Jagodowa Recenzja #9 - "Kaczor Donald. Kaczor pracujący", różni twórcy

Obrazek posta
źródło grafiki: Unsplash/Daniele Franchi
 
26 sierpnia 2026 roku ukazał się komiks o tytule Kaczor Donald. Kaczor pracujący. „Kto podskoczy szeryfowi?” oraz inne historie. Tom 3. Bez pracy nie ma kołaczy i żadna praca nie hańbi – Kaczor Donald dobrze zna sens obu tych ludowych mądrości. Mimo że często ten wielki bohater kultury popularnej kojarzy nam się z lenistwem, zarówno w swoich występach filmowych, jak i komiksowych imał się najrozmaitszych prac, żeby zarobić na dach nad głową i utrzymanie siostrzeńców. Nieraz się zresztą zdarzało, że w wybranej specjalizacji osiągał niedościgłe mistrzostwo. Już w obejmujących zwykle cztery lub pięć kadrów paskach komiksowych, które od lat trzydziestych do sześćdziesiątych rysował dla codziennych gazet Al Taliaferro, Donald wykonywał najróżniejsze zawody. Później mistrz kaczych komiksów Carl Barks i inni twórcy wymyślili dla niego wiele mniej lub bardziej fantazyjnych zawodowych funkcji. Kaczor bywał pilotem, szeryfem, listonoszem, mleczarzem, komiwojażerem, znalazł też w miarę stałą pracę w fabryce margaryny... najczęściej jednak wracał do polerowania monet w skarbcu wujka Sknerusa.
 
Już na samym starcie album mnie pozytywnie rozwalił - mam na myśli Kwaczy Kurier z ogłoszeniami o pracy od samego DonaldaKaczor oferował sam siebie do zatrudnienia jako detektyw, fotograf motyli, siewcę deszczu, pracownik fabryki margaryny, dziennikarz, tester materaców - więcej informacji pod numerem CHRRR-313 - czy... osobisty maruda. Mówcie co chcecie, ale ja uważam, że Donald potrafi wszystko i zawsze mi jest go strasznie szkoda, gdy jest niedoceniony lub coś mu nie wyjdzie. Nie znam drugiej takiej postaci, która tak bardzo by się starała - a cały czas ma pod górkę. No, dobra, skojarzył mi się lekko z moim ulubionym piłkarzem na boisku. Takim realnym boisku. Mam na myśli Cristiano Ronaldo.
 
Zaraz po wstępie, pojawiły się krótkie - zazwyczaj czterookienkowe - komiksy z przygodami Donalda jako strażak, hydraulik, zegarmistrz, dentysta, fryzjer... One najbardziej mnie rozbawiły. Czasem coś mu się udało, a czasem nie - natomiast komizm wygrał i wierzę, że koniec końców Kaczor też do tych sytuacji podszedł z humorem. Pozostałe, znacznie dłuższe fabularne komiksy, są również świetne... lecz nie przebiły, moim zdaniem, tych krótkich opowiastek rysunkowych.
 
Dziękuję wydawnictwu Egmont Polska za wysłanie egzemplarzu do recenzji.
Jagodowa Recenzja

Zobacz również

Jagodowa Recenzja #7 - "Włoski Skarbiec 1", Massimo De Vita
Jagodowa Recenzja #6 - "Sknerus. Smok z Glasgow", Joris Chamblain
Jagodowa Recenzja #10 - "Kaczor Donald. Przygody mimo woli", różni twórcy

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...