Wstyd jest cichy.
Nauczyła się nie mówić. Kiedy koleżanka z pracy pyta "jak tam u ciebie", odpowiada "dobrze, wiesz, jak zawsze". Kiedy w urzędzie trzeba wypełnić formularz z adresem, podaje adres siostry, cioci, znajomej - byle nie napisać, że nie ma gdzie mieszkać.
Wstyd jest cichy. Nie krzyczy, nie prosi o pomoc - pilnuje, żeby nikt się nie dowiedział. Kobiety w kryzysie bezdomności często robią wszystko, żeby wyglądać normalnie: dbają o ubranie, o fryzurę, o ton głosu w rozmowie. Bo wiedzą, że jedno potknięcie - jedno "a gdzie pani teraz mieszka?" - może zmienić sposób, w jaki ktoś na nie patrzy. Na zawsze.
To nie jest udawanie z próżności. To strategia przetrwania w świecie, który bezdomność kobiet traktuje jako coś wstydliwego, a nie jako sytuację, która może spotkać każdą i każdego z nas.
Pracujemy z kobietami, które przez lata nikomu nie powiedziały prawdy - nawet najbliższym. Naszą pierwszą pracą często nie jest znalezienie mieszkania. Jest stworzenie miejsca, w którym można w końcu przestać udawać.
Trwa ładowanie...