Czy władza talibów jest stabilna? Układ sił po pięciu latach od zajęcia Kabulu - Jakub Gajda
Pięć lat po upadku prozachodniego rządu w Kabulu nieuznawany Islamski Emirat Afganistanu pod rządami talibów może wkraczać w okres rosnącej presji wewnętrznej i zewnętrznej. Dotychczas reżim był w stanie utrzymywać kontrolę nad wszystkimi prowincjami Afganistanu. Talibowie uzyskali też uznanie dyplomatyczne ze strony Rosji, a także częściowe ze strony Chin, Iranu i innych państw regionu. W ostatnim czasie stabilność władzy jest jednak podważana przez trzy nakładające się na siebie kryzysy.
W tym kontekście wskazać należy szczególnie rosnący konflikt między ideologicznym centrum w Kandaharze a pragmatycznym rządem w Kabulu. Drugim jest odrodzenie oporu zbrojnego na północy kraju i przejście grup zbrojnych od działań partyzanckich do prób czasowego zajmowania terytoriów. Problemów przysporzył talibom także konflikt zbrojny z Pakistanem.
KANDAHAR CZY KABUL?
Talibowie opierają swoją strukturę władzy na modelu koła, który pod koniec lat 90. opisała w swojej książce „Afganistan - narodziny republiki” prof. Jolanta Sierakowska-Dyndo. Struktura koła oznacza obecnie brak jednej dominującej figury politycznej oraz równość i współodpowiedzialność wszystkich stanowiących elitę władzy. Ma to stanowić podstawę spójności politycznej.
Po odzyskaniu władzy w 2021 roku talibowie rzeczywiście przez długi czas jawili się światu i afgańskiemu społeczeństwu jako niemal jednolity ruch polityczny. Stąd też przez długi czas politycy pozostawali niemal bezimienni, a najbardziej rozpoznawalni publicznie i międzynarodowo byli rzecznicy nowej władzy i reprezentanci Emiratu w przestrzeni dyplomacji.
Ostatnie lata przynoszą jednak pewne zmiany. W 2025 i 2026 roku mit o absolutnej jedności talibów bywał wielokrotnie kwestionowany. Główna oś sporu w elitach władzy przebiegała między najwyższym przywódcą Hibatullahem Achundzadą (Amir al-Mu'minin) a relatywnie pragmatycznym rządem w Kabulu, którego liderami są Siradżuddin Haqqani, mułła Abdul Ghani Baradar i mułła Mohammad Yaqub.
Konflikt o wyłączenie internetu w Afganistanie w 2025 roku był jak dotąd najbardziej czytelnym przejawem podziału między frakcją lojalną wobec Hibatullaha Achundzady (z bazą w Kandaharze), a umiarkowaną grupą kabulską. Emir, dążąc do stworzenia surowego, odizolowanego Emiratu Islamskiego, nakazał we wrześniu 2025 roku całkowite wyłączenie internetu, uznając go za źródło „niemoralnych działań”. Tymczasem frakcja z Kabulu, uważająca internet i edukację za niezbędne dla nowoczesnego państwa, w październiku wbrew woli Achundzady przywróciła dostęp do sieci.
Spór ten odzwierciedla szerszy konflikt dwóch wizji Afganistanu. Talibowie sami meandrują zatem między izolacjonizmem z wyboru a potrzebą otwarcia na świat. W ujęciu politycznym może to być traktowane również jako przejaw walki o władzę polityczną między Kandaharem a Kabulem. Konflikt ten osłabia zdolność reżimu do reakcji na zagrożenia. Jak donoszą źródła, wywiad talibów (General Directorate of Intelligence – GDI) jest coraz częściej wykorzystywany do inwigilacji wewnętrznych oponentów. Może to ograniczać jego zdolność do skutecznego reagowania na zagrożenia zewnętrzne.
TADŻYCCY TALIBOWIE Z PÓŁNOCY
Na czysto frakcyjne przepychanki zaczynają nakładać się w 2026 roku także kwestie etniczne i lojalnościowe, oraz walka o bogactwa naturalne.
