Nieznane wystawy Klubu Bonsai Polska
Dzień dobry.
Poprzednie wpisy (cdn.) były pokłosiem porządków w IPNie Sowińskich i selekcji zdjęć rodzinnych oraz tych z folderów bonsai. Odkurzyłem dziesiątki ciekawych pamiątek w tym zdjęcia z naszych niedzielnych spotkań oraz z małych wystaw bonsai zorganizowanych przez społeczność Klubu Bonsai Polska. Nie posiadam aptekarskiej dokładności dlatego zdjęcia nie są opisane autorami. Wśród przyjaciół wymienialiśmy się nimi bez świadomości o tym co nastąpi w ramach tzw. praw autorskich. Część fotografii wykonali Marek Ciuba, Marian Studnicki, redaktor/redaktorka Japonia-online.pl, Rafał Sosin i Kamil Krajewski.
Z sentymentem wspominam trudne początki, ludzi i radość, która była wielkim motorem napędowym mojego bonsaiowania. W ciągu tych lat, pomijając dwuletnią przerwę covidową odbyło się około 300 rozmaitych spotkań z których opuściłem tylko kilka. Z pewnością nie więcej niż 10. W tym czasie KBP zorganizował lokalnie(grupa krakowska) 26 wystaw, z których zdecydowana większość miała miejsce w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha", a pozostałe w różnych ciekawych miejscach i okolicznościach. O ile te w Muzeum Manggha są wydarzeniami powszechnie znanymi, o tyle jest kilka perełek przykrytych mgiełką czasu. To właśnie tym niemal nie znanym wystawom chciałbym poświęcić ten wpis.
Na wstępie trzeba zaznaczyć, że ówczesne wystawy zawsze miały spory pierwiastek improwizacji. Dodatkowo te Nasze były przejawem zrywu przyjaciół działających pro bono na zaproszenia rozmaitych organizatorów imprez publicznych. Generalnie bonsai w Polsce raczkowało, ale trzeba przyznać, że zapału do pracy nikomu nie brakowało. Skutkiem takich wydarzeń był znaczący chwilowy wzrost lokalnego zainteresowania sztuką bonsai, który najczęściej powoli wypalał się z czasem. W Krakowie po każdej z wystaw na naszych spotkaniach pojawia się kilka-kilkanaście nowych osób, ale tylko pojedyncze rozwijają zainteresowanie bonsai. Temat dyskusyjny, ale moim zdaniem sztuka bonsai jest zwyczajnie trudna i bardzo wymagająca, a płomień gaśnie wraz ze śmiercią pierwszego parapetowca. "To może być proste" jest formułką dość kontrowersyjną. Przypomina mi anegdotę Pani Krystyny Zachwatowicz Wajdowej o początkach jej zainteresowania bonsai. Zawsze z uśmiechem opowiada historię jak to dostała książkę "Bonsai quick and easy" (moją pierwszą książeczką o bonsai była "101 porad bonsai" :) na bazie "Bonsai" śp. Harrego Tomlinsona). Z mojego doświadczenia wynika, że z biegiem lat krzywa trudności w sztuce bonsai wypłaszcza się, natomiast nigdy nie jest z przysłowiowej górki. Ogrom wiedzy pomaga podejmować dużo dobrych decyzji, ale kłopoty nie omijają najlepszych i zawsze może coś zaskoczyć. Podobnie jest z rozwojem wystaw bonsai. Było gęsto i dość zabawnie, ale jest coraz lepiej i wszystko zmierza we właściwym kierunku. Od czegoś trzeba było zacząć i tak się stało. Wszystkie rodziły się w bólach i z pewnością odstawały od współczesnego rozumienia tego tematu. Junsun Yamamoto pisze w "The beauty of bonsai", że potrzeba minimum 30 lat, aby bonsai dojrzały do wystawy. Czyli nastał dobry czas na bonsai w Polsce i tego się trzymajmy.
Dni Oświęcimia 2000r.
Jednym z takich improwizowanych wydarzeń była mikro wystawa zorganizowana podczas Dni Oświęcimia w tamtejszym Centrum Kultury. W ramach statutowego propagowania sztuki bonsai reprezentacja KBP ustawiła kilkadziesiąt bonsai na prowizorycznie ustawionych stołach. Zapamiętałem to wydarzenie jako coś bardzo ważnego i przyjemnie wspominam oglądając moje fikusy, klony palmowe, a nawet wiąza drobnolistnego. Na poniższych zdjęciach można zauważyć znaczące różnice między bonsai starszych stażem kolegów oraz potęgę yamadori, która wspomniany powyżej aspekt 30u lat dojrzewania, choćby wieku i kory najczęściej daje na starcie.
