Leniwy styczeń.
Cześć, tu Elena i Waldek.
Ale nie oszukujmy się, pisać tu będę przeważnie ja, Elena.
Na chwilę naprawdę wypadłam z rytmu.
Po wyrwaniu dwóch zębów organizm odmówił posłuszeństwa. I tym razem musiałam go posłuchać.
Tymczasowo nawet przestaliśmy biegać — drugi tydzień bez jedzenia temu nie sprzyja. Ale poświąteczne kilogramy zeszły - wszystko ma swoje plusy :-)
Waldek nie biega z solidarności.
Przez te kilka dni nic „ważnego” się nie działo.
Były krótkie montaże, cięcie shortsów - probujemy opanować social media, trochę pracy.
Po dziesięciu dniach totalnego bezruchu nagraliśmy jednak cudowną rozmowę — wywiad dla kanału który współtworzymy z naszą przyjaciółką o tragicznych losach Polskiego pałacu. Niedługo można będzie zobaczyć na jej kanale:
To jest nasze wspólne dzieło.
Bardzo cieszymy się na tę współpracę. Fajnie kiedy można tworzyć razem.
Francja nauczyła nas współpracy. Nie konkurować - współtworzyć.
Równolegle cały czas montujemy film o Francji.
Wygląda to tak: Waldek pokazuje mi kolejną wersję.
W niektórych miejscach zaczynamy przestawiać klocki.
W czymś się zgadzamy, w czymś nie. Rozmawiamy. Zostawiamy. Wracamy. Ćwiczymy cierpliwość i charakter.
Powoli zaczynamy też myśleć o premierach. Polskiej i Francuskiej.
I nagle przyszła nam do głowy myśl, żeby warszawską premierę zrobić jednak w sali kinowej.
Organizowałam już takie premiery dla innych. W kinie Rejs, w Iluzjonie, nawet w Kinotece w PKiN.
Nigdy nie myślałam, że będę robić to dla siebie.
Na moment wyobraziłam sobie, co to będzie znaczyć dla mojego taty — absolwenta Instytutu Kinematografii w Sankt Petersburgu, który przez pewien czas pracował w kinie.
Albo dla naszych dzieci — mamy ich czworo na spółkę. I dwoje wnuków.
I dla nas samych.
Może to będzie wzruszające.
Choć… miałam już kilka premier filmu „Procesy”, którego producentką miałam szczęście być. To były czasy... Szczyt kariery.
Oczywiście zawsze najważniejszą rolę odgrywa reżyser. Ja nawet wtedy nigdy nie wychodziłam na scenę jako producent. Wymienili w napisach i ok.
Ale świetnie się bawiłam na planie. Zagrałam prawie w każdym odcinku!
To na zdjęciach z nagrań pierwszego odcinka. Reżyser ustawia kadr. W kadrze główny producent. Takie były czasy.
Przyjechałam na plan prosto z lotniska. Byłam w podróży służbowej w Wilnie. Ale nawet nie wstąpiłam do domu. Z walizką prosto na plan. Ekipa zostawiła dla mnie jakiś obiad. Do domu dotarłam o 1 w nocy. Zrypana ale szczęśliwa. Graliśmy w Konstancinie sceny z Białoruskiego więzienia. Moje dłonie tu zagrały. Byłam taką Panią która wydaje jakieś tam papierki policjantom.
Tak to wyglądało na planie:
A w filmie wyglądało to tak:
Tu kolejne odcinki:
A tu znowu zagram. Ale wymagana jest fryzura. Nagrywaliśmy 4 odcinek na Zoliborzu. 36 stopni upał. Ale moja ekipa zawsze ma dobry humor. Bo to jest kluczowe - stworzyć team, który mimo trudne warunki ma dobre nastawienie. To w tym wszytkim lubię najbardziej - ludzi.
Bardzo bardzo bardzo tęsknię.
Nie wiem, jak będzie tym razem.
Bo jestem trochę w innej roli.
Na razie tłumaczymy wypowiedzi z francuskiego na polski i odwrotnie.
Kończymy montaż. Tworzymy napisy. Tworzymy listę gości. Ustalamy terminy premier.
Oczywiście jesteście zaproszeni na premierę.
Będzie nam bardzo miło Was zobaczyć.
Dziękuję, że jesteście. Na dziś to tyle. Pod koniec miesiąca będzie styczniowa polecajka od nas.
Elena
Trwa ładowanie...