Gregorki

Obrazek posta

 

Jan Waszut z Szańców w Koniakowie przekazał nam bezcenny

depozyt wiedzy o Gregorkach. Na pograniczu kultur zawsze dzieje się coś ważnego. Tam, gdzie spotykają się języki, pamięć i dźwięki instrumentów, rodzą się historie, które potrafią przetrwać dziesiątki lat.

W Istebnej, Jaworzynce i Koniakowie dzieci znów chodzą od domu do domu z brzozową gałązką. Tak jak kiedyś. Z pieśnią, z uśmiechem i z dobrą nowiną o nadchodzącej wiośnie. Ten stary góralski obrzęd nazywa się Drzegorze czy inaczej Gregorki.

Przez wiele dekad go nie było. Pamiętali go tylko najstarsi. Dzięki ich opowieściom kolory wstążek, gesty, śpiew ożyły wraz z drogą od drzwi do drzwi.

Od trzech lat w Instytucie Transmisji Kulturowej w Istebnej dzieci uczą się tego zwyczaju i niosą go dalej. Dziś dzięki tej pracy w Koniakowie, Jaworzynce i Istebnej chodzą już różne grupy Drzegorzy z tym obrzędem. Nasze góralskie środowisko weszło z troską i miłością w tę tradycję i zaczęła ona żyć własnym życiem.Jesteśmy tym wzruszeni i bardzo szczęśliwi. Gratulujemy wszystkim, którzy brali w tym udział i nadal biorą. Bo kultura żyje tylko wtedy, gdy ktoś bierze ją w ręce i idzie z nią do ludzi.

Zobacz również

Ojciec i syn
Morzanny
Gregorki

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...