Co przyniesie zima? - aktualizacja 12.2024

Obrazek posta

Sezon huraganów na Atlantyku oficjalnie zakończony, więc pora i u nas na jakąś aktualizację. Na początek małe podsumowanie tego, co się wydarzyło dotychczas. Ze smutkiem muszę przyznać, że wiele tego nie ma :(

Początkowo można było zakładać, że sezon huraganów będzie miał jakieś przełożenie na sztormy nad Bałtykiem (pierwszy "bałtycki" sztorm już w sierpniu), bo wszystkie poważne instytucje zakładały wzmożoną aktywność w tym temacie i te prognozy akurat się sprawdziły. W tym sezonie zaliczyliśmy na Atlantyku 18 sztormów z czego 11 z nich przerodziło się w huragany. Dodatkowo 5 z nich osiągnęło kategorię powyżej C3.

Większość z tego zaliczyliśmy na jesieni, czyli od drugiej połowy września do teraz. Od początku uważałem, że prawdopodobieństwo, że któryś z tych atlantyckich sztormów wejdzie na Bałtyk i nam tu "zamiesza" było duże (sam z tego powodu zdecydowałem się zjechać nad morze miesiąc wcześniej niż zwykle). Natomiast szanse, że żaden z nich w morze nie trafi, uważałem za raczej znikome, w porywach do bardzo znikome.

Niestety, Bałtyk w tym czasie zachowywał się "jak zaczarowany" a rzeczywistość po raz kolejny pokazała co sądzi o statystyce i rachunku prawdopodobieństwa w sposób bardzo brutalny. Poniżej trajektorie wszystkich tych atlantyckich sztormów...

...i widać na tej grafice, to co ze smutkiem i goryczą mogłem w tym czasie obserwować na żywo. Większość z tych wiatrów została porwana korytarzem między Islandią a Norwegią od razu pod Biegun Północny. Jakby tam jakiś odkurzacz czekał tylko, żeby to wszystko wciągnąć :(

Z kolei te kilka sztormów, którym udało się temu ssaniu przeciwstawić, zamiast Cieśninami Duńskimi wejść na Bałtyk, schodziło niżej na Europę czego konsekwencją była między innymi wrześniowa powódź i ostatnie śnieżyce. Natomiast na Bałtyku właściwie od września mamy do czynienia tylko z jakimiś szczątkowymi podmuchami po tych wszystkich układach burzowych. Morzem czasem nawet zabuja ale to wszystko nie są warunki do jakichś większych wysypów, co z resztą widać doskonale po wynikach.

Myślę, że to bardzo dobry moment, żeby sobie szczerze odpowiedzieć na kilka pytań. Po pierwsze, czy żałuję, że przyjechałem nad morze miesiąc wcześniej niż zwykle w nadziei na jakiś wysyp podobny do tego, który spowodował Ksawery w październiku 2017? Absolutnie nie. Jesień nad morzem (w odróżnieniu od Wawy) jest bardzo fajną porą roku i nawet słota i chlapa w naturze to zupełnie inne doświadczenie niż w warunkach miejskich. A co się grzybów nazbierałem to moje :D

Po drugie, czy jestem rozczarowany ilością złowionego/zebranego bursztynu? Oczywiście, że tak. Jest właściwie połowa grudnia, a ja mam dwie pięciogramówki i trochę drobnicy :( Tak "sucho" to jeszcze nie było od kiedy zacząłem łowić :( I nie jest to tylko moja przypadłość. Tutaj na środkowym część kolegów z tęsknoty za mokrymi woderami to już się przestawiła na wędki z kaszorów i się zasadzają na trocie i inne takie. I to z sukcesami... Natomiast głód bursztynowy jest w całym miejscowym towarzystwie ogromny. Chyba, że ktoś gania po polach. Ten "niegłodny", bo na polu to bursztyn leży zawsze. A po orce to już szczególnie... (BTW mam dla Was niezłą historię w tym temacie, ale to nie teraz)

No i po trzecie - ale to chyba najważniejsze pytanie - co dalej z tym sezonem? Brak jesiennych sztormów, wzruszających dno i wypłukujących bursztyn z podmorskich pokładów dobrze nie wróży, ale tak do końca jeszcze bym "nie wylewał dziecka z kąpielą". Oczywiście, jak zawsze w takich przypadkach mogę tylko posłużyć się prawdopodobieństwem a co rzeczywistość zechce z tym począć to już osobna sprawa. W każdym razie cofając się do lat poprzednich, kiedy występowała szybka zmiana z mocnego El-nino na La-ninę (jak w tym roku)...

