Autorski wybór informacji tygodnia. Co czytać i na co iść do kina?
Porcja moim zdaniem ważnych wiadomości z tego tygodnia na świecie. Oraz kilka tropów i wskazań, co warto przeczytać, a w każdym razie, co czytam ja. Zapraszam Osoby Patronujące do czytania.
Dzień dobry!
Dziękuję Ani, która właśnie dołączyła do grona patronujących.
I Wam wszystkim, którzy jesteście tu już od jakiegoś czasu.
Zapraszam do przeczytania kilku ważnych wiadomości ostatniego tygodnia!
Aplikacje uzależniają i szkodzą
To pierwszy taki wyrok. Sąd w Los Angeles uznał firmy Meta (właściciela Instagrama, Facebooka i Whatsappa) oraz Google (właściciela m.in. You Tube’a) za winne w sprawie o uzależnienie 20-letniej kobiety, która na potrzeby sprawy używa pseudonimu Kaley. Sąd nakazał firmom wypłacić jej 6 mln dolarów odszkodowania za szkody, jakie uzależnienie od platform poczyniło w jej życiu.
Choć obie firmy w czasie procesu argumentowały, że to nie ich usługi, a inne czynniki wywołały uzależnienie kobiety, i choć zapowiedziały już apelację, wyrok jest przełomowy i daje nadzieję tysiącom innych skarżących w podobnych sprawach w amerykańskich sądach. Jedną z najgłośniejszych spraw czekających na wyjaśnienie jest ta założona przez Ellen Roome, matkę chłopca, który zmarł w 2022r. w czasie zabawy, promowanej na TikToku. Jej zdaniem aplikacja ekstremalnie uzależnia dzieci, bez zahamowani i za wszelką cenę.
Wyrok sądu w LA podkreśla, że Meta i Google produkują uzależniające aplikacje, które szkodzą młodym. Kilka dni wcześniej sąd w Nowym Meksyku wyznaczył łączną karę 375 mln dolarów odszkodowania dla firmy Meta za to, że dezinformowała użytkowników i publikę w sprawie bezpieczeństwa swoich platform, umożliwiała krzywdzące zachowania, w tym seksualne wykorzystywanie dzieci.
Używania mediów społecznościowych przez dzieci i wczesne nastolatki zakazują już Australia, Francja i Hiszpania, teraz takie prawo chce wprowadzić Austria.
Świnie ważniejsze od Trumpa
Choć mało kto już o tym pamięta, całkiem niedawno Donald Trump groził Grenlandii inwazją i przejęciem. Zresztą, kto wie – może sobie jeszcze o tym przypomni. Duńczycy potraktowali groźby poważnie i przećwiczyli scenariusze obrony. A pani premier Mette Frederiksen dawała odpór polityczny, przypominając o suwerenności Danii i prawie Grenlandczyków do decydowania o sobie. I choć pokazała, że jest twarda, wszystkie te turbulencje sporo ją kosztowały. Zwołała wybory parlamentarne sądząc, że nieugięta postawa wobec amerykańskiego prezydenta przysporzy jej partii wyborców. Tymczasem ważniejsze od geopolitycznych awantur okazało się, raz jeszcze, zwykłe życie. Duńczycy w kampanii zajmowali się przede wszystkim drożyzną i pestycydami, które zatruwają ich wodę pitną na skutek rozwoju hodowli świń w kraju. Skutek? Partia Frederiksen – Socjalni Demokraci - zdobyła 21,9% głosów i wygrała, ale najmniejszą od 1903 r. większością i teraz z trudem kleci koalicyjny rząd. Negocjacje mogą, zgodnie z duńską tradycją, potrwać kilka tygodni. I nie muszą zakończyć się stworzeniem rządu przez lewicę.
Głowa kościoła jest kobietą
Kościół anglikański po raz pierwszy ma kobietę arcybiskupa. To 63-letnia Sarah Mullaly z tytułem szlacheckim. Z wykształcenia, i wieloletniej praktyki, pielęgniarka. Podczas pierwszego kazania w katedrze Cantenbury zaznaczyła, że jest przeciwna pomijaniu tych, którzy zaznali krzywdy w kościołach i wspólnotach chrześcijańskich. To subtelne odniesienie do tego, że jej poprzednik odszedł w atmosferze skandalu związanego z pedofilią w kościele.
Sarah Mullaly jest 106. osobą na tronie arcybiskupim, kobiety mogą być księżmi w kościele Anglikańskim od 1994 r. Nie wszystkim ten wybór się podoba, nigeryjscy Anglikanie nie uznają Mullaly, wybrali własnego arcybiskupa – Laurenta Mbandę. Ona jednak zamierza pracować także z tymi z biskupami, którzy kontestują powołania kobiet.
Żadnych królów
W sobotę w USA odbyła się kolejna, trzecia już seria protestów pod hasłem „No kings” sprzeciwiająca się autorytarnemu stylowi rządów Donalda Trumpa. Opozycja mobilizuje się przed zaplanowanymi na jesień wyborami połówkowymi do Kongresu. A notowania prezydenta dołują. Co pokazują protesty? Że rozpoczęta przed miesiącem wojna z Iranem zaktywizowała młodych wyborców do przeciwstawiania się prezydentowi. Że dla protestujących najważniejszym problemem pozostaje antyimigrancka polityka Trumpa, którą Bruce Springsteen nazwał podczas wystąpienia „reakcyjnym koszmarem”. Podczas protestu na Florydzie, gdzie przeciwnicy Trumpa zebrali się blisko Mar-a-Lago, obena była demokratka Emily Gregory, która w ubiegłym tygodniu wygrała wybory w tamtejszych wyborach do zgromadzenia stanowego. Nowym paliwem dla krytycznego hasła „No kings” stały się narcystyczne zabiegi Trumpa. Zażądał umieszczenia swojego nazwiska na budynku przemianowanym właśnie na Trump Kennedy Center w Waszyngtonie. A departament skarbu zapowiedział druk dolarów z wizerunkiem Trumpa (nigdy jeszcze nie drukowano na banknotach wizerunków urzędujących prezydentów). Demokraci zapowiadają forsowanie uchwały, która zakazuje umieszczania nazwiska lub podobizny urzędującego prezydenta na budynkach publicznych.
