Jesteśmy otoczeni ludźmi, a jednak wbrew pozorom bywamy drastycznie samotni. Kiedy mieliśmy 20 czy 30 lat, łączyły nas wspólne cele: kariera, imprezy, zakładało się rodziny, gnało się przed siebie. Wydawało się, że świat stoi otworem. A potem nagle każdy idzie w swoją stronę. Zostaje refleksja, kiedy zatrzymasz się na chwilę na leśnej ścieżce albo podczas porannej jazdy rowerem. Zdajesz sobie sprawę, że ludzie po drugiej stronie często zupełnie nas nie rozumieją. Nasze wartości zmieniają się jakby znikąd - doceniamy zupełnie inne rzeczy niż dekadę czy dwie temu. Stare relacje się rozchodzą, bo nikt ich już nie pielęgnuje. Idziesz na siłownię? Możesz pogadać o bicepsach albo o tym, jaką partię mięśni dzisiaj robisz. Ale o polityce czy religii lepiej nie wspominać, bo od razu wywołuje to złość i każdy chce udowodnić swoją rację. Czy po 40-stce istnieje jeszcze prawdziwa męska przyjaźń? O tym, jak bardzo zmieniło się nasze podejście do ludzi, dlaczego potrzebujemy więcej samotności i jak nas to bije po oczach w relacjach - piszę w dalszej części dla moich Patronów. Dajcie znać w komentarzach, jak to wygląda u Was.
Zapiski na marginesie życia #04 Męska przyjaźń po 40-stce. Czy ona w ogóle jeszcze istnieje?
Tylko dla Patronów!
·
0
·
23.08.2026
Post dostępny tylko dla Patronów
Aby zobaczyć ten materiał musisz być zalogowany
Zostań Patronem Zaloguj się