Nieuchwytna marka Polski, migranci z krajów o fatalnej marce i niezwykła Bachmann
Nieuchwytna marka Polski, migranci z krajów o fatalnej marce i niezwykła Bachmann
Wszystko zaczęło się od mojego posta nad Fejsbuku, który wywołał wielkie zamieszanie i dyskusję. A może inaczej – wszystko zaczęło się od tego, że w polskim rządzie pojawiła się nowa rzeczniczka ds. promocji marki Polski, która ma stworzyć nową strategię promocji kraju, także wizualną, a ja poczułam się jak w filmie "Dzień świstaka" – w pętli czasowej.
Polska miała już bowiem kilka strategii, a także logotypów, na przykład latawiec i sprężynę Wally Olinsa. I nie tylko to. Pod moim postem wywiązała się fascynująca dyskusja, więc w Morzu możliwości rozwijam temat: dlaczego stworzenie marki Polski to proces tak chaotyczny i dlaczego nieustannie wytycza się nowe cele i szlaki, zaczyna od nowa, a potem wszystko zmienia. Cytuję także najciekawsze głosy z dyskusji.
Promocja kraju to opowieść. Czy ta nasza nie jest zbyt martyrologiczna? A może jeśli sięgać do przeszłości, to warto znaleźć w niej coś zupełnie innego?
Niedawno uświadomiłam sobie, że w czasach PRL zdarzało się nam lądować w ekologicznych forpocztach nowoczesności! Istnieje nawet możliwość, że dzisiejsza moda na second hand i cyrkularność na Zachodzie ma charakter wtórny, jest używaniem tego, co w innej formie i z innych powodów rozwinęliśmy znacznie wcześniej w Europie Środkowowschodniej. Przykładowo: pierwsze, krzywe litery stawiałam w zeszytach pochodzących z recyklingu. Jedna z najciekawszych światowych projektantek mody unikalnej i nieprodukowanej masowo to pochodząca z Kalisza, polska Szwedka Bea Szenfeld, której papierowe kreacje nosiła Lady Gaga i Björk. Bea twierdzi, że wszystkiego nauczyła się od babci krawcowej, a jej styl życia (Bea nie kupuje nic nowego) i kreatywność wyrastają prosto z PRL-u, w którym brak zmuszał do tworzenia zamiast wyrzucania.
Pisarką, która mnie od dłuższego czasu fascynuje jest bardzo mało znana w Polsce Ingeborg Bachmann, której powieść „Przypadek F.” wydało właśnie Wydawnictwo Filtry. Bardziej niż powieść polecam jednak film Margarete von Trotty Ingeborg Bachmann. Podróż na pustynię z moją ulubioną Vicky Krieps (pamiętacie „W gorsecie”?)
Wydarzenia w Ceucie wywołały ponownie demona dehumanizowania ludzi innych niż my. To z tego powodu przeczytałam świetną książkę Omara El Akkada, „Któregoś dnia okaże się, że wszyscy od zawsze byli przeciwko” ArtRage, laureatkę National Book Award 2025 w kategorii literatury faktu. Kanadyjsko- amerykański dziennikarz, który urodził się w Egipcie i wychował w Katarze oskarża w tej książce Zachód o hipokryzję i wiarę w „piękne kłamstwa”, co prowadzi do zamykania oczu na zło.
Dla mnie największą wartością tej książki jest autobiograficzna opowieść autora o młodzieńczych marzeniach o wolności i buncie, o byciu arabskim imigrantem na Zachodzie i o życiu z podwójną perspektywą, dzięki której w pewnych obszarach widzi znacznie więcej niż my.
To Morze możliwości jest długie i pełne treści, miłego słuchania! Tu link: https://open.spotify.com/episode/43xNd6iSnAw8rcK2zL4Tsf
Trwa ładowanie...