Nowe skrzydła smoka - Michał Hunicz
Chiny zdominowały rynek dronów i zbudowały zaplecze przemysłowe, od którego zależą także ich zachodni konkurenci. Masowa produkcja, kontrola nad łańcuchami dostaw i współpraca sektora cywilnego z wojskiem pozwalają Pekinowi wyznaczać kierunki rozwoju technologii wykorzystywanych w gospodarce i na polach bitew.
Nowe skrzydła smoka
Giganci technologiczni tacy jak DJI i kontrola Pekinu nad łańcuchem dostaw czynią Chiny dronowym supermocarstwem.
Chińska Republika Ludowa jest powszechnie znana jako światowy lider badań i rozwoju innowacyjnych technologii. Spośród chińskich osiągnięć najczęściej wymienia się te z zakresu robotyki, sztucznej inteligencji czy pojazdów elektrycznych. W tym zestawieniu często pomijana jest jednak dominacja Państwa Środka w dziedzinie bezzałogowych statków powietrznych (BSP).
Początki chińskiego programu dronowego były długie i kręte. Jego ojcami byli Wen Chuanyuan i generał Zhao Xu, którzy od końca lat 50. XX wieku prowadzili prace nad bezzałogowymi aparatami powietrznymi. Pierwszym chińskim dronem był Chang Kong-1 (w dosłownym tłumaczeniu „bezkresne niebo”), którego droga od wstępnego projektu do służby w siłach zbrojnych ChRL trwała dwadzieścia lat. Kolejne dekady musiały upłynąć na powolnej redukcji uzależnienia chińskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego od inżynierii wstecznej i kopiowania na rzecz samowystarczalności w zakresie badań i rozwoju dronów. Prawdziwa rewolucja, czyli wyjście branży poza niszę specjalistycznych pojazdów wojskowych, rozpoczęła się na początku XXI wieku.
Sylwetka giganta: krótka historia DJI
Narodziny cywilnej gałęzi przemysłu dronowego w Chinach również były skromne. Wang Tao, lepiej znany na Zachodzie jako Frank Wang, konstruował swoje pierwsze drony w akademiku. W 2006 roku założył on w Shenzhen niewielkie przedsiębiorstwo DJI, które w 2013 roku, po trudnych pierwszych latach, wypuściło na rynek pierwszy model z serii Phantom. Konkurencyjna cena, stabilizacja GPS, możliwość montażu kamery i gotowość do użytkowania bez potrzeby samodzielnego składania części (RTF, Ready-to-Fly) sprawiły, że już pierwszy Phantom zdeklasował rywali na komercyjnym rynku bezzałogowców. Kolejne modele z tej serii wprowadzały coraz to nowe ulepszenia, które wyznaczyły standardy konstrukcji i wyposażenia każdego nowoczesnego bezzałogowca.
Dziś DJI kontroluje przytłaczającą większość światowego rynku dronów konsumenckich (wedle szacunków od 80 do nawet ponad 90 procent), a roczne dochody firmy przekraczają 80 miliardów juanów (ponad 11 miliardów dolarów). Wraz ze wzrostem znaczenia DJI narastały związki tej firmy z państwem chińskim i kontrolowanymi przez nie podmiotami. W 2015 roku zwrócono uwagę, że w kapitale DJI pojawiły się inwestycje realizowane przez fundusze venture capital należące do organów władzy i holdingi kontrolowane przez państwową komisję nadzoru aktywów. W kolejnych latach DJI stało się czołowym dostawcą dronów na użytek chińskiej policji i służb bezpieczeństwa, a bezzałogowce firmy stały się kluczowym elementem państwowej sieci systemów masowej inwigilacji i śledzenia.
