To uchodźcy i aktywiści pomogli ustalić tożsamość mordercy polskiego żołnierza
Marokańczyk współpracujący z białoruskimi służbami zadał cios nożem, który doprowadził do śmierci żołnierza Mateusza Sitka. Dane sprawcy opublikowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Śledczy mogli ogłosić ten sukces dzięki pomocy uchodźców i ratowników humanitarnych z pogranicza polsko-białoruskiego. Głównie przyczynił się do tego Człowiek Lasu, o czym informowałem już dwa lata temu.
Do ataku na żołnierza Mateusza Sitka doszło 28 maja 2024 roku. Mundurowy zbliżył się do granicznego płotu, zza którego napastnik ugodził go nożem. Jak informowała Paulina Siegień, dziennikarka „Krytyki Politycznej”, dopiero po półtorej godziny od ataku żołnierz trafił do szpitala w Hajnówce (źródło: https://krytykapolityczna.pl/kraj/siegien-przeciwko-fikcji-czyli-o-co-powinnismy-pytac-tuska/).
Białoruś decyduje, Białoruś prowokuje
Po tym ataku wylała się fala nienawiści wobec uchodźców, migrantów, a także ratowników humanitarnych, których zbiorowo obwiniono za to, co wydarzyło się na pasie granicznym w okolicy Dubicz Cerkiewnych.
W tym czasie przypominałem Widzom, że po drugiej stronie przygranicznego płotu o wszystkim decydują białoruskie służby.
Nikt nic nie może zrobić po białoruskiej stronie bez zgody służb Aleksandra Łukaszenki. Co więcej, sami Białorusini dopuszczali się ataków na polskich funkcjonariuszy. Oddawali nawet strzały w kierunku naszego kraju, o czym informowały media w grudniu 2021 roku, niszczyli płot graniczny, a nawet wlatywali wojskowymi helikopterami nad Białowieżę.
Białoruski opozycjonista Paweł Łatuszka ostrzegał, że reżimowe służby mogą dokonywać na granicy prowokacji nawet z udziałem wagnerowców, przebranych za uchodźców. Jednocześnie zwracał uwagę na nieszczelność sankcji nakładanych na Białoruś. W programie „Czaban robi raban na żywo” mówił o tym, że rok 2023 był rokiem rekordowych obrotów pomiędzy Polską i Białorusią.
O tym media i politycy, którzy obwiniali niewinnych uchodźców i migrantów o atak na polskiego żołnierza, już nie pamiętali.
„Dzicy polują na polskich żołnierzy jak na grubego zwierza” – mówił dziennikarz Polsatu.
„Żołnierz został pchnięty nożem przez migranta” – z pewnością informowała Polska Agencja Prasowa.
„W żołnierzach jest chęć zemsty” – o tym pisał Onet.
„Migrant zabił żołnierza” – to tytuł aktualnego artykułu WP, opublikowanego już po ujawnieniu przez prokuraturę danych Marokańczyka.
Nic o roli białoruskich służb. Nic o tym, że Marokańczyk był przemytnikiem. W efekcie na pograniczu dochodziło do kolejnych aktów przemocy, których ofiarami byli uchodźcy. Przykładem jest sprawa strażnika granicznego z placówki w Białowieży, który bestialsko skatował dwóch Etiopczyków i wyrzucił ich do białoruskiego lasu.
Tuż po ataku na polskiego żołnierza, polski rząd wykorzystał moment po to, by wprowadzić obowiązującą do dziś strefę buforową przy granicy z Białorusią, objętą zakazem przebywania. To utrudnia pracę zarówno dziennikarzom, jak i ratownikom humanitarnym.
Uchodźcy mówili: To Marokańczyk, przemytnik
W czerwcu 2024 roku opublikowałem reportaż „Ostatni dzień przed zoną”. Pokazałem w nim między innymi historię uchodźców i migrantów, którym wspólnie z Człowiekiem Lasu i Mateuszem Rybakiem udzieliliśmy pomocy. Wśród cudzoziemców był syryjski prawnik, który powiedział, że sprawcą ataku na żołnierza był Marokańczyk – przemytnik współpracujący z białoruskimi służbami. Według jego relacji, dzień po ugodzeniu nożem Mateusza Sitka napastnik został zatrzymany w Polsce – uwaga – przez polskich żołnierzy. Miał zostać pobity i wraz z grupą innych cudzoziemców wyrzucony do białoruskiego lasu. Syryjczyk, który o tym poinformował, trafił do placówki Straży Granicznej. Przekazaliśmy wówczas funkcjonariuszom, że syryjski uchodźca ma wiedzę na temat nożownika.
Z kolei Mariusz Kurnyta, ratownik humanitarny znany jako Człowiek Lasu, również w czerwcu 2024 roku opublikował rozmowę z uchodźcami, których na prośbę Straży Granicznej przewoził do ośrodka dla cudzoziemców.
https://www.facebook.com/reel/490476410100319
– To Marokańczyk był sprawcą ataku na polskiego żołnierza. Nóż dostał od Białorusinów – mówią na wideo świadkowie, z którymi rozmawiał Mariusz Kurnyta, znany jako Człowiek Lasu. – Współpracował z białoruskimi służbami. Brał od cudzoziemców pieniądze za pomoc w przejściu przez graniczny płot.
Pisałem o tym dokładnie w artykule, który opublikowałem na dwa lata przed wczorajszym komunikatem prokuratury.
Również na początku czerwca 2024 roku Kamil Syller, ratownik humanitarny i jednocześnie mieszkaniec pogranicza, relacjonował dla Onetu swoje spotkanie z Somalijką, która potwierdziła, że sprawca był Marokańczykiem.
Człowiek Lasu pomógł w śledztwie
Mariusz Kurnyta wszystkie zebrane dane na temat mordercy przekazał polskim służbom. Co więcej, brał udział w przesłuchaniu jednego ze świadków, który poprosił śledczych o jego obecność.
– Bez mojego udziału cudzoziemiec bał się rozmawiać – tłumaczy Człowiek Lasu.
Do tej pory ani prokuratura, ani media nie wspomniały o decydującej roli uchodźców i ratowników humanitarnych w ustaleniu tożsamości zabójcy żołnierza.
Marokańczyk do tej pory przebywa na wolności.
Z kolei niewielu pamięta o innych żołnierzach, którzy zmarli na pograniczu, tak jak o 19-latku, który w 2025 roku popełnił samobójstwo. Jak informował Onet, był ofiarą tzw. fali. Miał go gnębić jeden z zawodowych żołnierzy (źródło: https://wiadomosci.onet.pl/bialystok/wstrzasajace-okolicznosci-smierci-zolnierza-przy-granicy-zrodla-onetu-przed-smiercia/r5eeh57).
Trwa ładowanie...