Dżuma Chan Fateh jest dowódcą talibów pochodzenia tadżyckiego z prowincji Badachszan, który w połowie 2026 roku wszedł w otwarty konflikt z centralnym kierownictwem. Od 2021 roku był talibskim administratorem dystryktu Darwaz. Kontrolował tamtejsze lokalne zasoby, w tym kopalnie złota i twierdził, że dowodzi tysiącami bojowników w Badachszanie, Tacharze i Kunduzie. W grudniu 2024 roku emir Hibatullah Achundzada mianował go odpowiedzialnym za walkę z uprawą opium w prowincji. Na początku 2026 roku z obawy o rosnące wpływy przeniesiono go na stanowisko wicegubernatora Zabulu (południe Afganistanu), a w czerwcu 2026 roku oficjalnie usunięto bez nowego stanowiska.
Fateh wrócił do rodzinnego Badachszanu i kontynuował wydobycie mimo zakazów centrali. Próbowano go zmusić do oddania broni i podporządkowania się. On jednak twierdzi, że „jest u siebie” i przygotowywał siły do obrony w górzystym terenie. W tle szybko pojawiły się elementy etniczne, dość charakterystyczne dla Afganistanu. Konflikt tadżyckiego lokalnego dowódcy z pasztuńskimi jednostkami z południa to typowy motyw afgańskiej rzeczywistości. Podjęte negocjacje nie rozwiązały problemu. Od czerwca 2026 roku Fateh budował siły, a w sierpniu roku doszło do starć z jednostkami specjalnymi talibów. Fateh w komunikatach podkreślał, że problem ma z konkretnymi osobami, a nie z samym „Emiratem”. Deklarował lojalność, ale jednocześnie mobilizował swych ludzi do oporu.
Media opisują powyższe wydarzenia jako wewnętrzny rozłam w szeregach talibów, często z naciskiem na etniczność i lokalną autonomię. Pojawiają się też głosy o „okupacji” Badachszanu przez siły z południa. Fateh nie jest zatem klasycznym antytalibskim rebeliantem z zewnątrz; to bunt lokalnego tadżyckiego dowódcy talibów, który broni swoich zasobów i wpływów przed centralizacją. Sytuacja pozostaje dynamiczna. Co znaczące, dzieje się to w okresie świętowania piątej rocznicy triumfalnego wkroczenia talibów do Kabulu i restaurowania przez nich Islamskiego Emiratu.
ZBROJNA OPOZYCJA ROZPOCZYNA NOWĄ FAZĘ WALKI?
Rok 2026 przyniósł też jakościową zmianę w działaniach grup antytalibskich. Opozycja przestała być jedynie "partyzantką w mediach społecznościowych", choć wojna informacyjna pozostaje jedną z najintensywniejszych płaszczyzn rywalizacji o Afganistan. Analiza zarówno prorepublikańskich jak i proemirackich mediów prowadzi do jednego wniosku: prawda zapewne leży pośrodku.
Narodowy Front Oporu (National Resistance Front, NRF) pod przywództwem Ahmada Masuda zreorganizował się w strukturę mobilną. W 2024 roku twierdził, że przeprowadził 401 operacji, co nie zostało jednak potwierdzone jako informacja wiarygodna. W 2026 roku zacieśnił jednak współpracę z wrogim dziś talibom Pakistanem, co otwiera Masudowi drogę do bezpiecznych baz logistycznych w górach w okolicach Czitralu.
Tymczasem do niedawna niemal anonimowa grupa o nazwie Front Wolności Afganistanu (Afghanistan Freedom Front, AFF) stała się najbardziej skuteczną antytalibską siłą uderzeniową. Jej ofensywa przeprowadzona w dystrykcie Zebak (lipiec 2026) doprowadziła jakoby do eliminacji dwudziestu jeden talibów i przejęcia znacznych składów broni. Aktywność zaczyna wykazywać także Sepahijan-e-Mihan (Żołnierze Ojczyzny). Jest to nowa formacja, która w lipcu 2026 roku czasowo zajęła centrum dystryktu Jaftal-e-Pajin. Wzmożona aktywność wspomnianych grup to powód do rozpoczęcia spekulacji o tym, że talibowie mogą w przyszłości utracić kontrolę nad trudnym terenem w północno-wschodnim Afganistanie.
