Start-up

Obrazek posta

Jeszcze niedawno o cyklu życia uzbrojenia można było mówić w perspektywie dekad. Czołg, samolot czy armatohaubica projektowane były przez lata, później przechodziły kolejne etapy prób, trafiały do produkcji i wreszcie do wojska, gdzie – poddawane kolejnym modernizacjom – służyły przez kilkadziesiąt lat. Wojna w Ukrainie tego modelu nie unieważniła. Pokazała jednak, że obok niego istnieje świat, w którym technologia rozwija się w zupełnie innym tempie.

Najlepiej widać to na przykładzie bezzałogowców. Dron, który dziś skutecznie razi rosyjskie pozycje, za kilka tygodni może mieć problem z dotarciem do celu. Przeciwnik rozpoznaje sposób jego działania, dostosowuje środki walki radioelektronicznej (WRE), zmienia procedury i rozmieszczenie systemów wykrywania. Przewaga, którą dawało nowe rozwiązanie, zaczyna znikać. Informacja z frontu wraca więc do konstruktorów. Ci zmieniają częstotliwości sterowania, anteny, oprogramowanie albo sposób naprowadzania. Powstaje kolejna wersja, która trafia do żołnierzy i ponownie zostaje sprawdzona w walce. rosjanie szukają odpowiedzi, Ukraińcy następnej poprawki – i cały cykl zaczyna się na nowo.

Technologiczny wyścig

Właśnie tempo tego procesu stało się jedną z najważniejszych cech trwającej wojny. W wielu dziedzinach nie da się już stworzyć rozwiązania, uznać go za skończone i produkować przez lata w niezmienionej postaci. Przeciwnik również eksperymentuje i wyciąga wnioski, dlatego przewagę daje nie tylko posiadanie lepszej technologii, lecz także zdolność do jej szybszego modyfikowania. Pod tym względem ukraiński model przypomina sposób działania firm technologicznych. Startup nie czeka, aż stworzy produkt doskonały. Buduje pierwszą działającą wersję, oddaje ją użytkownikowi, zbiera informacje i przygotowuje kolejną. W ukraińskim modelu użytkownikiem tym jest żołnierz.

Przy czym ukraiński system innowacji maksymalnie skraca drogę między wojskowym a konstruktorem. Jednostki bezpośrednio zgłaszają problemy producentom, ci wprowadzają poprawki, a zmodyfikowany sprzęt wraca na front. Taki cykl może zajmować tygodnie, a niekiedy dni. Za tym tempem musi nadążać państwo, Ukraina uprościła więc procedury dopuszczania nowych rodzajów sprzętu do użycia. Ministerstwo Obrony deklaruje, że przy kompletnej dokumentacji kodyfikacja nowego produktu może zamknąć się w dziesięciu dniach. Nowe konstrukcje mogą też trafiać do programu Iron Range – systemu wojskowych prób poligonowych, w ramach którego producenci bezpłatnie testują sprzęt i otrzymują informacje zwrotne od żołnierzy.

Centralne miejsce w tym ekosystemie zajmuje Brave1, utworzony w 2023 roku państwowy klaster technologii obronnych, łączący wojsko, producentów i państwo. Dziś działa w nim około 2,5 tys. firm, które zgłosiły ponad 5 tys. produktów – od bezzałogowców i robotów lądowych po systemy walki radioelektronicznej, łączności i rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję. Na rozwój najbardziej obiecujących projektów przyznano dotąd niemal tysiąc grantów.

Front produkuje dane

Każde użycie nowego systemu uzbrojenia jest w takich warunkach nie tylko działaniem bojowym, lecz także testem produktu i źródłem informacji o tym, jak przeciwnik próbuje go neutralizować. Żaden klasyczny poligon nie jest w stanie odtworzyć tego procesu w podobnej skali. Sama opinia żołnierza ma jednak ograniczenia. Może on wskazać, że jeden dron sprawdza się lepiej od drugiego, ale znacznie cenniejsza jest wiedza, o ile jest skuteczniejszy, w jakich warunkach, przeciwko jakim celom i za jaką cenę. Dlatego Ukraińcy zaczęli zamieniać doświadczenia pola walki w ogromny zbiór danych.

Służy temu Mission Control – według informacji opublikowanych 17 sierpnia przez ukraińskie Ministerstwo Obrony system przetwarza około 50 tys. misji oraz ponad 230 tys. meldunków tygodniowo. Rejestrowane są m.in. rodzaj zadania, zastosowany sprzęt, cel, rezultat ataku, głębokość działania i utrata własnego bezzałogowca. Każda misja staje się w ten sposób rekordem, który można zestawić z dziesiątkami tysięcy innych. Pozwala to porównywać konstrukcje i sposoby ich wykorzystania, skuteczność przeciwko różnym celom czy relację kosztu ataku do wartości zniszczonego sprzętu przeciwnika.

