SPORTOWIEC KONTRA INFLUENCER. KTO DZIŚ WYGRYWA WYŚCIG O SPONSORA? Przez ponad trzydzieści lat w sporcie nauczyłam się jednej rzeczy: wynik jest bezwzględny. Można pięknie opowiadać o treningu. Można mieć świetne zdjęcia, doskonałą komunikację i tysiące obserwujących. Ale na końcu jest stoper, taśma mety, lista wyników. Albo coś zrobiłaś, albo nie. Tyle że coraz częściej mam wrażenie, że w świecie sponsoringu ten stoper przestał być najważniejszy. I nie piszę tego z pretensją do świata ani z nostalgią za czasami, kiedy – podobno – liczył się tylko sport. Takich czasów prawdopodobnie nigdy nie było. Patrzę na to znacznie chłodniej. Zmienił się rynek. Sponsor nie jest instytucją nagradzającą za wynik sportowy. Sponsor inwestuje pieniądze i oczekuje zwrotu. Chce widoczności, treści, sprzedaży, społeczności, emocji, historii, którą można opowiedzieć. To racjonalne. Problem zaczyna się gdzie indziej. Kiedy uwaga staje się ważniejsza od kompetencji, a liczba obserwujących zaczyna ważyć więcej niż to, czego człowiek rzeczywiście dokonał.
#18. Czy wynik jeszcze wystarcza? Kobiece ciało, Instagram i nowa ekonomia sportu.
Tylko dla Patronów!
·
0
·
01.10.2026
Post dostępny tylko dla Patronów
Aby zobaczyć ten materiał musisz być zalogowany
Zostań Patronem Zaloguj się