Wjechaliśmy do Iraku Federalnego
Wjazd do Iraku Federalnego to już zupełnie inna sprawa niż w Kurdystanie.
Jedziemy, przez pustynne przestrzenie, po drodze mijamy zburzone podczas bombardowania zabudowania. Widok jest porażający. Marzenia o Mezopotamii przygasły. Tutaj czuć coś zupełnie innego. Smutek i śmierć.
Na samej granicy, wojsko ubrane w czarne mundury, wielka długa broń na piersi, z pełnym wyposażeniem bojowym i ton w jakim rozmawiają, pokrzykując jakby chcieli nas przestraszyć, gdzie się w ogóle tutaj pchamy...
Jednak szczery uśmiech, który darowujemy, każdemu napotkanemu człowiekowi, rozjaśnił sytuację. Odwzajemnienie uśmiechem, spuściło z nas powietrze.
Dalej już było tylko lepiej, rozpoczęły się żarty, zapytania z ciekawością, gdzie jedziemy dalej, atmosfera wróciła do normalnej ludzkiej serdeczności.
Artur nawet się zaprzyjaźnił z szefem check pointu. Pisze do nas cały czas z serdecznym zapytaniem, czy nasza podróż przebiega w porządku i czy nie potrzebujemy jakiejś pomocy, bo w razie czego on jest i mamy pisać, pomoże nam w każdej sytuacji.
Trwa ładowanie...