbienia, chcielibyśmy się ich uczyć, niech służą. To prawda, nowe pieśni powstawały praktycznie cały czas od wydania poprzedniej płyty „Dzień Chwały” w roku 2018. Powstawały i były grane, modyfikowane, rozbudowywane podczas prowadzonych przez Kadosz uwielbień. Były grane i w uwielbieniu pomagały, o czym też słyszeliśmy i słyszymy wciąż. Wspomniane zachęty były więc całkiem uzasadnione.
Postanowiliśmy więc działać. Od mniej więcej dwóch lat zaczęliśmy kompletować i dopracowywać materiał, tworzyć jakąś koncepcję muzyczną, jakieś aranże, ustalać instrumentarium, skład wokalny…
No i w końcu, po w sumie pół roku przygotowań, prób i ustaleń, wieczór uwielbienia pt. „Uwielbij Tego, który się objawia” odbył się 6 stycznia na Górze Świętej Anny, został z powodzeniem zarejestrowany dźwiękowo i wizualnie i zabraliśmy się do postprodukcji.
Wielu z Was, kochani ma prawo nie wiedzieć, jak kosztowny jest cały ten proces. Tak, kosztuje wiele sił i czasu. Samo tworzenie pieśni, komponowanie ich, potem konceptualizacja muzyczna, wreszcie aranżacja, jeżeli mówimy o nagraniu. To jest praca kompletnie nieprzeliczalna na pieniądze. Chociaż może kiedyś spróbuję, bo przecież w końcu to jest czas, który mógłbym poświęcać zarabianiu pieniędzy, więc pewnie jakoś jest przeliczalny, choć my nigdy tego nie robiliśmy. I niestety, nie da się tego robić jakoś w międzyczasie, na kolanie.
Ale istnieje też taki kawałek tego procesu, który jest wprost przeliczalny na pieniądze. I tych pieniędzy kosztuje całkiem sporo. I ponieważ dla każdego to "sporo" może znaczyć coś zupełnie innego płyta „Zawsze Dobry” jest pierwszą płytą zespołu Kadosz, którą zdołaliśmy o, więc napiszę Wam, bo, jak wspomniałem, możecie nie wiedzieć, a uważam, że to uczciwe, żeby sprawa była jasna i przejrzysta dla wszystkich.
A więc, kochani, sam koncert, czyli wypożyczenie potrzebnego sprzętu, realizacja dźwięku, obrazu, oświetlenia, wreszcie zapłata zaproszonym muzykom. Były - są to nieprzypadkowe osoby. Nie tylko profesjonaliści, dobrzy muzycy (chociaż to bardzo ważne kryterium), ale także ludzie, z którymi możemy stanąć razem w modlitwie. Ludzie, którzy żyją z muzyki i których my zatrudniamy podczas takiego wydarzenia. A oni poświęcają swój czas pracy - i to niemało czasu - na przygotowanie się do tego wydarzenia, na uczenie się materiału, opracowywanie swoich partii, na próby, i wreszcie na samo wydarzenie. To, że dostają wynagrodzenie za pracę jest więc tutaj oczywiste.
Wszystko to razem w przypadku tego koncertu - nazwijmy to I etapem - wygenerowało koszt 15.000 zł, słownie piętnastu tysięcy złotych. I dodam, że to jest kwota, na którą składa się kilka mocno promocyjnych pozycji.
Drodzy, dzięki otwarciu serc i portfeli wielu z Was, ten etap projektu, jakim jest produkcja płyty, został zakończony i w całości sfinansowany - bardzo, bardzo Wam za to dziękujemy! Jesteście współtwórcami tej płyty. Wielu z Was przeznaczyło na wsparcie tego projektu swoje dziesięciny, inni część swoich oszczędności. Jesteście wielcy! My jesteśmy Wam bardzo wdzięczni! Trzeba przyznać, że do ostatniego dnia trudno było nam uwierzyć, że to się uda, nieustannie atakowała nas myśl, że, jak powiada klasyk, "na tym etapie powinniśmy być martwi, a nie jesteśmy, więc... dobrze idzie!" I poszło dobrze, uwielbienie się odbyło, wszystko pięknie zabrzmiało i zostało z sukcesem zarejestrowane! Kochani, dobrze poszło dzięki Waszemu wsparciu. Dziękujemy!
