Konstanca bez osłony - George Vișan

Obrazek posta

Eksplozja ukraińskiego bezzałogowca nawodnego, który najprawdopodobniej trafił do portu w Konstancy wskutek działania rosyjskich środków walki radioelektronicznej, pokazała, że rumuńskie systemy obserwacji nie są przygotowane do wykrywania niewielkich dronów morskich. Problem nabiera szczególnego znaczenia w związku z planowaną rozbudową bazy marynarki wojennej oraz rosnącym zagrożeniem ze strony bezzałogowych pojazdów nawodnych i podwodnych na Morzu Czarnym.

We wczesnych godzinach porannych 5 czerwca 2026 roku w rumuńskim czarnomorskim porcie w Konstancy odnaleziono ukraiński bezzałogowy pojazd nawodny Sargan-3000. Jednostka zaplątała się w zaporę ochronną przy nabrzeżu 78, w pobliżu obiektów należących do Narodowej Agencji Ratowania Życia Ludzkiego na Morzu (ARSVOM), rumuńskiej służby poszukiwania i ratownictwa morskiego.

Dron był prawdopodobnie częścią roju czterech bezzałogowych jednostek

nawodnych, które wyruszyły z Odessy, aby zaatakować rosyjską bazę morską w Noworosyjsku. Ukraiński bezzałogowiec najprawdopodobniej zboczył z kursu wskutek działania rosyjskich środków walki radioelektronicznej, które zakłóciły jego systemy łączności lub nawigacji.

Po incydencie w Konstancy Ukraińcy ponownie zaatakowali Noworosyjsk przy użyciu podobnego pojazdu Sargan-3000. Pierwsza próba zatopienia rosyjskiego patrolowca zakończyła się niepowodzeniem, ale 14 lipca jednostka została ostatecznie zniszczona.

Rumuńskie służby, po szybkim nawiązaniu kontaktu ze stroną ukraińską, podjęły próbę rozbrojenia drona. Około godziny 10.30 bezzałogowiec eksplodował jednak wewnątrz portu. Ukraińcy zdążyli ostrzec rumuńskich partnerów, że pojazd może ulec samozniszczeniu, dzięki czemu zespół saperski odpowiedzialny za jego neutralizację zdołał się ewakuować. Wybuch zniszczył obiekt ARSVOM i nieznacznie uszkodził nabrzeże. Nikt nie został ranny.

Na zdjęciu eksplozja ukraińskiego drona w porcie w Konstancy, 5 czerwca 2026 roku.

Znaczenie Konstancy

Mimo braku ofiar incydent był niezwykle poważny. Konstanca jest największym rumuńskim portem nad Morzem Czarnym. Regularnie przeładowuje się w nim ropę naftową, produkty energetyczne i nawozy chemiczne. Na jego terenie działa również duży terminal naftowy.

Jednym z niedawno ogłoszonych priorytetów Rumunii w dziedzinie bezpieczeństwa morskiego jest rozbudowa wojskowej części portu oraz utworzenie nowej bazy marynarki wojennej, która zastąpi przestarzałą infrastrukturę położoną w głębi portu. Plany te są związane z modernizacją rumuńskich sił morskich i zabezpieczeniem interesów państwa na Morzu Czarnym.

Budowa nowej bazy byłaby w dłuższej perspektywie korzystna i zwiększyłaby możliwości operacyjne Rumuńskich Sił Morskich. Ze względu na zagrożenie ze strony systemów bezzałogowych natychmiastowych działań wymaga jednak również ochrona istniejącej infrastruktury portowej.

Konstanca jest główną bazą operacyjną Rumuńskich Sił Morskich. Przy głównym nabrzeżu wojskowym regularnie cumują okręty wyposażone w systemy uzbrojenia. Jednostki stale wchodzą do portu i z niego wychodzą, dlatego skutki ewentualnej eksplozji mogłyby być bardzo poważne.

Incydent z dronem Sargan pokazuje podatność portów i baz morskich na działania systemów bezzałogowych. Zarówno Ukraina, jak i Rosja regularnie wykorzystują bezzałogowe jednostki morskie do przenikania na teren portów i atakowania celów w bazach rozmieszczonych wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego.

