Północ zostaje. Zmienia się tylko kierunek.
Od ubiegłego roku przygotowywałem się do wyjazdu do Kanady. Wielu z Was śledziło ten proces od samego początku i wie, ile pracy kosztowały mnie przygotowania oraz planowanie całej logistyk. Niestety w ostatnich tygodniach musiałem zmierzyć się z rzeczywistością. Rosnące koszty transportu sprzętu, organizacji całejwyprawy, liczne formalności oraz sprawy prywatne sprawiły, że realizacja wyjazdu do Kanady przestała być rozsądną decyzją, a bardziej wariackim ruchem. Dalsze forsowanie tego planu zwyczajnie nie miało już sensu. Nie była to łatwa decyzja.
Mógłbym próbować zrealizować ten projekt na siłę, ale nic dobrego z tego by nie wyszło. Dlatego Kanada nie znika z moich planów. To marzenie nadal żyje, ale poczeka na właściwy moment. Zamiast tego rozpoczynam projekt we Finlandii, który mogę zrealizować dokładnie tak, jak lubię pracować. Bez ciśnienia, bez wypalania się.
Co najważniejsze, cała wyprawa została sfinansowana ze wsparcia Was - Patronów oraz moich własnych pieniędzy. Nie stoi za nią żaden sponsor ani żadna marka. Dla wielu twórców może to wydawać się utrudnieniem, ale dla mnie jest to ogromna wartość. Nie muszę realizować zobowiązań reklamowych, publikować materiałów według narzuconego harmonogramu ani podporządkowywać wyprawy komukolwiek poza naturą.
To oznacza, że jeśli uznam, że warto zostać tydzień dłużej nad jednym jeziorem, po prostu tam zostanę. Jeżeli pogoda zatrzyma mnie na kilka dni w obozowisku, nie będę musiał się spieszyć tylko dlatego, że ktoś oczekuje kolejnego filmu w konkretnym terminie. Tempo tej wyprawy wyznaczą wyłącznie warunki, przyroda i zdrowy rozsądek. Wierzę, że właśnie dzięki temu projekt ma szansę przetrwać do samego końca.
Nowy sposób podróżowania.
Ostatnie dni poświęciłem przede wszystkim na przeorganizowanie wyjazdu oraz dopracowanie dokumentu opisującego założenia Suomi Boreal Expedition. Im bardziej zagłębiałem się w szczegóły projektu, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że będzie to coś więcej niż zwykła wyprawa. To konsekwencja doświadczeń, które zdobywałem przez ponad pięć lat życia w szwedzkiej tajdze.
Największą zmianą jest sama filozofia podróżowania. Na poprzedniej wyprawie trasa kończyła się wraz z nadejściem zimy. Tutaj będzie odwrotnie. Wyprawa nigdy się nie zatrzyma – zmieni się jedynie sposób przemieszczania. Latem podstawowym środkiem transportu pozostanie moje pięciometrowe cedrowe canoe. Kiedy jeziora zamarzną, canoe zostanie wyposażone w specjalnie zaprojektowane płozy i będzie towarzyszyć mi również zimą. Nanook będzie ciągnął sanie z wyposażeniem, a ja będę transportował canoe po śniegu (także załadowane, żeby nie było). Dzięki temu jedna wyprawa płynnie przejdzie przez wszystkie cztery pory roku, bez zamykania sezonów i rozpoczynania wszystkiego od nowa.
Dlaczego właśnie Finlandia?
Wiele osób pyta mnie, dlaczego po zmianie planów wybrałem właśnie Finlandię.
Odpowiedź jest bardzo prosta.
Bo mnie tam jeszcze nie było, a trasa poprzedniej wyprawy miała właśnie przebiegać przez tą krainę. Co więcej, Finlandia jest jednym z najbardziej zalesionych państw świata. Znajduje się tam ponad 188 tysięcy jezior połączonych rzekami i kanałami, tworzących jeden z największych śródlądowych systemów wodnych Europy. To właśnie dzięki temu latem mogę przez wiele miesięcy podróżować niemal wyłącznie drogami wodnymi, a zimą kontynuować tę samą trasę po zamarzniętych jeziorach. Trudno znaleźć drugie miejsce w Europie, które pozwala realizować taki pomysł w tak naturalny sposób. Nawet biorąc pod uwagę Szwecję.
Jak będzie wyglądał początek wyprawy?
Start zaplanowałem zupełnie inaczej, niż wielu mogłoby się spodziewać.
- 14 sierpnia firma spedycyjna odbierze cały cięższy sprzęt wyprawowy. Canoe, większa część wyposażenia oraz rzeczy, których nie da się wygodnie transportować pociągami, pojadą do Finlandii osobno.