SIŁY REGIONALNE I MIĘDZYNARODOWE WOKÓŁ AFGANISTANU
W 2026 roku układ sił wokół Afganistanu uległ drastycznej zmianie. Talibowie postrzegają dziś Rosję i Chiny jako nowych gwarantów bezpieczeństwa i rozwoju Islamskiego Emiratu. Rosja i Chiny przechodzą też do aktywnej współpracy z talibami. W lipcu 2025 roku Rosja jako pierwsza oficjalnie uznała rząd Islamskiego Emiratu Afganistanu. W maju 2026 roku podpisano z kolei umowę o współpracy wojskowo-technicznej. Warto nadmienić w tym kontekście, że Moskwa działa w interesie swojego bezpieczeństwa i postrzega talibów jako zaporę przed ekspansją Państwa Islamskiego Chorasanu w Azji Środkowej. Wsparcie Chin jest mniej formalne, lecz bardziej pragmatyczne. Można rzec, że Pekin prowadzi "dyplomację surowcową". Chińskie firmy kontrolują kluczowe kopalnie złota i miedzi Afganistanu. ChRL oferuje swoje de facto uznanie w zamian za gwarancje bezpieczeństwa dotyczące ujgurskich bojowników z Islamskiego Ruchu Wschodniego Turkiestanu (ETIM).
Jeszcze w 2021 roku wydawało się, że najbliższym partnerem talibów w regionie pozostanie Pakistan. Tymczasem stosunki z Islamabadem są dziś najgorsze w historii relacji obu państw. Od lutego 2026 roku trwa stan permanentnego konfliktu granicznego. Pakistan, oskarżając talibów o wspieranie Tehrik-e-Taliban Pakistan (TTP), zaczął nieoficjalnie wspierać afgańskie grupy opozycyjne (w tym NRF), co jest radykalnym zwrotem w jego polityce.
Wśród istotnych sił regionalnych warto wymienić także Iran i Tadżykistan. Relacje Duszanbe i Teheranu z talibami najlepiej określa termin „trudne sąsiedztwo”. Iran współpracuje z talibami w kwestiach energetycznych, ale pozostaje w ostrym sporze o prawa do wód rzeki Helmand oraz traktowanie mniejszości szyickiej, afgańskich Hazarów. Tadżykistan z kolei pozostaje jedynym krajem otwarcie wspierającym polityczne zaplecze NRF, co wynika z silnych więzi etnicznych z afgańskimi Tadżykami.
W 2021 roku, po dwóch dekadach zaangażowania Afganistan przestał stanowić dla Stanów Zjednoczonych i Zachodu strategiczny obszar na globalnej mapie. To wynik w dużej mierze polityki Donalda Trumpa, który obiecał Amerykanom zakończenie zaangażowania militarnego, a następnie negocjował z talibami w Dosze. USA utrzymują politykę, której głównym narzędziem pozostają sankcje finansowe.
CO DALEJ Z AFGANISTANEM?
Z perspektywy zachodniej, po pięciu latach rządów talibów sytuacja jest wciąż nieklarowna i trudna do przewidzenia. Mimo bezwzględnej dominacji mierzą się oni z presją międzynarodową oraz tarciami wewnętrznymi. Wydaje się, że frakcja kabulska mogłaby być szansą na normalizację stosunków z Zachodem. Z drugiej strony w 2026 roku mocno przypominają o sobie afgańskie grupy zbrojnej opozycji. To pokazuje, że w niektórych regionach kraju sprzeciw wobec władzy talibów jest nie tylko realny, ale zasadniczo niemożliwy do wyeliminowania. Wchodzimy w tej materii w kwestie nie tylko polityczne, ale ideologiczne, religijne oraz etniczne. Można zatem wyróżnić trzy scenariusze dla Afganistanu na kolejne pięć lat.
Pierwszym jest scenariusz "bałkanizacji", który może być realny w kontekście ostatnich wydarzeń. Dalszy wzrost siły NRF i AFF przy wsparciu Pakistanu może doprowadzić do trwałej utraty kontroli talibów nad północnymi prowincjami z Badachszanem na początek. Co ciekawe, w takiej hipotetycznej sytuacji powstałaby w Afganistanie "strefa buforowa" pod kontrolą opozycji, która zamykałaby Korytarz Wachański aż po granicę z ChRL i tym samym ograniczyła talibom potencjał rozwoju relacji z Chinami.
