Patroni pytają, Instytut odpowiada!

1 miesiąc temu

Wspierając Instytut Pozytywnej Seksualności za 60zł miesięcznie masz możliwość zadawania nam dowolnych pytań dotyczących relacji i seksualności. Obiecujemy znaleźć na nie odpowiedzi!

Oto dwa pytania, które ostatnio zadali nam nasi Patroni wraz z odpowiedziami.

 

PYTANIE: Przeczytałem niedawno w internecie o czymś takim jak ageplay - czym owy ageplay jest? Jak i po co ktoś to robi? Czy są w Polsce takie osoby?

ODPOWIEDŹ: Cześć! Cieszę się, że mogę udzielić odpowiedzi na Twoje pytanie. „Age play“ z języka angielskiego znaczy „zabawy wiekiem“. Patrząc na seksualność jako szeroki wachlarz rozmaitych ekspresji i preferencji seksualnej, praktycznie nie ma na świecie rzeczy, której ktoś nie uznałby za erotyczną. (Warunkiem podejścia sekspozytywnego jest świadomość, odpowiedzialność i zgoda wszystkich zaangażowanych stron, wyrażana przez dorosłe osoby powyżej 18 r.ż.)

Są osoby, które w celu doznania erotycznej przyjemności jako figurę swojego libido stawiają wiek. Pod parasol age play’owych aktywności może wchodzić między innymi:
- odgrywanie ról symbolicznie kojarzonych z wiekiem (np. babcia-wnuczek, wujek-uczennica, tatuś-córeczka itd)
- wchodzenie w role osób dużo młodszych/dużo starszych od aktualnego stanu rzeczy (np. zabawa w niemowlaka, zabawa w seniora)

Zabawy mogą odbywać się w pojedynkę lub z udziałem innych uczestników z wynegocjowanymi zasadami postępowania. Niektóre osoby potrzebują doznać opieki, czułości i troski, które w dynamice age play dają 'wydelegowani' do tych ról dorośli. Dla innych zabawa w niegrzeczne dziecko lub zgrzybiałego markotnego seniora będzie okazją do wprowadzania praktyk ze spektrum BDSM (przede wszystkim Dominacji/uległości lub sadyzmu lub masochizmu).

W Polsce jak najbardziej są takie osoby. Zapraszamy do Instytutu Pozytywnej Seksualności na spotkania w ramach Niewinnych Czwartków - osoby, które gościmy podczas tych spotkań należą do całej gamy seksualnych różnorodności.

Pozdrawiam,

Agata Loewe

http://agataloewe.com/

 

***

PYTANIE: Podoba mi się koleżanka z pracy (nie jest podwładną ani przełożoną). O ile wiem romanse biurowe bywają problematyczne. Czy są jakieś dobre praktyki „na rozpoczęcie“?

ODPOWIEDŹ: Nawiązujemy bardzo różne prywatne relacje w pracy. To całkiem naturalne. Na pracę poświęcamy ok. 1/3 naszego czasu w ciągu doby i często to właśnie w niej lub dzięki niej poznajemy nowych ludzi. Powiedziałabym jednak, że to nie rozpoczęcie biurowego romansu (lub związku), o które pytasz, jest tak naprawdę problematyczne, ale kontynuowanie go w pracy i potencjalne zakończenie. Po pierwsze, dlatego że współpracownicy prawdopodobnie będą świadkami waszej relacji, jej lepszych i gorszych momentów, być może będą je oceniać, być może w sytuacji kryzysu opowiedzą się po którejś stronie. Po drugie - prawdopodobnie po ewentualnym zakończeniu nadal będziecie musieli utrzymywać poprawne relacje zawodowe.

Pierwsza i podstawowa rada brzmi: rozważ ostrożnie możliwe scenariusze, pomyśl wcześniej, jak zachowasz się, gdy coś pójdzie nie tak, jak możesz zminimalizować potencjalne negatywne skutki dla Was obojga.

Wróćmy jednak do początku. Zacznij od sprawdzenia, jakie zasady dotyczące prywatnych relacji między pracownikami obowiązują w twojej firmie. Jeśli jest formalny kodeks, zapewne ogranicza prywatne relacje między przełożonym a podwładnym. Weź jednak to pod uwagę, bo przecież istnieje możliwość, że któreś z Was zostanie awansowane i będziecie musieli dostosować się do tego kodeksu. Bardzo prawdopodobne jest, że funkcjonują nieformalne reguły, do których również będziecie musieli się dostosować. Zaobserwuj, czy w firmie wiadomo o związkach między pracownikami, czy mówi się o nich otwarcie i są akceptowane, czy raczej są krytykowane, czy plotkuje się o nich za plecami zainteresowanych. To wszystko powinno mieć wpływ na waszą decyzję, jak prezentować waszą relację współpracownikom. Rozważ również, jak często wasze drogi zawodowe mogą się bezpośrednio łączyć np. czy zdarza się, że pracujecie nad wspólnym projektem lub czy możecie pracować z tym samym klientem. To wszystko są potencjalne źródła konfliktu interesów lub dyskomfortu dla pozostałych współpracowników.