Brak systemu ochrony przed dronami nawodnymi

Szczególne zaniepokojenie budzi fakt, że w chwili incydentu z 5 czerwca port w Konstancy nie dysponował odpowiednim systemem wykrywania bezzałogowych pojazdów nawodnych. Funkcjonował natomiast system wykrywania i zakłócania bezzałogowych statków powietrznych, który okazał się nieskuteczny wobec drona morskiego.

Rumuński system obserwacji wybrzeża SCOMAR również nie został zaprojektowany do wykrywania niewielkich jednostek bezzałogowych. Jego zadania koncentrują się na działaniach policyjnych, zwalczaniu przemytu oraz wykrywaniu statków prowadzących nielegalne połowy.

SCOMAR nie jest w stanie wykrywać celów nawodnych krótszych niż sześć metrów. Niski profil dronów oraz kadłuby wykonane głównie z materiałów kompozytowych sprawiają, że pozostają one dla tego systemu praktycznie niewidoczne. Za funkcjonowanie SCOMAR odpowiada Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, a nie Ministerstwo Obrony Narodowej.

Incydent ujawnił także skomplikowany, a chwilami wręcz nieprzejrzysty podział kompetencji między rumuńskimi instytucjami i ministerstwami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo portu. Po eksplozji Ministerstwo Obrony Narodowej stwierdziło, że w czasie pokoju marynarka wojenna nie może odpowiadać za ochronę infrastruktury morskiej. Brakuje również przepisów upoważniających wojsko do interweniowania w podobnych sytuacjach oraz reagowania na potencjalne działania w szarej strefie.

Możliwości i ograniczenia infrastruktury bazowej

Rumuńskie Siły Morskie są niewielkie, a większość ich wyposażenia pozostaje przestarzała mimo podejmowanych prób modernizacji. Obecnie siły te stacjonują przede wszystkim w Konstancy i Mangalii, gdzie znajdują się wydzielone obiekty wojskowe. Powstające lotnictwo morskie bazuje natomiast w Tuzli, niewielkiej miejscowości położonej między oboma portami.

W Konstancy stacjonują 53. Flotylla Fregat i 146. Dywizjon Okrętów Minowych, a także jednostki pomocnicze, w tym holowniki, okręty logistyczne, jednostki wsparcia nurków oraz okręty szkolne. W porcie wojennym w Mangalii bazują 150. Dywizjon Okrętów Rakietowych i 50. Dywizjon Korwet.

Możliwość przyjmowania w Mangalii większych okrętów nawodnych ogranicza most drogowy łączący port z pozostałą częścią południowej Dobrudży oraz przejściem granicznym z Bułgarią. Znaczenie Mangalii zwiększa obecność stoczni wojennej Șantierul Naval 2 Mai, w której prowadzone są prace remontowe i serwisowe.

Rumuńska marynarka od początku dzieliła port w Konstancy z flotą handlową i cywilnym zarządcą portu. Utworzenia bazy całkowicie oddzielonej od infrastruktury cywilnej przez długi czas nie uznawano za priorytet. Marynarka tradycyjnie pozostawała najmniejszym rodzajem rumuńskich sił zbrojnych, a jej potrzeby często schodziły na dalszy plan przy podziale środków finansowych.

Okręty wojenne cumowały zwykle przy nabrzeżu zero, nazywanym Dana Zero. Ponieważ port został zbudowany przez państwo i pozostawał jego własnością, rozwiązanie to przez wiele lat nie powodowało poważniejszych problemów.

W 1937 roku rząd podjął próbę budowy odrębnej bazy marynarki wojennej oraz kolejnego portu handlowego nad jeziorem Tașaul, położonym kilka kilometrów na północ od Konstancy. Z powodu niedoboru środków finansowych i wybuchu II wojny światowej przedsięwzięcie nie wyszło poza uroczystość rozpoczęcia budowy.