Strategia Chin: synteza wojskowo-cywilna i gospodarka niskiego pułapu
DJI to tylko najlepiej widoczny fragment kompleksowego ekosystemu, bez którego pozycja firmy na świecie nie byłaby możliwa. Relatywnie niskie ceny jej produktów są bowiem zasługą budowanej od lat z uporem i konsekwencją kompleksowej architektury łańcucha dostaw. Jej najważniejszą cechą jest koncentracja całej niezbędnej infrastruktury badawczo-przemysłowej DJI na terenie jednego klastra w Shenzhen. W chińskim procesie wytwórczym wykorzystywane surowce pochodzą z chińskiego łańcucha dostaw, a materiały i komponenty są chińskiej konstrukcji i produkcji. Ten stan rzeczy gwarantuje firmie względną niezależność od państw trzecich i odporność na ewentualne sankcje z zagranicy, a także ciągłą, masową i tanią produkcję.
Choć w Chinach konsumenckie przedsiębiorstwa dronowe oficjalnie deklarują politykę sprzedawania wyłącznie produktów na użytek cywilny, to firmy takie jak DJI stanowią dobry przykład tego, jak funkcjonują relacje Państwa Środka z rodzimymi gigantami technologicznymi. Te nie ograniczają się do ekstrakcji przez organy państwowe najnowszych rozwiązań od prywatnych przedsiębiorstw na potrzeby bezpieczeństwa, lecz stanowią rozbudowaną, kompleksową synergię. Liczne technologie stosowane w dronach konsumenckich, takie jak te służące nawigacji, stabilizacji obrazu, mapowaniu terenu, transmisji danych czy zdolnościom autonomicznym, znajdują zastosowanie wojskowe. Wymianie wiedzy i doświadczeń służy obustronny transfer technologii, zwłaszcza w dziedzinach napędu, oprogramowania, baterii, optyki i komunikacji. Ta współpraca jest niezwykle rozbudowana i obejmuje wojskowe biura konstrukcyjne, agencje rządowe i uniwersytety. Kolejnym elementem udziału DJI w syntezie wojskowo-cywilnej jest kompatybilizacja dronów i ich komponentów na potrzeby ich podwójnego zastosowania (dual-use): cywilnego i wojskowego.
W ciągu ostatnich lat liczba chińskich przedsiębiorstw dronowych wzrosła do ponad 300. Obok DJI ważnymi graczami zostały między innymi XAG, specjalizujący się w dronach rolniczych, oraz EHang, którego niszą innowacji jest branża autonomicznych taksówek powietrznych. Omawiane gałęzie to kluczowe komponenty tak zwanej gospodarki niskiego pułapu. Pojęcie to odnosi się do całokształtu usług świadczonych w przestrzeni powietrznej i infrastruktury wspierającej na wysokości od poziomu gruntu do górnej granicy wahającej się od 1000 do 3000 metrów wysokości względnej. Chiny są niekwestionowanym liderem tej gałęzi gospodarki i w 15. planie pięcioletnim została ona oficjalnie uznana za wschodzącą branżę filarową. Drony w Państwie Środka stały się integralnym elementem między innymi rolnictwa, transportu towarów w terenie wysokogórskim czy dotkniętym katastrofą naturalną, realizacji przesyłek kurierskich, turystyki czy transportu publicznego. Wykorzystywane są również masowo przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo publiczne, zarządzanie miastami czy ochronę środowiska. Tej proliferacji towarzyszą ścisłe obostrzenia, których celem jest utrzymanie kontroli Komunistycznej Partii Chin nad dynamicznie rozwijającym się trendem. Należą do nich zabiegi takie jak zakaz lotów, posiadania i przechowywania dronów w Pekinie czy plany utworzenia korytarzy w przestrzeni powietrznej na potrzeby zagospodarowania i harmonizacji coraz bardziej masowej komunikacji.
Drony wojskowe: od flagowców na eksport po najnowsze konstrukcje
W miarę rozwoju potencjału militarnego chińskich sił zbrojnych swoje oblicze zmieniał również państwowy sektor badań i rozwoju bezzałogowych statków powietrznych. Głównymi graczami na tym polu zostały dwa konglomeraty: Aviation Industry Corporation of China (AVIC) oraz China Aerospace Science and Technology Corporation (CASC). Wraz z nastaniem II dekady XXI wieku Chiny stały się jednym z największych eksporterów dronów bojowych, których najważniejszymi odbiorcami stały się państwa Globalnego Południa. Flagowymi produktami eksportowymi AVIC zostały drony z serii Wing Loong w wersjach I i II, natomiast w przypadku CASC były to modele CH-3 i CH-4 z serii Caihong. Są to drony średniego pułapu i dalekiego zasięgu (MALE). Stały się one popularne w Afryce i na Bliskim Wschodzie jako relatywnie niskokosztowy sprzęt wojskowy do zadań z zakresu informacji, nadzoru i rozpoznania (ISR) oraz środek napadu powietrznego, wykorzystywany zarówno do taktycznego wspierania sił naziemnych, jak i do uderzeń na dalekie zaplecze przeciwnika.
