Polska szuka swojej szansy w Indiach - Stanisław Kopyta
Wizyta premiera Donalda Tuska w Indiach: realny rozwój partnerstwa strategicznego?
W środę, 21 października, rozpoczęła się wizyta premiera Donalda Tuska w Indiach. Wizyta ma potrwać trzy dni, a jej program obejmuje Nowe Delhi oraz Bengaluru, miasto na południu subkontynentu indyjskiego, będące jednym z najważniejszych centrów technologicznych w kraju. W programie przewidziano dwie polsko-indyjskie konferencje gospodarcze, a polskiemu premierowi towarzyszą przedstawiciele około 100 firm. Zaplanowano również przegląd postępów w realizacji planu działania na lata 2024–2028, będącego elementem polsko-indyjskiego partnerstwa strategicznego. W drugim dniu wizyty warto przyjrzeć się temu, skąd się wzięła oraz dokąd może prowadzić.
Co zmieniło się przez ostatnich 16 lat?
Trwająca wizyta jest pierwszą wizytą polskiego premiera w Indiach od września 2010 roku, kiedy to polskim premierem był... również Donald Tusk. Zdaniem komentatorów opisujących ówczesną wizytę miała ona na celu przede wszystkim pobudzenie relacji pomiędzy państwami. W jej trakcie zostało podpisane porozumienie o współpracy kulturalnej na lata 2010–2013, rozmawiano także o współpracy w zakresie przemysłu obronnego. Indie były w tamtym czasie zainteresowane pozyskaniem pancernego wozu zabezpieczenia technicznego, możliwego do wykorzystania na potrzeby czołgu Arjun, którego wprowadzanie do służby w indyjskiej armii trwało od kilku lat. Arjun po dziś dzień stanowi dumę indyjskiego przemysłu zbrojeniowego, będąc pierwszym czołgiem na wyposażeniu indyjskiej armii, który został w całości zaprojektowany i w większości wyprodukowany w Indiach. Indie były również zainteresowane umowami na modernizację czołgów T-72 Ajeya oraz T-90 Bhishma, produkowanych na rosyjskiej licencji. Do podpisania kontraktu dotyczącego wozów zabezpieczenia technicznego, wraz z transferem technologii do Indii, doszło w 2012 roku. Został on jednak później zerwany, a Indie zdecydowały o wyborze rodzimego dostawcy.
Opisywane wydarzenia odbywały się w innym kontekście politycznym. Premierem Indii był wówczas Manmohan Singh, były gubernator indyjskiego banku centralnego oraz były minister finansów. Na to stanowisko został wyznaczony przez Sonię Gandhi, ówczesną przewodniczącą Indyjskiego Kongresu Narodowego. Do jego głównych zadań należała modernizacja indyjskiej gospodarki. Według analizy opublikowanej po wizycie premiera Tuska w 2010 roku jednym z istotnych tematów spotkania premierów miała być odporność polskiej gospodarki: w 2009 roku Polska była jedynym państwem członkowskim Unii Europejskiej, które odnotowało wzrost gospodarczy. Autorami wspomnianej analizy byli Alok Rashmi Mukhopadhyay i Sebastian Żukowski.
Wizyta była opisywana jako niewykorzystująca w pełni potencjału relacji polsko-indyjskich. Patryk Kugiel, wówczas analityk w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, ocenił pozytywnie fakt, że w ogóle doszło do spotkania premierów. Swoją analizę wspomnianej wizyty poświęcił również potencjałowi partnerstwa strategicznego pomiędzy Polską a Indiami. Na wykorzystanie tego potencjału trzeba było poczekać prawie 14 lat. Do ustanowienia partnerstwa strategicznego doszło w sierpniu 2024 roku. Wizyta z 2010 roku, której przebieg warto poznać, jeśli chce się zrozumieć znaczenie aktualnej wizyty, wskazywała na rozpoznawany już wtedy problem: w relacjach Polski z Indiami istnieje duży niewykorzystany potencjał. Warto zastanowić się, co aktualna wizyta może zmienić w tym zakresie.