Podczas wojny Królewska Rumuńska Marynarka Wojenna wykorzystywała Konstancę jako swoją główną bazę. Radzieckie lotnictwo i marynarka wielokrotnie bombardowały port, próbując zniszczyć zarówno statki cywilne, jak i okręty wojenne oraz sparaliżować infrastrukturę portową.

Po wojnie zrezygnowano z budowy osobnej bazy. W 1975 roku u ujścia jeziora Tașaul powstały natomiast rafineria i terminal naftowy.

W okresie komunistycznym niewielka rumuńska flota czarnomorska korzystała głównie z portów w Konstancy i Mangalii. Ponieważ państwo było właścicielem zarówno portów, jak i stoczni, nie było potrzeby tworzenia osobnego zaplecza technicznego dla okrętów. Bardziej skomplikowane remonty wykonywano w stoczniach cywilnych, które na zamówienie władz budowały również nowe okręty nawodne.

Upadek komunizmu zmienił ten model. Porty pozostały własnością państwa, ale stocznie sprywatyzowano. Obecnie prace wykraczające poza możliwości baz logistycznych marynarki wymagają przeprowadzenia złożonego postępowania przetargowego i wyboru stoczni, która wykona remont.

Opóźnienia w budowie nowej bazy

W 2025 roku rumuńskie Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło plany rozbudowy wojskowej części portu w Konstancy. Obejmują one budowę nowego nabrzeża wojskowego w pobliżu południowego falochronu.

Lokalizację wybrano ze względu na jej dostępność oraz bliskość strategicznie ważnego Kanału Dunaj–Morze Czarne. Zapewnia ona istotne korzyści operacyjne i ułatwia wsparcie logistyczne, prowadzenie działań połączonych z rumuńskimi wojskami lądowymi oraz współpracę z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i administracją Dolnego Dunaju.

Nowe nabrzeże ma umożliwić cumowanie okrętów rumuńskich oraz jednostek sojuszniczych zawijających do portu. Powstająca infrastruktura powinna również usprawnić prowadzenie operacji zarówno na Morzu Czarnym, jak i na Dunaju.

Od ogłoszenia projektu nie przedstawiono jednak żadnych dodatkowych informacji i dotychczas nie rozpoczęto postępowania, które pozwoliłoby przystąpić do budowy nowej bazy.

Rozbudowa wojskowej infrastruktury w Konstancy mogłaby znacząco wesprzeć modernizację Rumuńskich Sił Morskich oraz zwiększyć ich zdolność do ochrony morskiego złoża gazu Neptun. Przeniesienie części jednostek z głębi portu w pobliże wejścia skróciłoby czas reakcji na zagrożenia nadchodzące od strony Morza Czarnego.

W rządowych planach brakuje jednak dwóch istotnych elementów. Pierwszym jest odpowiednie zaplecze remontowe. Projekt w przedstawionej dotychczas postaci nie obejmuje warsztatów, suchych doków ani doków pływających potrzebnych do obsługi okrętów. Ich budowa pozwoliłaby ograniczyć konieczność zamawiania usług w stoczniach cywilnych, z wyjątkiem najbardziej złożonych remontów.

Drugim problemem pozostaje bezpieczeństwo portu. Konstanca jest wyjątkowo podatna na ataki dronów morskich, co potwierdziła eksplozja z 5 czerwca. Ukraiński bezzałogowy pojazd nawodny, którego łączność lub system nawigacji zostałyby zakłócone przez rosyjskie środki walki radioelektronicznej, mógłby z łatwością trafić do największego portu Rumunii.

Dobrze zaplanowany atak roju bezzałogowców nawodnych mógłby spowodować rozległe zniszczenia infrastruktury oraz uszkodzić cumujące w porcie okręty wojenne. Jeszcze większe zagrożenie mogą stanowić bezzałogowe pojazdy podwodne. Jeżeli port nie dysponuje właściwymi środkami ochrony i czujnikami podwodnymi, takie jednostki mogą przeniknąć do niego niezauważone.