Na fotografii Marian Studnicki. Od lewej moje bonsai oraz stoły z drzewami Marka Bednarczyka i Kazimierza Mleczko. Na szybie naklejona ulotka informacyjna o naszych spotkaniach w ówczesnym Centrum Manggha.
Na posterunku Kazimierz Mleczko i Grzegorz Sowiński.
Wystawa bonsai była jedną z kilku atrakcji przygotowanych przez Oświęcimskie Centrum Kultury, ale zainteresowała wielu odwiedzających. W tamtych latach sztuka bonsai była czymś abstrakcyjnym, niemal nie znana i dlatego możliwość oglądania miniaturowych drzewek była dużym przeżyciem dla oglądających. Była prawdziwym powiewem japońskiej kultury i sztuki. To było bardzo udane wydarzenie i jednocześnie dobre doświadczenie.
Słynna Olcha Marka Bednarczyka oraz mini grab Kazimierza Mleczko.
Pszczyna - Muzeum Zamkowe - 2001r.
Część ekspozycji w tym dwa z moich jałowców, które przetrwały do dziś.
Kolejna z naszych małych wystaw odbyła się w Pszczynie w Muzeum Zamkowym. Książęta von Pless najwyraźniej "lubią" bonsai, ponieważ po Zamku Książ to kolejne piękne miejsce będące ich dawną siedzibą i goszczące drzewa bonsai. Oczywiście w wymiarze bardziej symbolicznym niż w Książu i tylko raz, ale właśnie o takich wydarzeniach jest ten wpis.
Grab Kazimierza Mleczko, którego od czasu do czasu wciąż można oglądać na naszych wystawach.
Podczas weekendowej wystawy na tarasach Zamku w Pszczynie ustawiliśmy kilkadziesiąt drzew, które i tym razem wzbudziły olbrzymie zainteresowanie. W ramach pewnego porządku takich spotkań w tamtym czasie, odbył się nawet mini pokaz formowania bonsai.
Marek Bednarczyk przy pracy. W tle Kazimierz Mleczko, oraz Renata i Jarek Zbanuch.
Archiwalne zdjęcia są bezwzględne. Pokazują jak wyglądały nasze drzewa i niestety przypominają te których już nie ma. W tym zbiorze jest niestety wiele dobrych lub dobrze zapowiadających się bonsai.
Piękna tratwa Marka Bednarczyka, która zapoczątkowała moją fascynację grupami i formami wielopiennymi.
Łaziska Górne 2002r.
Ekspozycja ustawiona w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej w Łaziskach Górnych.
W ramach rozmaitych zaproszeń w 2002 roku wspólnie z Markiem Bednarczykiem i Kazimierzem Mleczko ustawiliśmy dość dużą wystawę w Łaziskach Górnych. W kilku samochodach osobowych wyładowanych po sufity przywieźliśmy całkiem sporo drzew i wydawało się, że wszystko jest ok, dopóki nie okazało się, że na wystawę prawie nikt nie przyszedł. To były dwa dni, których nie sposób zapomnieć, podobnie jak kolegi Ulricha, który był pomysłodawcą i lokalnym organizatorem. Nie brakowało mu zaangażowania i wręcz rozmachu. Warto zwrócić uwagę na piękny plakat i ładnie przygotowane stoły. Wspomniane plakaty były rozklejone od Mikołowa po Gostyń, Orzesze i Żory, ale nasz kolega z Niemiec nie wspomniał w treści plakatu, że to Łaziska Górne, a nie Łaziska :) Być może w tamten letni weekend w Łaziskach wiele osób szukało wystawy bonsai, ale z tego samego powodu nie było ich w Łaziskach Górnych :)
Iza Sowińska i Kazimierz Mleczko, a w tle po prawej "flagowy" jałowiec.
Kolega Ulrich był z pewnością wielkim fascynatem bonsai. Mnie osobiście zaskoczył w drugi dzień rano, gdy po przyjeździe na miejsce zobaczyłem, że przeformował mojego jałowca. Uznał, że jego flagowa wizja jest lepsza i zwyczajnie zrobił. Dzięki niemu do tej pory wierzę, że mam ukryte wielkie pokłady spokoju :) Co nas nie zabija to nas wzmacnia!
Magnificon 2003r. Kraków - Centrum Sztuki Współczesnej Solvay.
Ekspozycja bonsai podczas pierwszego Festiwalu Magnificon.
Pierwsza edycja kultowego Festiwalu kultury Japońskiej i Popkultury Magnificon odbyła się w tzw. Solvayu. Śmiało mogę napisać, że byliśmy skromnymi współtwórcami tego historycznego i kultowego wydarzenia. Przyznam szczerze, że w życiu nie widziałem tylu pozytywnych wariatów i choć początkowo miałem mieszane uczucia to ostatecznie uważam, że dobrze się stało, ponieważ wśród anime, mangi itp. ustawiliśmy mini wystawę, która była oazą spokoju. To był dobry kontrapunkt dla ogólnego "zamieszania" jakie panowało wśród uczestników tego wydarzenia.