Do odbiorców chińskich dronów bojowych należą Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Algieria, Egipt, Maroko, Nigeria czy Etiopia. Pekin zdobył swój przyczółek nawet w Europie, gdzie oficjalnym nabywcą wojskowych bezzałogowców produkcji ChRL została Serbia. Lista użytkowników nie kończy się jednak na oficjalnych nabywcach. Na przykład paramilitarne Siły Szybkiego Wsparcia (RSF) w Sudanie wykorzystują w dużej liczbie maszyny CH-4, które zostały przekazane ugrupowaniu przez ZEA. Chińskie pojazdy są intensywnie wykorzystywane w szeregu konfliktów zbrojnych. Do 13 października 2026 roku opierający się koalicji państw Zatoki Perskiej bojownicy Huti zestrzelili nad samym Jemenem łącznie 17 dronów typu Wing Loong w wersjach I i II.
Sukcesom eksportowym towarzyszą coraz ambitniejsze projekty mające dać chińskim siłom zbrojnym przewagę nad najpotężniejszymi rywalami ChRL. Do najważniejszych konstrukcji należy GJ-11 „Ostry Miecz” o trudno wykrywalnej dla radarów konstrukcji latającego skrzydła, zaprojektowany, by pełnić rolę między innymi maszyny towarzyszącej myśliwcowi J-20. Inną ścieżkę rozwoju prezentuje projekt drona-matki Jiutian, mający służyć jako platforma zdolna do wypuszczenia roju do 100 mniejszych bezzałogowców. Nie tylko coraz większymi wymiarami Państwo Środka stoi. Niedawno chińskie media państwowe zaprezentowały drona bijącego rekordy miniaturyzacji. Ważący 0,3 grama i mający około 2 centymetry długości pojazd przypominający komara ma być przeznaczony do misji rozpoznania i operacji specjalnych.
Sytuacja Zachodu: w sieci chińskiego ekosystemu
Jak zostało wspomniane wcześniej, samo DJI, nie licząc innych chińskich przedsiębiorstw, reprezentuje przytłaczającą większość światowego rynku dronów. Dronizacja gospodarki i sfery publicznej oraz wzrost liczby zakupów dronów przez osoby prywatne w rozwiniętych państwach Zachodu nie szły przy tym w parze z budową własnych zdolności produkcyjnych. Efektem tej wieloletniej bierności i zaniedbań jest kompleksowa dominacja Chin w sektorze dronowym i uzależnienie Zachodu od ChRL w tej kwestii. Zależność ta dotyczy nie tylko gospodarki, lecz również bezpieczeństwa. Chińskie maszyny, wyposażone w systemy nawigacyjne, urządzenia rejestrujące obraz i moduły transmisji danych, gromadzą potencjalnie wrażliwe dane, które ze względu na powiązania chińskich przedsiębiorstw z władzami mogą być udostępniane instytucjom ChRL.
Eskalacja wojny rosyjsko-ukraińskiej obnażyła skalę dotąd pomijanego i marginalizowanego problemu. Zarówno Rosja, jak i Ukraina podjęły intensywne wysiłki na rzecz uzyskania przewagi w dronowym wyścigu zbrojeń. W warunkach pełnoskalowej wojny materiałowej ujawniła się ogromna przewaga chińskiego przemysłu w zakresie skali produkcji, dostępności komponentów i konkurencyjności cenowej. Okazało się, że przez zbyt niskie zdolności wytwórcze zachodni partnerzy Ukrainy nie byli w stanie zaspokoić zapotrzebowania sojusznika, a ceny oferowanych pojazdów i części były zbyt wysokie. W rezultacie Ukraińcy do dnia dzisiejszego pozostają w istotnym stopniu zależni od chińskich dostaw. To z kolei postawiło DJI w podatnej na krytykę i sankcje roli aktora zaopatrującego obie strony konfliktu w materiały podwójnego zastosowania krytyczne dla wysiłku wojennego.
