Cierpliwość ...

Obrazek posta

Od Niedzieli jestem z Gabrysią na Mazurach. Mieszkamy w domu nad jeziorem, gdzie z Gospodynią znamy się całe wieki.

Dobrze nam tutaj. Dzień upływa następująco:

Poranek kojota, czyli najmocniejszy sen Gabrieli przypada na czas jej  pobudki. Leży wtedy w piernatach otoczona swoimi pluszakami i śpi jak Anioł, nie drgnąwszy nawet na dźwięk mojego krzątania przy porannej kawie i wiadomościach.

Musimy zdążyć na zajęcia na 9.00 w oddalonej o 10 km miejscowości od naszego miejsca pobytu. W tym celu powinnyśmy wyjść najpóźniej 8.30. Wychodzimy 8.50.

Porządek poranna wygląda następująco:

-Gabrysiu wstajemy jest ósma. Nawet nie drgnie, ja siadam u jej nóg i piję kawę patrząc w internety.

8.15. Gabrysiu wstajemy, już czas. Przewraca się na drugi bok mamrocząc coś pod nosem. Ja wstaję i ubieram się, udaję że zależy mi na wyglądzie czesząc napuszone włosy. Pies, który z nami się wypoczynkuje kręci się nerwowo po metrażu.

-Gabrysiu wstawaaaaj. i robię tradycyjnie sztuczkę, która powinna zadziałać, czyli udaję, że wychodzę z domku.

Gabrysia nie znosi zostawać sama, więc z automatu siada pół przytomna i nie wiedząc jeszcze do końca gdzie jest pije ciepłą herbatę z malin, którą babcia czyli ja dostarczam jej do ust.

8.20 Gabrysia ubrana je śniadanie przy stole, a ja czeszę jej włosy. Przy czym odgryza kęsy o wielkości ziarnek grochu i delektuje się czymś, czym nie powinna. Przynajmniej o tej porze.

8.25 pakuje szybko jej plecak na zajęcia żeglarskie, jednocześnie wyciskając pastę z tubki, aby umyła zęby. Płucze zęby kolejne 30 sekund, a mogłaby 5. Nic to. Zakłada wreszcie buty i 8.30 wyskakujemy ostro z domku, ja do auta Gabi do bramy, którą mi otwiera.

Ma już dobry humor i nagrywa filmik dla mamy. Dojeżdżamy do przystani. Dzieci już dawno siedzą pod wiatą. Zostaje tylko pożegnanie w nieznanym nastroju, który dzisiaj okazuje się formalnością.

Uff, mogę teraz jechać spokojnie na zakupy do Rossmana, a jeśli mi się zachce to i nawet do Polomarketu. 

Obładowana siatami wracam sama do domku. Mam czas do 14.30 tylko dla siebie. 

Czyż to nie powód do radości?

 

 

 

Zobacz również

07 zgłoś się! Rozkład Jazdy
Czerwona sukienka
pozdrowienia z bezrobocia #2

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...