Maks widzi świat, którego nie widzi nikt inny — a ja spróbowałem go opisać

Obrazek posta

Nie wymyśliłem Maksowi nowego świata. Wszedłem do Krainy Dudusiów, którą stworzył sam

Kiedy Maks słuchał gotowej bajki po raz pierwszy, jego tata co chwilę musiał zatrzymywać odcinek.

Nie dlatego, że coś było nie tak. Wręcz przeciwnie. Maks przerywał, żeby opowiedzieć, że:

„U niego w Dudusiach właśnie tak jest”.

I to jest chyba najlepsza recenzja, jaką mogłem dostać.

Nie zwykłe „fajna bajka”, lecz dziecko, które w cudzej opowieści rozpoznaje swój własny, prywatny świat.

Poczułem się, jakbym naprawdę wpadł do Dudusiów na kakao.

Bo bohaterem tej historii nie było zmyślone przeze mnie królestwo. Była nim prawdziwa wyobraźnia jednego chłopca — i to ona okazała się najtrudniejsza, a zarazem najpiękniejsza do opisania.

Świat, który istniał przed bajką

Ta opowieść powstała dzięki Maksowi i jego tacie Mateuszowi z Józefina, którzy wsparli Felka na Patronite.

Kocha superbohaterów w zbrojach, ma mnóstwo energii i od dawna opowiada o Robotixie — swojej własnej, wymarzonej zbroi.

Ma również Krainę Dudusiów.

To miejsce, w którym wszystko jest możliwe. Dudusie mogą być maleńkie albo olbrzymie, a na powitanie nie mówi się „cześć”, tylko:

„Dudu!”

Tylko Maks je widzi.

Tylko on naprawdę je rozumie.

Jak pokazać coś, czego nie widać?

I właśnie od tego zaczęła się najważniejsza zagadka fabuły.

Zamiast po prostu pokazać Dudusie, postanowiłem najpierw je… ukryć.

W bajce są niewidzialnymi pomocnikami, którzy dbają o wszystkie drobne sprawy świata. Przytrzymują drzwi, żeby nie trzaskały. Domykają szuflady. Dmuchają w kakao, żeby nie parzyło. Pilnują nawet, żeby nic nie spadło komuś prosto na stopę.

Dopiero gdy Dudusie znikają, świat zaczyna robić dziwne psikusy.

Drzwi trzaskają. Dywan zmienia się w lodowisko. Łyżeczka wyskakuje z kubka, jakby nagle nauczyła się skakać.

To był mój sposób na pokazanie czegoś niewidzialnego: najpierw opowiedzieć, co dzieje się wtedy, gdy tego zabraknie.

Dopiero później bohaterowie budują Dudu-wykrywacz — tablet w domowej ramce ze spinaczy, przez który można zobaczyć to, co na co dzień widzi tylko Maks.

Robotix zbudowany z opowieści

Najbardziej cieszył mnie jednak Robotix.

W bajce okazuje się, że to właśnie Dudusie zbudowały zbroję Maksa — na podstawie wszystkich historii, które im wcześniej opowiadał.

„Mówiłeś bardzo dużo, a my to spisywaliśmy i budowaliśmy” — wyjaśniają.

To był mój ukłon w stronę dziecięcej wyobraźni.

Pomysł wypowiedziany na głos i powierzony komuś, komu się ufa, naprawdę pozostaje w świecie. Może rosnąć, zmieniać się i pewnego dnia wrócić jako coś niezwykłego.

Robotix jest dokładnie taki, jak opisywał go Maks: biało-złoto-czerwono-srebrny, wyposażony w superskok, tarczę, liny i specjalny „tryb cichy”.

Jest w pełni jego.

Oryginalny, niepowtarzalny i niepożyczony od żadnego znanego bohatera.

Tata jako drugi pilot

Do opowieści trafiło również mnóstwo prawdziwych rodzinnych szczegółów.

Tata Mateusz nie jest w niej tłem ani dorosłym stojącym z boku. To pełnoprawny bohater — Inżynier Żelaznego Spokoju.

W finale wskakuje nawet do Robotixa 2.0 i zostaje drugim pilotem.

W bajce znalazły się także leśne wyprawy, które rodzina uwielbia, oraz ich charakterystyczne jeżdżenie „terenowo” leśnymi drogami.

Są kabanosy, które tata dzielnie trzyma nawet podczas przelatywania przez portal.

