Po świętach zawsze robi się u nas ciężko.

Obrazek posta

Naprawdę ciężko. Zimą to się jeszcze mnoży. Nasze Panie są w słabej kondycji psychicznej, przygniecione, smutne, bez siły. Dla wielu osób to był czas rodzinny i "magiczny". Dla kobiet w kryzysie często to był czas ciszy, wstydu, samotności i tej bolesnej myśli, że znów minął rok, a nic się nie ułożyło. A potem przychodzi styczeń. Mróz. Ciemno. I ciało zaczyna płacić rachunek.

W ostatnich dniach kilka naszych Pań trafiło do szpitala. O jednej już wspominałyśmy, złamane biodro po poślizgnięciu się na "szklance". Ona potrzebuje teraz kul ortopedycznych. Inne Panie są hospitalizowane z zapaleniem płuc. A reszta... po prostu ledwo stoi psychicznie. I my to widzimy. W oczach. W sposobie chodzenia. W tym, że siedzą i milczą.

I właśnie teraz zaczyna się nasza praca na serio.

Teraz będą warsztaty, zajęcia, rozmowy, terapia, dyżury, planowanie małych kroków, pilnowanie leków, umawianie wizyt, dbanie o jedzenie, o ciepło, o sen. Robienie wszystkiego, co się da, żeby poprawić ich dobrostan psychiczny i dotrwać do wiosny. Bo wiosna to dla wielu osób pierwszy moment oddechu. Tylko do tej wiosny trzeba dożyć. I to jest dosłowne.

Jeśli możecie pomóc konkretnie, to dziś bardzo prosimy o:

kule ortopedyczne (dla naszej Pani po złamaniu biodra)

wsparcie finansowe na bieżące potrzeby (leki, dojazdy do szpitali, jedzenie, środki higieniczne)

udostępnienie tego posta, bo zimą każda osoba, która nas zauważy, ma znaczenie

Jesteśmy na miejscu. Codziennie. I naprawdę robimy wszystko, żeby te kobiety nie były z tym same.

 

#kobietynaulicy #SerceMiasta #kobietywspierająkobiety

Zobacz również

Nasza pomoc może sięgać tam, gdzie nie sięga system.
Największą satysfakcją w naszej pracy nie są liczby, dotacje ani kolejne projekty. To ten...
🎓 Edukacja to profilaktyka kryzysu

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...