REKOMENDACJE KSIĄŻEK
Jestem świeżo po lekturze biografii „Zagadka Gogol” autorstwa Sylwii Frołow, opublikowanej przez Marginesy. Opowiadam o niej w najnowszym odcinku.
A szczególnie interesująca wydała mi się ze względu na złożoną tożsamość Nikołaja Gogola, autora dramatów, powieści i satyr, który – jak mówi autorka – byłby dziś na pewno wziętym stand-uperem niestroniącym od żartów politycznych. Urodzony na terenie Ukrainy nigdy do końca nie ułożył się z własną tożsamością, pozostaje zarówno „rosyjskim klasykiem” jak i „jednym z najważniejszych pisarzy ukraińskich”. Zależy, kto i z której strony patrzy na jego dorobek i wybory. Jego biografia to istny labirynt niewiadomych. Czy świadomie ośmieszał carat i dążył do jego skruszenia? Czy był homoseksualny i to wypierał? Czy naprawdę czuł się bożym pomazańcem, czy może cierpiał na schizofrenię? Dlaczego palił, nie raz, swoje rękopisy i dlaczego zadał sobie śmierć? Autorka detalicznie analizuje wszelkie dowody, poszlaki i możliwości. Na ustalenia historyczne nakłada współczesne filtry diagnoz psychiatrycznych i mentalności XXI wieku. Poza samym Gogolem – fascynującym i niejednoznacznym – czytanie tej książki to ćwiczenie z zawsze aktualnego pytania: czy ludzkie życie da się zapisać a człowieka dogłębnie poznać? Polecam tę rozległą i szczegółową biografię, ale tylko osobom poważnie zaciekawionym losami twórców i historią XIX-wiecznej Rosji, to wymagająca i wyrafinowana lektura.
Przede mną wielka przyjemność – ósmy tom przygód byłego już prokuratora IPN Jakuba Kani w książce „Upiór” Macieja Siembiedy opublikowanej przez Agorę. Książka ma wiele wspólnego ze Stanisławem Reymontem i jego paranoicznym lękiem przed tym, że zostanie pochowany żywcem.
W przedpremierowej rozmowie z autorem dowiedziałam się, że Adolf Hitler nakazywał niemieckim żołnierzom czytać „Chłopów” Reymonta dla lepszego rozumienia tych, których wkrótce mieli mordować. Spodziewam się, jak zawsze z Siembiedą - pasjonującej zabawy – między mrokami nieznanych epizodów polskiej historii a absurdami współczesności.
Na półce przy łóżku czeka już dość opasła „Mężczyźni. O nierówności płci” z Wydawnictwa PORT. Dr Michał Gulczyński, który zasłynął raportem „Przemilczane nierówności” o problemach mężczyzn w Polsce teraz w formie książkowej stara się pokazać sprawę nierówności płci i zmiany kulturowe z perspektywy mężczyzn właśnie. Jestem tej lektury bardzo ciekawa, bo jak w jednym z pierwszych odcinków podkastu podkreślała politolożka prof. Barbara Brodzińska-Mirowska ten, kto zrozumie i otoczy opieką potrzeby mężczyzn w Polsce, wygra następne wybory. Po latach uwagi skupionej na emancypacji kobiet (niedokonanej, tłamszonej, pozorowanej – to jedna rzecz), ważne wydaje mi się zauważanie także drugiej strony przemian i nierówności. Czy Gulczyński dobrze naświetlił ten temat? Dam znać zaraz po lekturze!
NA EKRANIE CIEKAWI MĘŻCZYŹNI
Jeśli macie chwilę, skoczcie do kina na „Wartość sentymentalną”, bo Norwegowie są nadal mistrzami kameralnych dramatów psychologicznych. To dyskretne kino, a zostaje na długo. Sama postać ojca, który pojawia się w życiu dorosłych córek po latach nieobecności, fantastycznie wymyka się stereotypom. I gdy już spodziewasz się, co zobaczysz, okazuje się, że to jednak inny i nieoczywisty człowiek. Doceniam ten portret – sylwetkę symbolizującą mądrość i doświadczenie ery przed psychoedukacyjnej.
I także z powodu intrygującej postaci niemłodego mężczyzny polecam film
„La Grazia” Paolo Sorentino. Włoski majstersztyk opowiada o dylemacie moralnym godnym najlepszych filmów Kieślowskiego, ale w pełnym piękna, stylu i rozmachu stylu. Główny bohater, odchodzący na emeryturę po karierze politycznej prawnik, zmaga się z wielkim pytaniem. Na starość marzy tylko o rozwikłaniu prywatnej tajemnicy oraz o chwili nieważkości – o uwolnieniu się od wszystkiego, co wie i co przeżył. Jego mądrość i doświadczenie są solidne jak szyte na miarę garnitury, ale ciążą i odbierają prawo do marzeń. Intrygujący portret skazanego na samotność autorytetu, film, w którym czas zwalnia i robi się czas na refleksję, odczuwanie. Działa jak dobra, klasyczna powieść.
Dziękuję Wam za słuchanie, czytanie i wsparcie.
Życzę dobrego tygodnia!
Paulina Wilk
Trwa ładowanie...