Ela - babcia na resorach

Dwa  tygodnie skończyłam pisanie drugiej książki. Kiedy postawiłam ostatnią kropkę poczułam ulgę, ale też i niedosyt. Ulgę, bo to co ciągnęło się od roku z różnymi fazami twórczymi, zaczynało mnie już męczyć.                        

Niedosyt - bo kiedy siadałam do pisania, jakieś słowo z góry po prostu kazało mi ruszać palcami na klawiaturze, a przed oczami stawały mi obrazy z własnego dzieciństwa, w których mogłam się zatopić i wędrować w czasie i przestrzeni. Kiedy zestawiam je z obrazami mnie jako babci, zauważam jak bardzo dzisiejsze dzieci mają pod górkę. Mają na prawdę wszystko jeśli chodzi o rozrywkę, zabawki, dobra materialne. Rodzice stają na uszach, aby nie poczuły się niekomfortowo i nie odstawały w dobrostanie od rówieśników. Jednocześnie współczesne dzieciaki nie mają rodziców na tyle, na ile by potrzebowały, w tym wszechogarniającym chaosie świata.

Wróciłam właśnie ze wspólnego wyjazdu z własną wnuczką. Mój zmysł obserwacji po prostu miał używanie patrząc z jednej strony jak rodzice zapewniają dzieciom komfort pobytu, z drugiej jak pogubione są dzieciaki które mogą na śniadaniu oglądać bajki na tabletach przy rodzinnym stole, nie mając kontaktu z rzeczywistością. A kiedy rodzice próbują je "odczepić" od przekazu - dostają  od dziecka po twarzy!

Serio. Widziałam jak chłopiec może 8 letni chlapnął z całej siły ojca "z liścia", kiedy ten próbował nakłonić go do jedzenia posiłku, zamiast oglądania czegoś na ekranie tabletu.

Ogarnął mnie smutek. Jak to dziecko w przyszłości poradzi sobie z życiem, które niesie tyle wyzwań. Jak zbuduje kolejne pokolenie? Co przekaże dalej?

Kim będą jego dzieci i co to znaczy dla ludzkości?

Pewnie powiecie, że to się zdarza, albo że sama rozpieściłam swoje dzieci. Być może tak. Kiedy jednak patrzę na swoje dzieciństwo sama już nie wiem, co lepsze. Rozpieszczać, czy mieć "przerąbane" od maleńkości.

Czy mieć rodzica, który towarzyszy w każdej czynności, wtedy kiedy nie musi, czy rodzica, który pojawia się tylko, kiedy egzekwuje. Trudne to jest.

A bycie babcią jest podwójnie trudne, bo wszystkie zaniechania w stosunku do własnych dzieci wracają jak bumerangi. I kiedy  wnuczka leje łzy i mówi do was " babciu, obiecałaś, że zrobisz dla mnie wszystko, więc zostajemy tutaj jeszcze", odpowiadasz jej łagodnie i bez wyrzutów sumienia: - tak Rybko, zrobię dla ciebie wszystko, ale to co jest dla ciebie dobre i pozwól, że ja to ocenię. Otrzymujesz wtedy światło, bo tego właśnie zabrakło w Twoim rodzicielstwie.

Szkoda, że powracać do niego możesz tylko w snach, ale to też dużo naprawia.

A w teraźniejszości dostajesz 10 razy "kocham cię babciu" dziennie i to potwierdza, że jednak nie byłaś złą matką, a już tym bardziej  babcią :-)

 

 

 

 

 

 

Zobacz również

Jestem Tobą, Jesteś Mną #14 Czyli domknięcie historii i otworzenie nowej. Rozmowa o uważno...
Jestem Tobą Jesteś Mną #13 czyli rozmowa o ludziach, którzy pojawiają się i znikają z Twoj...
światowy dzień depresji

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...