Młode ziemniaki, w kwietniu?

Obrazek posta

Tego kolegę nazywano też "absolwentem wysrolu" (Wyższej Szkoły Rolniczej), choć ukończył SGGW, Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego. Ale i tę uczelnię w przypływie humoru jakiś absolwent polonistyki rozszyfrował: Syfy Gnoje Głupki Wykolejeńcy. No ale nie to chodzi, chodzi o jedzenie.

Mamy rok 2020

Odstaliśmy kwadrans i 10 metrów w trzy- czteroosobowej kolejce i zaglądamy do zieleniaka. Patrzymy sobie po asortymencie nowalijek z francuskich i belgijskich szklarni, przebiegamy wzrokiem po kartonach lśniących, równych jabłek z Nowej Zelandii, świeżych śliwek z Chile i suszonych z USA, aż nasz wzrok pada na "młode ziemniaki". Jesteśmy uradowani. Oczywiście to tylko sklep z warzywami, a nie market ogólnospożywczy, więc cudem byłoby, gdybyśmy zobaczyli z jakiego kraju pochodzą te ziemniaki. Mimo, że wszyscy sprzedawcy mają obowiązek podawać kraj pochodzenia warzyw i owoców.

Reneta Landsberska?

W czasach świeżych truskawek dostępnych przez cały rok zupełnie zapomnieliśmy, co kiedy wydaje plon. Informacje o jabłkach, które są gotowe do zbioru we wrześniu, a gotowe do spożycia w grudniu przestawiają nam mózg w poprzek. Brzmi to jak opowieści z Narnii albo gawędy Stacha Kropiciela po paru winach. Nawet jeśli to tylko odmiana renety idealna na zimową szarlotkę. Czasy instant rozpieszczają nas w spełnianiu zachcianek natychmiast. Babcine rady i sposoby są urocze, gdy dotyczą szybkiego wywabiania plam, a nie przy tak podstawowych sprawach jak jedzenie.

Ja chcę! Teraz! Już!

Mam czekać na młode ziemniaki do drugiej połowy maja? Nie muszę! Lidl ma, Kaufland ma, Aldi ma... Aha, akurat ma, krzywe nogi nogi jak sr... To nie są młode ziemniaki. To są ziemniaki odmian wczesnych. Żeby było gorzej, to nie są nawet ziemniaki z naszego kontynentu. Pochodzą głównie z Cypru i Egiptu.

Te z Egiptu są najciekawsze.

Rosną sobie w piachu, niby dokładnie tak jak pod Wieluniem, Kaliszem czy Swarzędzem. Ale rosną szybciej, mają dużo ciepła i 500 litrów wody z Nilu na kilogram gotowego produktu (sic!). Widać, że jak się pustynię nawodni i nawiezie, to i ziemniaki urosną. Potem nawet pojadą do kraju będącego w światowej czołówce produkcji ziemniaków. Gdyby nie kaprysy konsumentów miałoby to tyle sensu, co eksport piachu z Polski do Egiptu. Ale właśnie to "Ja chcę! Teraz! Już!" sprawia, że świat staje na głowie: sadzeniaki sprowadza się na Cypr i do Egiptu ze Szkocji, gotowe bulwy przesypuje torfem importowanym z Anglii, a swojsko wyglądające bo pylące "urodzajną ziemią" wory eksportuje do krajów gdzie żyją nieświadomi niczego konsumenci.

To młode czy nie?

Skoro skoro w markecie napisali, że to młode ziemniaki to może się czepiam. Nie, nie czepiam się. Jak zwykle piszę, jak jest, wyjaśniam. Te niby-młode ziemniaki, które kupujemy teraz, są to "stare", a ściślej mówiąc, w pełni dojrzałe ziemniaki odmian wczesnych, a nie młode ziemniaki odmian z naszej strefy klimatycznej. Młody ziemniak nie wytrzyma bez strat dwóch tygodni gniecenia i trzęsienia w transporcie, a ma delikatną, ocierającą się skórkę. Jak są zabezpieczane? Chemicznie. Resztę poukładacie sobie sami.

Wczesne ziemniaki to nie są ziemniaki młode.

Kropka.

ekologia plantacje podlewanie jedzenie

Komentarze (2)

Trwa ładowanie...