Dwa identyczne pierniczki i złoczyńca, którego nie trzeba pokonać

Obrazek posta

Dostałem od rodziny cały świat. Zbudowałem z niego trzyczęściową Pierniklandię

Nigdy wcześniej, przy żadnym opowiadaniu, nie dostałem od rodziny tylu informacji na samym początku.

Zwykle otrzymuję kilka zdań, a całą resztę muszę odnaleźć sam — w pytaniach, researchu i wyobraźni.

Tym razem dostałem niemal gotowy świat.

Dwoje kuzynów: sześcioipółletniego Miłosza z Poznania i pięcioletnią Gabrysię z Wrocławia. Ich ulubione zabawy, powiedzonka, przyjaciół, rodzinne miejsca, a nawet psa dziadków.

Usiadłem nad tym wszystkim i pomyślałem:

Z tego naprawdę da się zbudować coś wyjątkowego.

Dwa pierniczki, od których wszystko się zaczęło

Odcinek patronacki nie jest dla mnie bajką z doklejonym imieniem.

Chciałem, żeby ta historia naprawdę wyrastała z tego, kim Gabrysia i Miłosz są — z ich charakterów, zainteresowań, rodzinnych żartów i rzeczy, które mają dla nich znaczenie.

Najmocniej przemówił do mnie jeden szczegół.

Oboje mają identyczne pluszowe pierniczki.

Miłosz ma Piernisia, a Gabrysia — Pierniczkę.

I właśnie na nich oparłem całą historię.

Rzadko konsultuję sam pomysł przed rozpoczęciem pisania. Zazwyczaj najpierw buduję fabułę, a dopiero później pokazuję rodzinie gotowy tekst.

Tym razem czułem jednak, że warto wcześniej upewnić się, czy kierunek jest właściwy. Zapytałem więc o zgodę na pomysł, zanim napisałem choćby pierwsze zdanie opowieści.

Dopiero później otworzyłem przejście do Pierniklandii.

Jak prawdziwa rodzina zamieniła się w drużynę bohaterów

Potem rozpoczęła się moja ulubiona część: przekładanie prawdziwego świata dzieci na świat Felka Wafelka.

Miłosz gra w szachy, układa puzzle i buduje z klocków LEGO. W Pierniklandii został więc specjalistą od zagadek i logicznych pułapek.

To on musi zmierzyć się z dwoma identycznymi strażnikami oraz odnaleźć:

„Ruch, którego nie ma na planszy”.

Nawet jego domowe „TNT” trafiło do bajki.

Oczywiście w odpowiednio piernikowej i bezpiecznej wersji — jako Tryb Na Tory.

Gabrysia lubi szeptać swoje pomysły na ucho. Często mówi też „nieprawdaż” oraz „o Jezus Marius”.

W opowieści robi dokładnie to samo.

Nie chciałem wygładzać tych szczegółów ani zastępować ich bardziej „bajkowymi” powiedzonkami. To właśnie one sprawiają, że bohaterowie są naprawdę sobą.

Most pomiędzy Poznaniem a Wrocławiem

Miłosz mieszka w Poznaniu, a Gabrysia we Wrocławiu.

Pierniklandia musiała więc połączyć oba miasta.

Poznań dał mi piernikowe Koziołki oraz niezwykłą lokomotywę z Rataj.

Wrocław podarował krasnale i PodPiernikowiec — małe mrugnięcie okiem w stronę PodWrocławka, który pojawił się w jednej z wcześniejszych przygód Felka.

Przy okazji trochę poczytałem o poznańskich koziołkach, wrocławskich krasnalach oraz o tym, co łączy oba miasta. Chciałem, żeby powstały między nimi most nie był przypadkowy.

Do opowieści trafili również prawdziwi znajomi dzieci.

Artur został Zwiadowcą. Bliźniacy Maciej i Michał zamienili się w dwóch identycznych strażników, a Kala została piernikową przewodniczką.

Dom dziadków w Mycielinie — gdzieś pomiędzy Poznaniem a Wrocławiem — stał się miejscem, w którym rozpoczyna się cała przygoda.

Nie mogło zabraknąć również psa Lakiego, który podobno liże absolutnie wszystko.

W bajce zachowuje się dokładnie tak samo i biega przez niemal całą Pierniklandię.