Można spodziewać się zatem, że talibowie będą chcieli szybko i skutecznie odzyskać pełną kontrolę nad tymi terenami. Będzie to jednak trudne ze względu na tradycyjną nieprzychylność niepasztuńskich mieszkańców tego regionu i liczne wysokogórskie przełęcze mogące ułatwić wsparcie dla antytalibskiego oporu ze strony Pakistanu i Tadżykistanu. Włączenie się w późniejszym czasie w tę układankę Zachodu mogłoby doprowadzić do rozlania się rebelii na inne prowincje, takie jak Pandższir czy Baghlan.
Jako drugi rozważyć warto scenariusz wewnętrznego przewrotu w elitach talibów. Frakcja pragmatyków z Kabulu wydaje się mieć dość duże poparcie ze strony umiarkowanych i wykształconych Pasztunów. Prawdopodobnie taka władza mogłaby też być zdecydowanie łatwiejsza „do przełknięcia” dla innych Afgańczyków, którzy dostrzegają zaangażowanie pragmatycznej frakcji na rzecz rozwoju kraju i bezpieczeństwa wewnętrznego. Warto zauważyć, że frakcja kabulska mogłaby też być wspierana przez regionalne mocarstwa, które widzą w niej potencjał do współpracy, czego nie ma ultrakonserwatywna frakcja kandaharska z emirem Achundzadą na czele.
Ten scenariusz mógłby być wdrożony niejako przez samych talibów, żeby ratować Emirat przed dalszą izolacją i wojną domową. Nie należy też zapominać o sprawie Fateha w Badachszanie. Istniejący tam lokalny wewnątrztalibski spór może wskazywać, że destabilizacja Emiratu mogłaby przyjść również oddolnie, a nie tylko przez konflikt na szczycie władzy. Dwa powyższe scenariusze oznaczałyby zmiany i byłyby pożądane przez Zachód i dużą część tych, którzy czują się w Afganistanie prześladowani i pozbawieni perspektyw.
Talibowie mają jednak duże bezwarunkowe poparcie konserwatywnej części społeczeństwa. Ich niepokorna postawa wobec sił zewnętrznych, próbujących narzucić własne wizje Afganistanu, umacnia więź ze społeczeństwem, szczególnie na pasztuńskim południu kraju. Pięć lat rządów również wiele ich nauczyło w zakresie zarządzania państwem. Bardzo możliwy w nadchodzących latach jest zatem wciąż scenariusz stabilnej dyktatury. Talibowie, dzięki chińskim inwestycjom i rosyjskiemu wsparciu wojskowemu mogą brutalnie stłumić rodzącą się rebelię w Badachszanie i utrwalić swoją władzę pomimo sankcji Zachodu, a wobec zarzutów o brak jedności w łonie przywództwa zademonstrować jego spójność. Podobnie jest przecież w sąsiednim Iranie.
Podsumowując, Afganistan w 2026 roku to nie tylko talibowie. To wciąż pole bitwy między skrajnymi wizjami islamu, interesami mocarstw oraz profesjonalizującą się rebelią. Faktycznie jednak system na poziomie kontroli państwa jest stabilny, choć na poziomie politycznej konsolidacji i otoczenia strategicznego nie wygląda to już szczególnie dobrze.
Innymi słowy, talibowie absolutnie nie przegrywają jeszcze Afganistanu, ale pojawiają się problemy, których nie da się już sprowadzić do marginalnej rebelii czy oporu diaspory.
Kluczowym czynnikiem w krótkiej perspektywie będzie to, czy opozycja zdoła stworzyć jednolite dowództwo pod parasolem wsparcia z Pakistanu i Tadżykistanu. Ogromną rolę odegra także polityka mocarstw, takich jak Chiny i Rosja. W nieco dalszej perspektywie istotną rolę mogą odegrać również Indie i państwa zachodnie.
Przede wszystkim jednak decyzja polityczna w Waszyngtonie może sprawić, że Afganistan ponownie stanie się polem intensywnej rywalizacji globalnej. Na uwarunkowania geopolityczne kraju ani talibowie, ani inne afgańskie grupy nie mają żadnego wpływu. Mozaika etniczna i kulturowa Afganistanu jest przy tym świetnym instrumentem do dalszego rozgrywania własnych interesów przez mocarstwa. Tylko normalizacja relacji władz w Kabulu z wszystkimi globalnymi graczami może pchnąć Afganistan w kierunku stabilnego pokoju i rozwoju, a to wydaje się być mało możliwe.
Trwa ładowanie...