Spotkanie w nowej rzeczywistości
Od 2010 roku PKB na mieszkańca w Indiach wzrósł dwukrotnie, a w Polsce ponad dwukrotnie. W Indiach od tamtego czasu przybyło także ponad 220 milionów mieszkańców. To dla porównania prawie połowa wszystkich mieszkańców Unii Europejskiej (w 2026 roku liczba mieszkańców UE jest szacowana na nieco ponad 450 milionów osób). W 2010 roku wartość całej wymiany handlowej między Polską a Indiami wynosiła około 1,3 miliarda dolarów, w 2025 roku było to prawie 6,4 miliarda dolarów. Wzrosła więc około 4,9 raza. Taki wzrost wygląda imponująco, jednak, jak wspominałem w artykule opisującym wizytę premiera Modiego w Polsce w 2024 roku oraz niedawne spotkanie w formacie Grupa Wyszehradzka + Indie, liczy się kontekst. Dla porównania wartość handlu między Polską a Słowacją w 2025 roku wyniosła około 17,2 miliarda dolarów. Słowacja liczy obecnie nieco ponad 5 milionów 400 tysięcy mieszkańców. W tym kontekście widać więc, że wartość handlu między Polską a Indiami, chociaż niewątpliwie rosnąca, nie jest imponująca. Aktualna wizyta premiera Tuska ma na celu zmianę tego obrazu, a być może również poprawę bilansu handlowego, w którym Polska od lat odnotowuje deficyt.
W wizycie biorą udział również minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oraz misja gospodarcza złożona z przedstawicieli prawie stu firm, co, jak na polskie warunki, stanowi rzadko spotykaną liczbę. Według oficjalnych założeń wizyta ma się przyczynić między innymi do podwojenia wartości handlu między Polską a Indiami do 2030 roku. Pomimo jego trwałego wzrostu jest to założenie bardzo ambitne. Podczas wizyty ma dojść do podpisania memorandum o współpracy przemysłowej między bydgoską PESĄ a indyjską Jupiter Wagons Limited. Jupiter jest dużą prywatną spółką notowaną na indyjskiej giełdzie, zajmującą się przede wszystkim produkcją wagonów kolejowych. Pojawiają się również doniesienia o potencjalnej współpracy w zakresie przemysłu zbrojeniowego oraz sektora kosmicznego. W skład polskiej delegacji wchodzą przedstawiciele WB Group, największej prywatnej spółki w polskim sektorze zbrojeniowym. Warto dodać, że oferowana przez WB Group amunicja krążąca Warmate od lat znajduje się na wyposażeniu indyjskiej armii. Wśród potencjalnych indyjskich kontrahentów mają się znajdować między innymi przedstawiciele Indyjskiej Organizacji Badań Kosmicznych (ISRO). Na dziś, 22 października, zaplanowano w Nowym Delhi Polsko-Indyjskie Forum Gospodarcze, a na jutro, 23 października, serię spotkań w Bengaluru poświęconych konkretnym sektorom gospodarki.
Warto spojrzeć na wspomniany już aspekt potencjalnej współpracy w zakresie przemysłu obronnego. W ostatnich latach Indie stawiają coraz bardziej na rodzimych dostawców. Indyjskie władze są zdecydowanie bardziej zainteresowane zakupem licencji produkcyjnych i wymianą technologiczną niż zakupem gotowych produktów. Oprócz modernizacji indyjski sprzęt wymaga również serwisowania, a Polska jako kraj doświadczony w użytkowaniu radzieckiego sprzętu wojskowego posiada odpowiednie zdolności techniczne. Jak pisałem w 2024 roku, według ówczesnych doniesień serwisowanie sprzętu miało być jednym z tematów spotkań podczas wizyty premiera Modiego w Polsce i na Ukrainie.
Oprócz aspektu gospodarczego wizyta premiera Tuska w Indiach ma również ważny wymiar polityczny. Niektórzy komentatorzy wizyty, zarówno po polskiej, jak i indyjskiej stronie, zauważają, że Polska to dla Indii nie tylko potencjalny samodzielny partner, ale również potencjalny punkt wejścia w szerszą współpracę z Unią Europejską. Warto wspomnieć, że negocjacje umowy o wolnym handlu między UE a Indiami zostały zakończone w styczniu bieżącego roku, jednak umowa nie weszła jeszcze w życie. Umowa ma znieść cła na blisko 97% produktów, pozwalając eksporterom po obu stronach na realne oszczędności. Ważnym aspektem polskiej wizyty jest więc również przygotowywanie się polskich firm do wejścia umowy w życie. Tematem wizyty ma być również polska ambicja wejścia w skład grupy G20. Rozmowy na ten temat byłyby racjonalną kontynuacją niedawnego oficjalnego poparcia przez Polskę indyjskiego członkostwa w zreformowanej i poszerzonej Radzie Bezpieczeństwa ONZ.
Warto przyglądać się wydarzeniom podczas aktualnej wizyty, szczególnie zaplanowanemu na dziś, 22 października, spotkaniu premierów Tuska i Modiego. Polsko-indyjskie partnerstwo strategiczne, w 2024 roku stanowiące bardziej wyraz ambicji, powoli nabiera realnego kształtu. Wizyta jest również bez wątpienia jednym z najważniejszych wydarzeń w historii dotychczas raczej skromnych relacji polsko-indyjskich.
Trwa ładowanie...