Bezzałogowy pojazd podwodny działa całkowicie pod powierzchnią wody, podobnie jak okręt podwodny. Bezzałogowy pojazd nawodny porusza się natomiast po powierzchni wody, podobnie jak klasyczna jednostka nawodna.

Jak przeciwdziałać zagrożeniu

Aby zapobiec kolejnemu naruszeniu bezpieczeństwa portu, należy stworzyć sieć czujników wczesnego ostrzegania. Po czerwcowym incydencie zaczęto rozważać rozwiązanie tymczasowe, które pozwoliłoby na wczesne wykrywanie kolejnych prób wtargnięcia bezzałogowców nawodnych do portu.

Zakupiono dwa autonomiczne pojazdy nawodno-podwodne Ocean Aero Triton. Rumuńska Straż Przybrzeżna wykorzystuje je obecnie do prowadzenia misji obserwacyjnych na podejściach do portu w Konstancy.

Rumuńskie władze nie przedstawiły dotychczas kompleksowej publicznej koncepcji zwalczania bezzałogowych pojazdów nawodnych. Tymczasem 28 sierpnia 2025 roku rosyjskie drony morskie przeprowadziły niespodziewany atak na Dunaju, zatapiając ukraiński okręt rozpoznawczy „Symferopol”. Można zakładać, że po powodzeniu tej operacji Moskwa nadal będzie poszukiwać sposobów przenikania do rumuńskiej infrastruktury portowej.

Przed rozpoczęciem rozbudowy wojskowej części portu Konstanca pilnie potrzebuje sieci sensorów zdolnych do wykrywania systemów bezzałogowych. Czujniki akustyczne i termowizyjne, lidary oraz radary powinny zostać rozmieszczone w pobliżu portów w Konstancy i Mangalii, a także przy ujściach poszczególnych ramion Dunaju.

Sieć powinna znajdować się pod dowództwem Rumuńskich Sił Morskich i uzupełniać istniejący zintegrowany system obserwacji morskiej SCOMAR. Wykryte bezzałogowce mogłyby być zwalczane za pomocą dronów przechwytujących, śmigłowców, bezzałogowych statków powietrznych, zestawów obrony przeciwlotniczej oraz uzbrojenia okrętów nawodnych.

Bez odpowiednich zdolności do ochrony infrastruktury morskiej Rumunia ryzykuje zarówno utratę dostępu do morza, jak i utratę możliwości operacyjnego wykorzystania własnej marynarki wojennej.

Perspektywy

Rozbudowa infrastruktury wojskowej w porcie w Konstancy może w znacznym stopniu przyczynić się do rozwoju i modernizacji rumuńskiej marynarki wojennej. W najbliższej perspektywie priorytetem powinno być jednak zabezpieczenie już istniejących obiektów przed rosnącym zagrożeniem ze strony bezzałogowych pojazdów nawodnych i podwodnych.

W ciągu ostatnich 18 miesięcy środowisko zagrożeń na Morzu Czarnym zmieniło się bardzo szybko. Coraz powszechniejsze wykorzystanie dronów morskich w działaniach wojennych zwiększa liczbę i złożoność niebezpieczeństw, z którymi muszą mierzyć się państwa regionu.

Państwo może utracić dostęp do morza i rynków światowych nie tylko wskutek blokady. Podobny rezultat może przynieść zniszczenie kluczowej infrastruktury portowej. Plany budowy nowej rumuńskiej bazy morskiej w Konstancy muszą uwzględniać tę zmianę.

Tekst ukazuje się dzięki współpracy z The Saratoga Foundation, gdzie został pierwotnie opublikowany.

Ankieta

Czy artykuł był dla Ciebie ciekawy?

Możesz wybrać 1 odpowiedź

Zaloguj się, aby móc oddać głos

Zobacz również

Przyszłość amerykańskiego odstraszania Chin: zmiany w równowadze i strategii - Marek St...
Czy władza talibów jest stabilna? Układ sił po pięciu latach od zajęcia Kabulu - Jakub ...
Budżet obronny USA kontra kalendarz. Pentagon między Kongresem a Białym Domem - Rafał M...

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...