W tle Adrian Pudełko oraz lekko schowany za jałowcem Kazimierz Mleczko.
Co z tego wyszło? Bez wątpienia pozostały miłe wspomnienia oraz historyczne zdjęcia. Na powyższym kilka moich jałowców, które uprawiam do dziś, a poniżej po lewej początek jednej z moich ulubionych sosen pospolitych.
Sosny przygotowane do omówienia w trakcie mini pokazu/warsztatów :)
Japoński Dzień Dziecka Manggha 2003
Ekspozycja w pawilonie herbacianym w ogrodzie Mangghi. Historyczne zdjęcie przed przebudową pawilonu. Tarniny Kazimierza Mleczko, pigwowiec Marka Bednarczyka, mini grab Kazimierza Mleczko oraz klon palmowy Grzegorza Sowińskiego. W głębi geranium Pani Basi, piękny modrzew Marka Bednarczyka oraz jego grab. Z lewej strony (jeśli dobrze pamiętam) wiąz drobnolistny Mariana Studnickiego.
W ramach obchodów Japońskiego Dnia Dziecka Kodomo no Hi oraz Dnia Szacunku dla Osób Starszych Keirō-no hi Klub Bonsai Polska zorganizował kilka wystaw bonsai. O ile jesienne wystawy wpisujące się w weekend z Keirō-no hi były całkiem duże, o tyle ta w trakcie Dnia Dziecka była bardzo kameralna. Nie mogłem w niej uczestniczyć osobiście, ale na zdjęciach można zobaczyć kilka moich bonsai oraz drzewa Barbary Firlit, Kazimierza Mleczko, Marka Ciuby, Mariana Studnickiego oraz Marka Bednarczyka. Dobrze ogląda się zdjęcia na których jest wiele drzew żyjących do dnia dzisiejszego.
Kasztanowiec Marka Ciuby, modrzew na kamieniu Kazimierza Mleczko oraz kaskadowy jałowiec chiński Grzegorza Sowińskiego (obecnie 100% itoigawa). Wszystkie żyją-obecnie u mnie w ogrodzie.
Od lewej piękny wielopienny grab smagany wiatrem Marka Bednarczyka, moje jałowce (w tym sokan z jałowca squamata), robinia akacjowa Kazimierza Mleczko, jego świetny grabowy sokan oraz sosny Marka Bednarczyka. W głębi ciekawostka- jawor Marka Bednarczyka.
Piękny buk Kazimierza Mleczko. Nadal w jego kolekcji.
Od lewej modrzew, jawor, kosodrzewina Marka Bednarczyka, a w środku historyczne zdjęcie mojego fikusa oraz wspomniany powyżej wiąz drobnolistny Mariana Studnickiego.
Bardzo znany w Polsce piękny i potężny Modrzew Europejski Marka Bednarczyka. Niestety padł ofiarą mrówek - problem omawiam na innym przypadku w odcinkach Kalendarza Prac Bonsai Sowińskiego.
Wizyta Pani Akie Abe w Muzeum Manggha 2013r.
W 2013 roku podczas wizyty Pani Premierowej Japonii Akie Abe miałem zaszczyt przygotować mini ekspozycję bonsai w ramach przedstawienia działalności Klubu Bonsai Polska. Pani Akie Abe zapoznała się z działalnością Szkoły Języka Japońskiego, Szkoły Ceremonii herbaty, sekcją kimon, a na koniec poświęciła kilka minut na bonsai, które ustawiłem w głównym holu Mangghi. Przyznam szczerze, że zachwyt Pani Premierowej nad kusamono z języcznikiem i świeżo wyrośniętymi w tym dniu grzybami był najlepszym przykładem japońskiego postrzegania piękna przyrody. Moje najlepsze drzewa przegrały z małą kompozycją posadzoną w starym dębowym łupku :) To była cenna lekcja i niesamowite przeżycie.
Fotografia: Japonia-online.pl
Pozostałe fotografie z Panią Premierową wykonał prawdopodobnie Rafał Sosin. Jeśli autorem był kto inny to z góry przepraszam. Nie opisałem albumu. Poprawię niezwłocznie jak tylko otrzymam wiadomość.
Wkrótce kolejne wpisy o wczesnym bonsai w bliskim mi otoczeniu. Kolejne osobowości i ich wkład w rozwój polskiego bonsai.
Dziękuję za wsparcie nieustające.
Trwa ładowanie...