Przez lata byłem człowiekiem nauczonym tego, że trzeba pomagać. Czasami rzucało się własne sprawy, plany i odpoczynek, żeby tylko stanąć na rzęsach i ratować kogoś innego. Wydawało mi się, że na tym polega właściwa postawa. Długo mi zajęło, nim zacząłem wreszcie rozumieć jedną, fundamentalną prawdę: ja też jestem ważny. I tu wcale nie chodzi o egoizm czy samolubstwo. Jeśli sami jesteśmy wypaleni, zmęczeni i bez energii, to nasza pomoc staje się nijaka, a my sami stajemy się zakładnikami cudzych potrzeb. Zrozumienie, że stawianie siebie na pierwszym miejscu to konieczność, a nie grzech, całkowicie zmieniło moje podejście do życia.
Zapiski na marginesie życia #05: Sztuka mówienia „nie”. Jak odpuściłem to, co wysysa ze mnie energię
Tylko dla Patronów!
·
0
·
24.08.2026
Post dostępny tylko dla Patronów
Aby zobaczyć ten materiał musisz być zalogowany
Zostań Patronem Zaloguj się