Ograniczony zakres sankcji i restrykcji ukazał jednak skalę uzależnienia i obaw o potencjalne reperkusje wynikające z uderzenia w największego producenta i eksportera bezzałogowców na świecie. Uznanie DJI przez Pentagon za „chińską firmę wojskową” nie pociąga za sobą całkowitego zakazu sprzedaży produktów tej firmy w USA, gdyż skala ich wykorzystania w gospodarce i służbach jest zbyt duża. Agencje federalne, w tym służby odpowiedzialne na przykład za ochronę środowiska, pozbyły się chińskich dronów, ale nadal od 80 do 90% departamentów policji w USA korzysta z bezzałogowców produkcji chińskiej. Zalecana wymiana tego sprzętu wymaga ogromnego nakładu środków finansowych, gdyż amerykańskie BSP są średnio trzykrotnie droższe od ich chińskich odpowiedników. Nagłe wycofanie stwarzających ryzyko dla bezpieczeństwa chińskich dronów mogłoby doprowadzić do poważnych zakłóceń w życiu codziennym oraz działalności licznych instytucji.
Samo wycofanie dronów DJI czy innych chińskich marek jest czysto powierzchownym rozwiązaniem problemu. Zależność Zachodu od ekosystemu bezzałogowców z Państwa Środka nie dotyczy tylko samych dronów jako gotowych produktów, lecz również komponentów, oprogramowania i technologii. Dominacja Chin w sferze surowcowej i produkcyjnej sprawia bowiem, że nawet przy wykorzystaniu komponentów formalnie rodzimej produkcji i konstrukcji istnieje wysokie prawdopodobieństwo utrzymania uzależnienia od Państwa Środka w mniej widocznych aspektach, takich jak wykorzystywanie chińskich magnesów i metali ziem rzadkich. Stopień, w jakim Chiny zdominowały światowy rynek bezzałogowców, czyni próby odcięcia (decoupling) gospodarek narodowych czy ograniczania ryzyka (de-risking) tytanicznym wyzwaniem, któremu nie można sprostać na krótką metę.
Chiny przetarły podniebny szlak, zostawiając Zachód daleko za sobą
W sektorze półprzewodników czy przemyśle kosmicznym Chińczycy musieli nadganiać rywali. Natomiast w przypadku konsumenckich dronów cywilnych i podwójnego zastosowania ChRL wkroczyła wówczas w dopiero wschodzącą i bardzo niszową sferę. W ciągu kilkunastu lat chińskie podmioty z DJI na czele wykreowały jedną z najważniejszych, najbardziej innowacyjnych, a zarazem znajdujących szerokie zastosowanie w gospodarce i wojskowości gałęzi zaawansowanych technologii. Chińscy producenci osiągnęli przy tym dominującą pozycję w branży. Największymi atutami powstałego ekosystemu są konkurencyjna cena, wolumen produkcji, integracja łańcucha dostaw oraz system współzależności łączących biznes, politykę, wojsko, ośrodki naukowo-badawcze i służby publiczne. Model ten wpisuje się w wielką strategię rozwoju Chin realizowaną za rządów Xi Jinpinga.
Największym problemem Zachodu nie jest niemożność dorównania rywalowi oferowaną ceną, lecz posiadanie przez Chiny globalnego, dominującego ekosystemu dronowego, od którego pragnący konkurować Zachód jest uzależniony w ogromnym stopniu. Jeżeli Stany Zjednoczone czy Unia Europejska chcą rzucić realne wyzwanie Pekinowi, to muszą przystąpić do realizacji strategii budowy własnego ekosystemu, którego stworzenie zajęło Państwu Środka niemal 20 lat żmudnych wysiłków.
Trwa ładowanie...