Jednak tutaj historia w pewnym sensie dopiero się zaczyna, bo kolejnym etapem procesu wydawniczego jest tak zwana postprodukcja, czyli żmudny proces przygotowywania nagrań do zapisania ich na krążku. Trzeba okiełznać zarejestrowane dźwięki, bo to, co sprawdza się na koncercie, nie sprawdzi się zapisane 1:1 w nagraniu. Trzeba wyrównać poziomy dźwięku i dla każdego instrumentu, czy wokalu, znaleźć odpowiednie miejsce w paśmie akustycznym. Tak, żeby ładnie ze sobą współbrzmiały, nie wykluczały się nawzajem, żeby w danym momencie było słychać ten instrument, czy wokal, który właśnie teraz ma być nieco bardziej słychać. Czyli trzeba zrobić tak zwane miksy utworów. Następnie, po miksach, trzeba zrobić tak zwany mastering, czyli sprawić, żeby wszystkie te utwory miały miały jakieś wspólne, łączące je, cechy brzmieniowe. Czyli żeby było słychać, że to faktycznie utwory z tej samej płyty. I to jest, kochani wielo, wielogodzinna praca, metodą prób i błędów nierzadko, często do bardzo późnego popołudnia, typu 1 czy 2 w nocy. Albo i poźniej.
Kolejną sprawą jest obróbka obrazu i produkcja teledysków. Czyli trzeba obraz z pięciu kamer zmontować tak, żeby powstał piękny, cieszący oko film. I żeby ten obraz z tych pięciu kamer był spójny - czyli trzeba zbalansować światło, kolorystykę i inne parametry obrazu, o których nawet nie jestem w stanie się tutaj wymądrzać... I potem jeszcze trzeba to zsynchronizować z dźwiękiem, czyli już zmiksowanymi kawałkami - i potem się okazuje, że jednak trzeba coś zmienić w montażu, bo tu wyraźnie zagrała gitara, a nie ma jej w obrazie, albo ktoś zaczął wokalną solówkę, a obraz jeszcze jest gdzie indziej... zmiany, poprawki, kolejne wersje...
Obok tego wszystkiego, co się robi z dźwiękiem i z obrazem jest jeszcze sporo pracy nad projektem graficznym okładki płyty. To się oczywiście dzieje także metodą prób i błędów, też często po nocach. Trzeba zaprojektować graficznie tę okładkę, rozmieścić grafiki i teksty na wzorniku tak, żeby tworzyło to jakąś logiczną całość. Trzeba też napisać te wszystkie teksty, informacje, opowieści, które potem są zawarte na okładce. Trzeba je sprawdzić słowo po słowie, pod kątem stylistycznym, gramatycznym, ortograficznym, wreszcie wyedytować, porozmieszczać w dość wymagającym formacie, jakim jest okładka płyty typu "digipack" i zawarta w nim książeczka. Książeczka ma mieć określona ilość stron, więc trzeba się zmieścić z tymi tekstami, grafikami... I to wszystko też są godziny, godziny pracy.
I wreszcie trzeba to w akceptowalnych formatach wysłać do tłoczni, czyli firmy, która fizycznie wytłoczy płyty CD i zapakuje je w zaprojektowane przez nas okładki. Firmy, której praca też przecież kosztuje. I potem czekać, czekać... aż wreszcie nadchodzi ta upragniona chwila i trzymasz ten owoc ciężkiej pracy wielu, wielu osób w swoich dłoniach z wyrazem mega zacieszu na twarzy...
A potem zerkasz w kosztorys i już wiesz, że nie wystarczy ci, żeby z konta Fundacji pokryć wszystkie należności za wykonane usługi. Koszt tego drugiego etapu, czyli postprodukcji, to, mówiąc oględnie, ponad 20.000zł, słownie dwadzieścia tysięcy złotych. Wbrew pozorom więcej niż koszt pierwszego etapu. I tutaj kochani też mówimy o mocno promocyjnych stawkach za edycję, miksy, masteringi, okładkę i o bardzo dobrej cenie w tłoczni.