...to albo mieliśmy do czynienia z powodziami, albo z silnymi sztormami, bądź zimami stulecia. Oczywiście pytanie powstaje czy te zjawiska mogą wystąpić obok siebie. Czyli, czy silne sztormy mogą w jednym sezonie wystąpić razem z powodziami, bo te przecież są konsekwencją zejścia układów burzowych (które mogłyby się przespacerować Bałtykiem) poniżej morza, na Europę.

W 2017 mieliśmy do czynienia z Ksawerym, ale nie było powodzi. W 1997 powódź była, ale nie mam danych czy były jakieś silne sztormy. Natomiast w 2010 mieliśmy powódź na Wiśle. Czy była sztormowa jesień tego nie wiem. Ale w lutym 2011 zdarzył się przynajmniej jeden na tyle silny sztorm, że Maciek z Gdańska, który wspominał o tym wydarzeniu jakiś rok temu u nas w komentarzach (oczywiście na szybko nie potrafię tego teraz odnaleźć) uważał, że to był jego najlepszy sezon. Znacznie lepszy niż 2017-2018 czyli ten po Ksawerym. I rozmawialiśmy wtedy konkretnie o Zatoce Gdańskiej a nie Środkowym Wybrzeżu.

Czy to, że sezon huraganów na Atlantyku się zakończył oznacza, że już nie będzie wiało z tamtego kierunku? Niekoniecznie. Te wyznaczone daty, to są tylko zwyczajowe ramy. I jak pisze sama NOAA huragan może pojawić się o każdej porze roku, jeśli tylko wystąpią dogodne ku temu warunki. To po pierwsze. Po drugie, nasze bałtyckie zimowe sztormy nie są związane tylko z aktywnością układów burzowych na środkowym Atlantyku a zdecydowanie bardziej z tym co się dzieje (a dzieje się sporo) na morzu północnym i pod kołem podbiegunowym. I teraz bardziej trzeba będzie śledzić aktywność w tamtych rejonach i trzymać kciuki, żeby coś z tego weszło jednak na Bałtyk.

No ale, gdyby te długoterminowe prognozy miały się wreszcie zacząć sprawdzać, to pytanie, czy tej skali zjawisko jak prognozowane na 24 grudnia...

...byłoby w stanie jednak jakoś nasz akwen ominąć? Hmm... zobaczymy już niedługo. W każdym razie ja bym się na taki prezent na św. Szczepana, czyli rozpoczęcie zwyczajowego sezonu bursztynowego nie pogniewał :)

I ostatnia cegiełka do tego zestawu na dziś to prognozy NOAA dotyczące dalszego przebiegu cyklu El-nino...

...z których wynika, że maksimum La-Ninii powinno wystąpić w okolicach grudnia - lutego, a od marca - kwietnia można oczekiwać osłabienia tego zjawiska.

Niestety ze wszystkich agencji publikujących modele prognostyczne obecnie już tylko NASA uważa, że będziemy mieli do czynienia z silną La-Niną...

...i z jakiegoś powodu (którego nie znam) ich prognoza zdecydowanie odbiega od konsensusu. Ciekawe, ciekawe...

W każdym razie ostatnia grafika bardzo wyraźnie pokazuje, że jednego konkretnego kierunku na nadchodzące miesiące nie widzą nawet specjaliści. A co dopiero taki mały żuczek jak ja :) Tak czy siak, pozostaję dobrej myśli, bo taki już mam charakter. "Nadzieja umiera ostatnia" i tego się trzymajmy :)

Wszystkiego dobrego :)

PS: Jeszcze raz przypominam o adresach do wysyłki!!! 16 grudnia to moim zdaniem ostatni bezpieczny dzień na wysłanie prezentów, więc jeśli ktoś mi dośle adres po tym terminie to oczywiście prezent dostatnie, ale że ten dotrze jeszcze przed Świętami to już bym za bardzo nie liczył :)

 

 

 

bursztyn bursztyny połowybursztynu wysypybursztynu prognoza

Zobacz również

8.11, Przebrno, wyjście 38
Piątek trzynastego ;)
Kwas bursztynowy na zdrowie...

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...