Jest też rodzinne:

„Ach, ten Tata…”

Te drobiazgi nie przesuwają fabuły do przodu, ale sprawiają, że opowieść naprawdę należy do swoich bohaterów.

Psotniki wcale nie są złe

Fantastyczny świat Dudusiów potrzebował przeciwwagi.

Tak powstały Psotniki.

Nie chciałem jednak, żeby były zwykłymi złoczyńcami. Psotniki robią zamieszanie, bo czują się niewidzialne i bardzo chcą, żeby ktoś wreszcie je zauważył.

Cała bajka stała się dzięki temu opowieścią o równowadze.

Porządek jest potrzebny, ale bez odrobiny psoty świat byłby strasznie nudny. Psota może być wspaniała, o ile nie zamienia wszystkiego w chaos.

Najlepiej działają razem — w odpowiednich proporcjach.

Prosto pod schody i jeszcze dalej

Historia zaczyna się całkiem niewinnie.

Jest spacer po lesie, nowy dom i drzwi, które nagle zaczynają trzaskać zdecydowanie za mocno.

Chwilę później cała trójka — Maks, tata i Felek — wpada pod schody, prosto do niezwykłej krainy serwisowej.

To miejsce, w którym porządek ma własne pokrętła, a psota potrafi być wyposażona w sprężyny.

Zakończenia oczywiście nie zdradzę.

„U mnie w Dudusiach też tak jest”

Odbiór bajek patronackich zawsze mnie stresuje. Są bardzo osobistymi prezentami dla konkretnych dzieci i ich rodzin.

Przy tej historii odetchnąłem jednak podwójnie.

Po pierwszej części dostałem wiadomość, że Maks słuchał jej w szoku i zdziwieniu, a rodzina z pewnością odtworzy odcinek jeszcze kilka razy.

Dowiedziałem się też o wszystkich przerwach, podczas których Maks tłumaczył tacie, że „u niego w Dudusiach też tak jest”.

Po drugiej części usłyszałem, że „super wyszło”, a Maks natychmiast poprosił o kolejny odcinek.

Trudno o cieplejszy sygnał, że udało się zbudować prawdziwy most pomiędzy jego wyobraźnią a światem bajki.

Nie wymyślać dziecku świata, tylko do niego wejść

Przy tej historii nauczyłem się jednej ważnej rzeczy. Największym skarbem nie zawsze musi być najsilniejszy bohater.

W finale to najmniejsze Dudusie i najmniejsze Psotniki — te, które zwykle stoją gdzieś z boku — ratują pękający most.

Wyobraźnia dziecka staje się prawdziwa wtedy, gdy ktoś w nią uwierzy i potraktuje ją poważnie.

Czasem najpiękniejsze, co można zrobić dla małego słuchacza, to nie wymyślić mu kolejnego świata.

Wystarczy wejść do tego, który już ma.

Dziękuję za zaproszenie do Dudusiów

Maksie, Mateuszu — dziękuję.

Za zaufanie, za kakao i za wpuszczenie mnie na chwilę do Krainy Dudusiów. 💛

A gdyby to Wy mogli dodać coś do świata Felka — jaki przedmiot z Waszego domu powinien otrzymać tajną, dudusiową supermoc?

Kubek? Poduszka? Szczoteczka do zębów? A może pilot od telewizora, który nocą wykonuje zupełnie inne zadania?

Napiszcie w komentarzu.

A jeżeli również chcielibyście pomóc Felkowi tworzyć kolejne przygody albo podarować dziecku jego własną historię, wymyśloną specjalnie dla niego, wszystkie szczegóły znajdziecie na moim profilu Patronite.

🎧 Część 1: Kraina Dudusiów - „Kapitan Maks”

🎧 Część 2: Kraina Dudusiów - „Bańka Chaosu”

 

Patronite historia patronacka Felek Wafelek Przygody Felka Wafelka bajka dla dzieci Kraina Dudusiów Robotix świat wyobraźni równowaga i psota wsparcie twórców

Zobacz również

Krasnale podpowiedział mi tata trójki chłopców — a ja pierwszy raz wydrukowałem mapę mi...
Siedmiolatka wymyśliła jamniki, które tracą swoją supermoc — a ja zrobiłem z tego trzyc...
Ignacy prosił: żadnych potworów. Więc zbudowałem kopalnię, w której potwór okazał się k...

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...