Gra znaleziona na strychu

Historia zaczyna się w domu dziadków.

Gabrysia i Miłosz zaglądają na strych, gdzie znajdują starą piernikową grę planszową.

Kładą na niej Piernisia i Pierniczkę.

Wtedy plansza budzi się do życia i wciąga ich do środka.

Tak trafiają do Pierniklandii — świata zbudowanego z ciasta, lukru, cukrowych dekoracji i korzennych przypraw.

Nie jest to jednak kraina tak radosna, jak mogłoby się wydawać.

Pierniklandia powoli gaśnie.

Żeby ją uratować, Gabrysia i Miłosz muszą przejść przez trzy piernikowe miasta, rozwiązać kolejne zagadki i odkryć, kim naprawdę jest Gorzka Gertruda.

Więcej nie zdradzę.

To opowieść w trzech częściach, a jej finał najlepiej usłyszeć samemu.

Scena, której bałem się najbardziej

Pod koniec drugiej części Pierniczka — ukochana maskotka Gabrysi — na chwilę gaśnie.

To była scena, nad którą wahałem się najdłużej.

Wiedziałem, że odcinek jest przeznaczony dla dzieci, a na trzecią część trzeba będzie czekać cały tydzień.

Czy mogłem pozwolić sobie na tak trudny moment? Czy napięcie nie okaże się zbyt duże? Czy dzieci nie zostaną z nim same przed snem?

Zmiękczyłem tę scenę najmocniej, jak potrafiłem.

Na końcu odcinka zostawiłem także osobną wiadomość dla słuchaczy — tak, aby żadne dziecko nie zasnęło ze smutkiem, lecz z pewnością, że historia jeszcze się nie skończyła i wszystko będzie dobrze.

To była dla mnie najważniejsza lekcja płynąca z pracy nad Pierniklandią:

Nawet trudną emocję można opowiedzieć dziecku bezpiecznie, jeśli w odpowiednim momencie poda mu się dłoń.

„Nikt nie spodziewał się, że będzie aż tak dobra”

Reakcja rodziny była dla mnie najpiękniejszą nagrodą.

Po pierwszej części dostałem wiadomość, że historia rozeszła się po całej rodzinie oraz wśród znajomych.

Usłyszałem też, że nikt nie spodziewał się, iż będzie aż tak dobra.

Padło nawet pytanie, czy nie dałoby się kiedyś stworzyć na jej podstawie animacji.

A to akurat jest również moje ciche marzenie.

Historia zbudowana z drobiazgów

Ta przygoda pokazała mi, jak ogromną wartość mają rodzinne szczegóły.

Pluszowy pierniczek. Powiedzonko. Zabawa w bazie z koców. Szachy. Lokomotywa. Przyjaciele z przedszkola. Pies, który liże wszystko.

Każdy z tych elementów osobno wydaje się drobiazgiem.

Dopiero połączone tworzą świat, którego nie mógłbym wymyślić bez Gabrysi, Miłosza i ich rodziny.

Dziękuję Wam, Gabrysiu i Miłoszu — oraz Waszym rodzicom.

Za zaufanie, za tę górę szczegółów i za to, że postawiliście Felkowi największe piernikowe kakao.

Bez Piernisia, Pierniczki, bazy z koców i psa Lakiego ta historia nigdy by nie powstała. 💛

A gdyby Wasza maskotka ożyła?

Gdyby Wasza ulubiona maskotka mogła na jeden dzień ożyć w bajkowym świecie, jak by się nazywała?

I jaką niezwykłą moc by posiadała?

Napiszcie w komentarzu.

A jeżeli również chcielibyście podarować dziecku jego własną przygodę albo pomóc Felkowi tworzyć kolejne historie, wszystkie szczegóły znajdziecie na moim profilu Patronite.

🎧 Część 1: Piernikowy Portal - "Portal Smaków"

🎧 Część 2: Piernikowy Portal - "Gorzki Trop"

🎧 Część 3: Piernikowy Portal - "Czwarty Składnik"

Zobacz również

Maks widzi świat, którego nie widzi nikt inny — a ja spróbowałem go opisać
Dziadek Czarka naprawdę remontował tę cukrownię — więc ukryłem w niej zagadkę, która cz...
Na 6. urodziny Piotruś nie poprosił o zabawkę. Poprosił o odcinek o meduzach

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...