Niezwykła metamorfoza Indi
Kochani Paczacze, jakiś czas temu ze Zbąszynia przyjechało do nas maleńkie kociątko, które nie ważyło nawet 400 gram. Pomoc musiała być ekspresowa, ponieważ oczka maleńkiej były w tragicznym stanie, lała się już z nich nie tylko ropa, ale też krew... Kociątko zostało podrzucone na prywatną posesję, być może dlatego, że było tak bardzo chore.
Rezolutna szylkretka o blond paputku dostała na imię Indi. Ma dopiero zaledwie 4 tygodnie, przeszła jednak znacznie więcej, niż powinna... Maleńka prawdopodobnie nigdy nie zdążyła zobaczyć świata. Czuła tylko promyki słońca, przedzierające się do jej kryjówki. Czuła też zapach i ciepło matki. To była jej oaza bezpieczeństwa, jej azyl, w którym wszechobecna ciemność nigdy nie była przerażająca. Mama myła ją i tuliła, i swoim mruczeniem wygrywała kołysanki, które Indi na pewno pamięta do tej pory. Potem, zupełnie nagle cały świat stał się zimny i przerażający, pełen zapachów i dźwięków, których kocinka nie rozpoznawała. Co najgorsze, nigdzie nie mogła znaleźć mamy..
Gdyby nie błyskawiczna reakcja miejscowych ratowników, Indi już by z nami nie było.
Na szczeście pomoc przyszła na czas! Ogrom miłości, które Indi dostała w domu tymczasowym bardzo szybko pozwolił jej zapomnieć o przerażających chwilach bezdomności. Maleńka jest bardzo rezolutna, każdego dnia uczy się czegoś nowego, pięknie je zarówno karmę, jak i mleko, dzięki czemu w ekspresowym tempie przybiera na wadze. Indi cały czas jest w ruchu, biega, podskakuje, bawi się. Pomimo tego, że w jej świecie na zawsze zapanowała ciemność, koteczka jest promyczkiem, jaśniejącym zupełnie jak gwiazdka na nocnym niebie. Zaczyna już wymrukiwać nam kołysanki, które pamięta z dzieciństwa.
Popatrzcie na przemianę, którą przeszła! Trudno uwierzyć, to ta sama kocinka, a jednak! Gdyby nie została znaleziona na czas, już dawno by jej nie było. Gdyby nie czuła opieka naszych wolontariuszy, miłość i skrupulatność w zakrapianiu oczek, trudno powiedzieć, co by się stało... Gdyby nie Wy i Wasze wsparcie finansowe, to wszystko również nie byłoby możliwe.
Ogrom dobrych dusz uratował naszą Indi. Takie przemiany zawsze dają nam wiatru w żagle i są jednym z wielu powodów, dla których nigdy nie wycofamy się z naszej misji! Niech żyje Indi!
Trwa ładowanie...