- Dzień później, 15 sierpnia, razem z Nanookiem wyruszamy pociągami do Tallina. Stamtąd promem przeprawimy się do Helsinek. I właśnie tam rozpocznie się pierwszy etap całej ekspedycji. Zamiast od razu wodować canoe, chcę najpierw przejść około 145 kilometrów do Heinoli, położonej w pobliżu Lahti. Ten odcinek planuję pokonać w około pięć dni, niosąc wyłącznie podstawowy, minimalistyczny ekwipunek. Zabieram ze sobą także statyw, kamerę, obiektywy, gimbal oraz drona, aby od pierwszych godzin dokumentować wszystko, co wydarzy się podczas wyprawy. Nie chcę zaczynać filmu dopiero od momentu wodowania canoe. Chcę pokazać całą drogę – od pierwszego kroku postawionego na fińskiej ziemi.
- Heinola nie została wybrana przypadkowo. To właśnie tam rozpoczyna się właściwa część projektu. W okolice tego miasta dotrze wcześniej wysłany sprzęt. Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, 24 lub 25 sierpnia odbiorę całość wyposażenia, przygotuję canoe do drogi i rozpocznę wodny etap Suomi Boreal Expedition.
Od tego momentu trasa poprowadzi przez serce Krainy Jezior Fińskich, jednego z największych kompleksów jeziornych Europy. Następnie skieruję się w stronę Savonlinny i Joensuu, dalej przez Karelię Północną, region Kainuu oraz niezwykle malowniczą Hossę. Kolejne etapy zaprowadzą mnie przez Posio i Kemijärvi aż do fińskiej Laponii, gdzie krajobraz zacznie stopniowo zmieniać się z gęstej tajgi w otwarte przestrzenie subarktyczne. Dalej czekają okolice jeziora Inari, historyczne ziemie Saamów i wreszcie Utsjoki – najbardziej wysunięta na północ gmina Finlandii, położona już za kołem podbiegunowym. Tam jest nasza meta.
Co będzie powstawało podczas wyprawy?
Materiały będą powstawały na bieżąco, bezpośrednio w terenie. Podobnie, jak było to podczas poprzedniej wyprawy. Chcę pokazywać nie tylko spektakularne krajobrazy, ale także codzienność – budowę obozowisk, życie poza infrastrukturą, naprawy sprzętu, przygotowywanie posiłków, organizację pracy, obserwację przyrody i wszystkie wyzwania, których zazwyczaj nie widać w krótkich relacjach z wypraw. Będę starał się także pokazywać najciekawsze miejsca przez które będziemy wędrować - od ich historii, przez ciekawostki kończąc na wywiadach z ludźmi żyjącymi w tradycyjny sposób.
Docelowo efektem Suomi Boreal Expedition mają być regularne filmy publikowane na YouTube i Patronite, artykuły, fotografie, kolejne książki. A także pełnometrażowy film dokumentalny. Do tego celu zaopatrzyłem się w sprzęt rejestrujący obraz w odpowiedniej rozpiętości tonalnej, tak aby koloryści i montażyści mieli plastyczny materiał do pracy. Chcę stworzyć nie tylko zapis przebytej trasy, ale przede wszystkim dokument pokazujący życie w borealnym lesie takim, jaki jest naprawdę.
Do maja przyszłego roku materiały z wyprawy będą pojawiały się wyłącznie w naszej społeczności na Patronite. Chcę w tym czasie zbudować odpowiedni zapas publikacji, który pozwoli mi później publikować filmy na YouTube zawsze w tym samym dniu i o tej samej godzinie. Tylko regularność daje dziś realną szansę na przebicie się przez algorytmy YouTube. Podczas wielomiesięcznej wyprawy mogą zdarzyć się okresy bez wystarczającej ilości prądu, a co za tym idzie – braku możliwości przygotowania i publikowania materiałów na czas. Nieregularnością niczego nie zdziałam, dlatego wolę przygotować wszystko z wyprzedzeniem i później publikować materiały w stałym rytmie.
Jeżeli dotarłeś do końca tego wpisu…
… to chcę Ci po prostu podziękować.
To dzięki Wam mogę podejmować decyzje, które nie zawsze są najłatwiejsze, ale są zgodne z tym, w co naprawdę wierzę. Nie wybieram drogi, która wygląda najlepiej na papierze. Wybieram tę, która daje największą szansę na stworzenie czegoś wartościowego i prawdziwego.
Za kilka dni wszystko przestanie być planem, a stanie się codziennością. Rozpocznie się kolejny rozdział – nie tylko dla mnie i Nanooka, ale również dla całej naszej społeczności.
Do zobaczenia z Finlandii.
Tomek i Nanook
Trwa ładowanie...