Tym razem nie o ptakach – o Ciastku.
Cześć Moi Drodzy!
Tym razem nie o ptakach – o Ciastku.
Wyszedłem na spacer z balkonikiem. Żona, pies na opiece, normalna trasa wzdłuż kanału. I gdzieś po drodze zorientowaliśmy się, że za nami idzie Ciastek. Nie zapraszaliśmy go. On po prostu postanowił, że idzie.
Żona wróciła po smycz. Dał się założyć – ewidentnie mu się to nie podobało, ale szedł. Przy ścieżce przy kanale odpięliśmy go. Szedł za nami w pewnym dystansie, walczył z własnym strachem przed hałasem, ale nie odpuszczał.
Przy końcu murku zatrzymał się. Dalej parking, dużo aut. Nie pozwolił nam tam iść. Zawrócił nas. Jak rodzic łapiący dziecko biegnące na ulicę.
Kiedy wracaliśmy, przepędził jeszcze starszego pana ze ścieżki – na wszelki wypadek.
Miałem przy sobie Nikona Zf z 40mm f/2. Dla Was wrzucam tutaj pełną serię zdjęć z tego spaceru. Tapetki do pobrania jak zawsze.
Moja żona mówi, że on traktuje mnie jak chorego członka stada. Chyba ma rację.
Dzięki, że jesteście.
Łukasz
📖 Wpis na blogu: https://www.photographerwithawalker.com/ciastek-ochroniarz-na-czterech-lapach/
Trwa ładowanie...