Jeśli rozważyłeś za i przeciw i uznałeś, że gra jest warta świeczki, spróbuj umówić się z osobą, która ci się podoba tak samo, jak próbowałbyś się umawiać z osobą spoza pracy. Jeśli dobrze się znacie i dogadujecie, zaproś ją na randkę. Badź otwarty i szczery, licz się przy tym, że koleżanka odmówi. Jeśli tak się stanie, badź gotowy po prostu odpuścić sprawę bez złośliwości i niechęci. Nie stawiaj jej ani siebie w krępującej sytuacji: nie ogłaszaj swoich zamiarów „publicznie“, nie rób jej wyrzutów, ale też nie podważaj jej zawodowej pozycji. Nie próbuj również „badać“ jej wcześniej, prowokując niby to neutralne żarty lub rozmowy o seksualnym podtekście w gronie współpracowników.

Jeśli póki co tylko mijacie się na firmowym korytarzu, być może chciałbyś najpierw lepiej ją poznać. Szukaj okazji do rozpoczęcia rozmowy na neutralne tematy w możliwie neutralnym otoczeniu np. w kuchni czy przy okazji firmowej imprezy (w grudniu zapewne możesz się spodziewać jakiegoś świątecznego spotkania). Być może macie w pracy wspólnych znajomych, z którymi mógłbyś zaaranżować wspólne wyjście, np. na lunch.

Gdy wasza relacja zacznie się rozwijać, dość szybko staniecie przed koniecznością rozmowy o tym, jak chcecie prezentować ją w pracy, w tym również o możliwych negatywnych skutkach dla waszych karier. Sprawa wydaje się prosta, ale weź pod uwage, że w praktyce oznacza to też rozmowę o samym związku i odpowiedź na takie pytania: Dokąd zmiarzamy? Czy to jest poważny związek? Co jest ważniejsze – praca czy ta relacja? Związek „biurowy“ – nawet jeśli rozpoczynasz go z myślą, że to raczej krótkotrwały romans lub fascynacja - dużo krócej niż inny będzie się rozwijał w sferze niedopowiedzeń.

Weź również pod uwagę, że choć dobrze jest rozpoczynać relację dyskretnie, to skuteczne ukrywanie związku w pracy jest praktycznie nierealne. Wspólne lunche, kawy, wspólne przyjścia do pracy, czekanie na drugą osobę, aż skończy pracować, byście mogli razem wyjść wcześniej czy później nie umkną uwadze współpracowników. Znalezienie dobrego momentu (i sposobu) na poinformowanie w pracy (współpracowników/niektórych współpracowników/bezpośredniego przełożonego) o waszej relacji nie jest łatwe, ale na pewno powinno być waszą wspólną decyzją.

Jako para w pracy starajcie się, by wasza relacje nie była źródłem dyskomfortu dla reszty pracowników. Nie narzucajcie się z nią. Nie przedłużajcie przerw w pracy, by „pobyć ze sobą“. Nie używajcie służbowych maili czy telefonów do prywatnych celów. Unikajcie dotykania się, czy całowania w pracy. Ale też unikajcie przenoszenia prywatnych sporów czy kłótni do biura. To zresztą jest kolejne wyzwanie, które warto byś rozważył – czy opanowanie emocji (włączam w to także potrzebę czułości, afekt, ale też złość, zazdrość, rozczarowanie), będzie łatwo osiągalne?

I wreszcie – spróbuj sobie wyobrazić, co może się stać, jeśli się rozstaniecie? To akurat może być bardzo trudne, bo długość i jakoś związku będzie miała wpływ na to, jak przebiegnie potencjalne rozstanie. Jeśli w takim momencie nadal będzie was łączyć ta sama praca, musicie być gotowi na szybkie przywrócenie poprawnych relacji zawodowych lub zmianę pracy.

Powodzenia!

Anna Zaleska, sex coach

http://sekskomunikacja.pl/

***


Chcesz móc zadawać Instytutowi własne pytania dotyczące relacji i seksualności?

Subskrybuj nasze Wiadro Dopaminy za 60zł miesięcznie!

Darmowy!
Trwa ładowanie...