Nie mówimy o kosztach naszej, czyli autorów, ponad dwuletniej pracy, bo tego kosztu nie ma w tych wyliczeniach.
Więc zerkasz w ten kosztorys i liczysz. I mówisz sobie: Brakuje. W porządku, teraz wyłożę, ale zwróci się, gdy sprzedamy płyty.
Gdy sprzedamy płyty...
I tutaj, kochani, bardzo ważna sprawa:
Pytacie nas, kiedy płyta pojawi się w streamingach. Na Spotifaju, Tajdalu, Ejplu i tak dalej. I my odpowiadamy: oczywiście, pojawi się, ale chwilę później. I to nasze "później" jest związane z taką nadzieją, może naiwną, ale ją mamy, że jednak kupicie fizyczny nośnik, płytę. Dlaczego? Powiedzieli to niedawno Panowie z Kabaretu OT.TO w jakiejś rolce, bo tez wydali płytę i ja to tutaj za nimi powtórzę, ja się tutaj pod tym tez podpiszę, bo pięknie to powiedzieli.
A więc, Kochani, słuchanie muzyki w streamingach jest fajne, szybkie i łatwe. I super, sami z tych streamingów korzystamy. Ale prawda jest taka, że taki niszowy twórca, jak na przykład zespół Kadosz (można powiedzieć, że ikona niszowości), nic z tego nie ma. Za 1000 odtworzeń utworu serwis streamingowy liczy dla twórcy około 0,10 USD (czyli 10 centów, czyli około 38 groszy). To oczywiście nie przekracza progu płatności, skutkiem czego taki na przykład zespół Kadosz, choć od około 7 lat dystrybuuje swoją muzykę przez streamingi, otrzymał okrągłe 0 zł, słownie zero złotych od tegoż serwisu. Dlatego, że nie ma wyświetleń w milionach, bo przecież jest ikoną niszowości. Miałby w milionach, gdyby grał muzykę dla tak zwanego szerokiego odbiorcy. Natomiast serwis streamingowy, oczywiście, pobiera corocznie należną opłatę za usługę, rzędu około 400 zł.
Zatem, kochani, kupując płytę "Zawsze Dobry" na fizycznym nośniku, na CD, realnie wspieracie działalność statutową Fundacji Kadosz Uwielbienie! Dzięki temu, że kupujecie płyty, możemy realizować nasze dość szeroko zakrojone plany. Jakie?
Możemy na przykład rozwijać nasz jutubowy kanał Kadosz Uwielbienie.
A tam są naprawdę konkrety!
- Gitarowa Szkoła Uwielbienia, czyli lista tematyczna dla gitarzystów worship, animatorów muzycznych wspólnot, liderów uwielbienia, którzy grają na gitarze i chcą sie rozwijać w tym temacie. Znajdziecie tam rzeczy, które zwykle są treścią płatnych kursów - w Gitarowej Szkole Uwielbienia są całkowicie za darmo!
- Utwory z naszych dotychczasowych płyt - niektóre z teledyskami. Najnowsza płyta "Zawsze Dobry" ma się tam w całości ukazać z teledyskami, bo przecież mamy nakręcony obraz do wszystkich utworów! Czyli będzie można jeszcze mocniej wejść w klimat prowadzonego przez Kadosz uwielbienia Tutaj link do playlisty teledyski oraz naszych poprzednich płyt: Chwała Tobie Tato i Dzień Chwały.
- Playlista Contemplatio, czyli muzyka gitarowa do modlitwy, kontemplacji, medytacji. Wciąż brakuje mi czasu, żeby się tym porządnie zająć, bo to jest działalność totalnie non profit, a potrzeby bytowe nie chcą sobie wziąć urlopu i trzeba robić coś co je jednak sfinansuje. Bardzo chciałbym tę playlistę rozwijać.
To oczywiście nie wszystko. Na kanale jest jeszcze więcej treści. Naszym marzeniem jest, żeby rozwijać go, jako przydatne narzędzie. pomagające w uwielbieniu, na wielu poziomach, osobom w różnych rolach i kontekstach, w sposób jak najbardziej użyteczny, a przy tym profesjonalny.
