Dlaczego pies z ulicy - początek historii Grafiego
Niejeden z Was zapewne ma lub miał psa. Wiecie, jak bardzo boli, kiedy Wasz czworonożny przyjaciel musi odejść za tęczowy most. Mój ukochany Uzi, owczarek belgijski odszedł miesiąc przed Bożym Narodzeniem w 2021. Przez blisko 15 lat był wraz z drugim psem, który odszedł 5 lat wcześniej, centrum życia mojej rodziny. Ciężko było przyjąć do świadomości brak tych kochających oczu, które zgasły nagle, w ciągu zaledwie dwóch miesięcy.
Z jednej strony wiedziałem, że chcę mieć drugiego psa. Z drugiej ... hmm, no właśnie. Chciałem mieć owczarka Malinois. Miałem już umówioną dwuletnią suczkę, która zdążyła w swoim krótkim życiu mieć dwóch właścicieli. Aż nagle, pewnego późnego popołudnia, zimową porą, zaplanowaliśmy wyjazd do centrum miasta, żeby zrelaksować się nieco od codziennych obowiązków.
Był drugi luty 2022. Dość szczególna data przyznacie, kumulacja cyfry 2, która po zsumowaniu daje liczbę 1. Kto trochę interesuje się numerologią, zapewne dostrzeże w tym coś więcej, niż cyfry. Ale ... idąc ulicą osiedlową na parking, w ciemnościach zauważyliśmy jakieś małe stworzenie, jak biegło wzdłuż drogi. Zapytałem na głos, czy to Belg (w domyśle pies taki, jak ten, który niedawno odszedł), czy może lis (bo takie też widywaliśmy na osiedlu).
To małe stworzenie, gdy usłyszało mój głos, przebiegło nagle przez jezdnię, niemal wprost pod koła nadjeżdżającego samochodu. Podbiegło pod moje nogi, a my zszokowani, stwierdziliśmy, że to szczeniak. Na oko ok. 3 miesięczny i z pewnością będzie duży. Decyzja była natychmiastowa. Bierzemy go na ręce i wracamy do domu.
Pierwsza myśl była taka, że pewnie zgubił się komuś. Ale brak obroży, szelek i chipa (sprawdziliśmy u weterynarza) nasunął podejrzenie, że to mógł być niechciany prezent świąteczny. Sprawdzaliśmy ogłoszenia o zaginionych psach w Internecie, ale nic, cisza. Nikt go nie szukał.
Najpierw zajęliśmy się tym, czego pies wymagał w pierwszej kolejności. Był niedożywiony, miał ostrą biegunkę, zapalenie trzustki. Z pomocą dobrego weterynarza udało się Grafita wyleczyć. Nazwaliśmy go Grafit dlatego, że sami też zajmujemy się sztuką :)
Potem przyszedł czas na pracę z nim. Panicznie bał się wszystkich psów na podwórku. Grafi rósł, stał się pięknym owczarkiem staroniemieckim. Praca z nim, aby wyciszyć skutki traumy, jakiej doświadczył w okresie szczenięcym, trwa nieprzerwanie już czwarty rok.
Grafi nauczył się bardzo dużo, ale ze względu na to, że w naszym otoczeniu jest mnóstwo małych psów, których właściciele nie dbają o ich szkolenie, ani kontrolę nad nimi, ciągle w niektórych sytuacjach przeżywa stres.
Grafi potrzebuje kontaktu z dobrze ułożonymi psami i profesjonalnym szkoleniowcem, który pomoże nam całkowicie wyciszyć w nim złe 'wspomnienia' zapisane w jego psim futrzanym ciele. Niestety te szkolenia są bardzo drogie, a my jesteśmy już emerytami i z naszych środków nie jesteśmy w stanie sfinansować takich szkoleń, jakich Grafi potrzebuje. Dlatego będziemy Wam bardzo wdzięczni za każdą złotówkę wsparcia. A razem z nami wszystkie psie anioły:)
Na zdjęciu poniżej Grafi w pierwszy wieczór w naszym domu. Przypięliśmy mu smycz, ponieważ mieliśmy wtedy jeszcze trzy koty, również przygarnięte z ulicy. Co te oczy sobie wtedy wtedy myślały?
Grafi obecnie
Trwa ładowanie...