Zapraszam do dyskusji

Obrazek posta

Dyskusja już się zaczęła na Substacku:

https://substack.com/@monikaibetley/note/c-332981130

Zapraszam jednak do rozmowy również tutaj: będę wdzięczna za wszelkie sugestie!

Język islandzki to spore wyzwanie dla mnie. Nie, nie będę się go uczyć. Problem mam z imionami Islandczyków, ich trudną pisownią. Muszę podjąć decyzję, czy w mojej nowej powieści będą upraszczane (Þórir stanie się Torirem, a Guðrún Gudrun), czy może zastosować konwencję angielską, czyli zapisywanie þ i ð jako "th", np. Thorir, Thorlakkr). W angielskim "th" faktycznie oddaje dźwięk zbliżony do islandzkiego. Problem w tym, że w polskim ten dźwięk po prostu nie istnieje, a polskie “t" samo w sobie przypomina islandzkie þ.

Zastanawiam się, jak daleko mogę się posunąć w tych uproszczeniach, które są ukłonem w stronę polskiego czytelnika, ale niekoniecznie w stronę wiarygodności. Zbytnia polonizacja zaciera " egzotykę”i surowość sag, które są naszym podstawowym źródłem wiedzy o tradycjach Islandii.

Jak sądzicie? Spolonizować “Margret” do imentu, czy zachować np. islandzką pisownię miejsc? I co sądzicie o moich rozważaniach na temat imion?

Nie omijajcie moich rozterek obojętnie. Naprawdę mam zagwozdkę.

dyskusja komentarze Islandia Margret pytania

Zobacz również

Dlaczego Islandczycy nie mają nazwisk rodowych
Margret - powieść z czasów wikingów. Spis rozdziałów
Margret - pierwsze problemy

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...