W marcu ukraińskie MON zapowiedziało, że zapotrzebowanie na bezzałogowce będzie generowane automatycznie na podstawie danych o ich wykorzystaniu i skuteczności bojowej, potrzebach zgłaszanych przez jednostki oraz realizowanych zamówieniach. Informacje zebrane podczas walki mają więc coraz mocniej wpływać na to, na jakie konstrukcje państwo przeznaczy kolejne pieniądze. Towarzyszy temu wprowadzona w tym roku zasada 80/20. Około 80 proc. środków na bezzałogowce ma trafiać na rozwiązania już potwierdzone bojowo, pozostałe 20 proc. – na nowe technologie wymagające sprawdzenia. Większość pieniędzy kierowana jest więc tam, gdzie istnieją dowody skuteczności, ale część świadomie pozostawia się na eksperymenty. Bez nich za kilka miesięcy mogłoby zabraknąć rozwiązań zdolnych zastąpić te, na które przeciwnik właśnie znalazł odpowiedź.

Dane z pola walki służą również projektowaniu kolejnych generacji uzbrojenia. Brave1 uruchomił w tym celu Dataroom – bazę rzeczywistych danych bojowych udostępnianych ukraińskim firmom do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Znajdują się w niej m.in. obrazy celów zarejestrowane w paśmie optycznym i termowizyjnym. Według ukraińskiego resortu obrony już w czerwcu z Dataroom korzystało ponad sto przedsiębiorstw.

Pętla innowacji

Ale nawet najlepsze rozwiązanie niewiele znaczy, jeśli armia nie potrafi szybko go kupić i dostarczyć tam, gdzie jest potrzebne. Temu służy uruchomiona w ubiegłym roku platforma DOT-Chain Defence. Mechanizm przypomina pod pewnymi względami komercyjny marketplace. Jednostki wojskowe wybierają potrzebne wyposażenie spośród produktów dostępnych w systemie, natomiast państwowa Agencja Zamówień Obronnych zajmuje się kontraktowaniem, płatnością i organizacją dostawy. W maju na platformie znajdowało się niemal 800 produktów oferowanych przez ponad 200 ukraińskich producentów. Według MON od początku 2026 roku za pośrednictwem DOT-Chain Defence dostarczono wojsku około 485 tys. bezzałogowców i innych urządzeń o wartości 31,4 mld hrywien. Szczególnie wymowna jest jednak inna liczba: średni czas między złożeniem zamówienia a otrzymaniem sprzętu przez jednostkę wynosi około dziewięciu dni.

W ten sposób zamyka się pętla, którą Ukraina budowała przez kolejne lata wojny. Żołnierz używa sprzętu, dane pozwalają ocenić jego skuteczność, a zamówienia i pieniądze trafiają do producentów rozwiązań najlepiej sprawdzających się w walce. Ci zwiększają produkcję i pracują nad kolejną wersją swoich systemów.

Model ten ma jednak i słabości. Tysiące konstrukcji i setki producentów oznaczają problemy ze standaryzacją, kompatybilnością i szkoleniem użytkowników. Skrócenie drogi między prototypem a frontem zwiększa też ryzyko, że do żołnierzy trafi rozwiązanie niedopracowane. Ukraina nie zrezygnowała więc z kodyfikacji i testów, lecz stara się ograniczyć je do minimum, które pozwala zachować kontrolę nad jakością bez zabijania tempa innowacji. Jeszcze trudniejsze okazuje się przejście od skutecznego prototypu do masowej produkcji. Niewielka firma może stosunkowo szybko zbudować kilkadziesiąt czy kilkaset urządzeń. Czym innym jest jednak dostarczanie ich w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy przy zachowaniu jakości i ciągłości dostaw komponentów.

Nie należy też ulegać wrażeniu, że w technologicznym wyścigu uczestniczy tylko jedna strona. rosjanie obserwują ukraińskie rozwiązania, kopiują je, tworzą własne i dostosowują sposoby przeciwdziałania. No i jest jeszcze Zachód, który pobiera od Ukrainy lekcje - o czym przeczytacie w dalszej części tekstu, który opublikowałem we wrześniowym numerze "Polski Zbrojnej". Papierową wersję magazynu - w której zamieszczono również dwa inne moje teksty - znajdziecie w salonikach prasowych. Wersja elektroniczna dostępna jest pod tym linkiem.

-----

Nz. Ukraińscy żołnierze, zdjęcie ilustracyjne/fot. SzG ZSU

start-up ZSU zaplecze drony logistyka innowacyjność przemysł zbrojeniowy WRE

Zobacz również

Podprogowo
Strażnicy
"Okno"

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...