Chcemy także rozwijać naszą działalność in vivo, nie tylko w internecie! Prowadzimy wieczory uwielbieniowe w różnych miejscach, ale także warsztaty dla animatorów muzycznych, gitarzystów worship, ale też dla całych zespołów, diakonii muzycznych. Jednak, aby to robić, poświęcać temu czas, przygotowywać i prowadzić takie warsztaty, musimy je potraktować jako naszą pracę. Inaczej będzie to działalność bardzo okazjonalna, o ile w ogóle możliwa. Chyba nie trzeba o tym więcej pisać, to, że z czegoś trzeba się utrzymywać i że doba ma ileś tam godzin i że tydzień... i tak dalej... to wszyscy wiemy. Chyba, że ktoś jest Bilbo Bagginsem i ma w spiżarni baryłki ze złotem...
Dlatego, kochani, pozwalam sobie napisać o tym, jak ważne jest, żebyście kupowali płyty. Fizyczne płyty CD audio, z piękną okładką i książeczką, na której, oprócz tekstów utworów, można znaleźć kawałek naszej osobistej historii powstawania tej płyty i podziękowania dla Osób, które współtworzyły z nami ten projekt.
I tutaj wielkie, wielkie podziękowanie dla Was, kochani Uczestnicy X Jubileuszowego Koncertu Uwielbienia Jego Moc w Tarnowskich Górach, którzy kupiliście tam nasze płyty! Wasza hojność jest poruszająca. Płyta była i jest cegiełką na realizację celów Fundacji, więc ma cenę "wywoławczą" - taką, która umożliwia nam pokrycie kosztów całego przedsięwzięcia, trwającego 2 lata. A my dostaliśmy od Was darowizny znacznie przekraczające tę kwotę! Bardzo Wam dziękujemy. Jesteście prawdziwymi Wspieraczami Uwielbienia, a takich właśnie Wspieraczy potrzebujemy i szukamy!
Bardzo też chcemy Was wszystkich, kochani, zachęcić to rozważenia kwestii dołączenia do grona Patronów Fundacji Kadosz Uwielbienie. Organizacja typu "non-profit", jaką jest nasza fundacja, potrzebuje stałego źródła finansowania. W naszym przypadku to jest grono Osób, które wspierają ją stałą, choćby niewielką, comiesięczną kwotą wsparcia. Kochani nasi Patroni, bardzo, bardzo Wam dziękujemy! Taka stałość wsparcia jest dla nas mega ważna, bo pozwala planować i realizować długoterminowe cele, nie tylko okazjonalne eventy!
Patronite to świetne narzędzie do realizowania wsparcia dla twórców szeroko pojętej kultury - warto więc używać go do tworzenia i wspierania kultury uwielbienia Boga! Na naszym profilu ustaliliśmy kilka progów kwotowych, od kwot raczej małych, choć ważnych, do kwot dużych i równie ważnych. Można więc wybrać taką kwotę wsparcia, jaka byłaby dla Ciebie realna, jeśli rozważasz dołączenie do grona Patronów Fundacji Kadosz Uwielbienie. Bo przede wszystkim potrzebujemy Patronów, czyli Osób, które uznają naszą misję i nasze cele za zbieżne z własnymi i dlatego postanowią nas wspierać. Nie prosimy o jałmużnę, o datek, prosimy o współpracę, o wsparcie dzieła, które uznasz za godne tego, by do niego dołączyć, poprzez zadeklarowanie stałego wsparcia. Myślę, że to jednak czyni różnicę. Dlatego też pracujemy nad rozwojem naszego profilu Patronite, żeby mieć z Wami, kochani nasi Patroni, łączność!
OK, lądujemy. Post dość długi - niech ta długość będzie dla Was odzwierciedleniem nadziei, że warto to robić. Warto tworzyć i rozwijać przestrzeń uwielbienia Boga!
Pozdrawiam Was serdecznie,
Marcin Ziemniewicz
Prezes Zarządu Fundacji Kadosz Uwielbienie
Trwa ładowanie...