Najtrudniejszy egzamin zaczyna się po studiach

Obrazek posta

Rok temu obroniłam dyplom magisterski z kompozycji. I czy coś zmieniło się po uzyskaniu „mgr” przed nazwiskiem?

Zmieniło się bardzo wiele.
 

Podobno większość absolwentów przechodzi przez podobny moment.

Co dalej?

Przez większość życia kolejne etapy są dość jasno wyznaczone. Następna klasa. Następna szkoła. Studia. Kolejny semestr. Egzamin.

A potem nagle nie ma już planu zajęć.
 

Nie ma sylabusa. Nikt nie mówi, co teraz skomponować.

Jest za to wolność.

Wolność, o której marzyłam. Ale też wolność trudniejsza, niż przypuszczałam. Bo nagle to już tylko ode mnie zależy, jaką drogą pójdę jako kompozytorka. Nie ma egzaminów. Nie ma ocen. Nie ma zastanawiania się, ile punktów dostanie utwór.

Korzystam z tego, czego nauczyły mnie studia, ale tworzę już na własnych zasadach. I chyba właśnie dlatego moje ostatnie utwory zaczęły podążać w zupełnie innym kierunku. Nie dlatego, że odrzuciłam to, czego się nauczyłam. Wręcz przeciwnie. Po prostu coraz bardziej szukam własnego języka. To chyba największy prezent, jaki dał mi ten rok.

Wszystkim tegorocznym absolwentom serdecznie gratuluję. Życzę Wam odpoczynku, odwagi i zaufania do samych siebie. Bo po latach nauki zaczyna się chyba najtrudniejsza, ale i najciekawsza część tej drogi.

kompozytor kompozytorka artystka muzykapolska muzykawspółczesna

Zobacz również

Skąd się biorą pomysły?
Zanim zabrzmi pierwsza nuta...

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...