„Ogrody w ruinach. O rozbijaniu ciemności”
Uf! Skończyłem pisanie książki.
Bardzo osobistej, szczerej do bólu, w której dzielę się i światłem, i ciemnościami, z którymi się mierzyłem. Piszę o tym, że nie wolno chować głowy w piasek, ucieczka jest najgorszym z rozwiązań, a zdrowa religijność nie jest zaklinaniem rzeczywistości. O tym, jak odnaleźć się w targanym skandalami Kościele. O prostocie i odkrywaniu cudów w codzienności.
Baaaardzo Wam dziękuję, że wspieraliście mnie w tym dziele!
Na początku roku zaczynam pracę nad opowieścią „Radykalnych” po trzydziestu latach!
„Życie w zachwycie” - tak pierwotnie miała nazywać się ta książka. Ale im dłużej ją pisałem, tym bardziej byłem przekonany, że byłoby to oszustwo. Dlaczego? Bo mam alergię na kłamstwo, a „życie w zachwycie” nie jest moją opowieścią, codziennością, chlebem powszednim. Jest tęsknotą. „Błąkam się po przedsionkach”, doświadczając raczej prawdziwości tego, by Boga chwaliły „góry i doliny”. Raz życie w zachwycie, raz w skowycie - można podsumować. A jednak życie. Szczere, z całą swą złożonością, wieloznacznością i szeroką gamą odcieni. Prawdziwe do bólu. Przeżywane TU I TERAZ.
Książka ukaże się pod tytułem „Ogrody w ruinach. O rozbijaniu ciemności”. Bo o tym jest moja opowieść.
„Jeśli nikt mnie już więcej nie słucha, Bóg mnie jeszcze słucha” – przypomniał Benedykt XVI w encyklice „Spe salvi”.
Trwa ładowanie...