Czapla, 60 złotych rybek i żadnego napiwku

Obrazek posta

I nadszedł ten dzień. Po trzech latach czapla w końcu znalazła mój staw. I nie była tym zainteresowana, że to "moje oczko". Była zainteresowana rybkami. Nie zostawiła napiwku, nie wystawiła pozytywnej recenzji na Google Maps. Wprost przeciwnie — zrobiła dokładnie to, co do niej należy.

Z punktu widzenia fotografa? Mam zdjęcia, na których jest tak blisko, że nie mieści się w kadrze obiektywu 180-600mm. Nawet na najszerszej ogniskowej. To była intensywna lekcja pokory.

Czy żal mi rybek? Trochę tak. Przez trzy lata miały raj. Nikt ich nie niepokoił, a ja dokarmiając ptaki, nieświadomie dostarczałem im też sporo jedzenia. Przyzwyczaiłem się do nich. W dni, gdy źle się czułem, siadałem w ogrodzie i patrzyłem, jak pływają. To mnie uspokajało. To była moja terapia.

Ale takie jest właśnie koło natury. Nie ma tu miejsca na sentymenty. Gdy czapla raz odkryje to miejsce, mój mały staw przestaje być bezpieczną przystanią dla ryb. Czasem w przyrodzie nie ma scenariusza idealnego dla wszystkich.

Żegnajcie, rybki. Byłyście pięknym etapem mojej ogrodowej historii. A czaplo — mam nadzieję, że kolejny raz przynajmniej ustawisz się w kadrze tak, żebym nie musiał robić zdjęć z dwóch metrów. I może następnym razem dasz znać, że wpadniesz? 😉

 

Czapla Ogród Złote Rybki Fotograf z Pasji Photographer with a walker FotografiaPrzyrodnicza

Zobacz również

Świąteczna magia w studiu Anity Hoppe: sesja pełna ciepła i blasku
W poszukiwaniu duszy: sesja w opuszczonym dworku z Jupiterem 2/50 i Nikonem ZF
Czapla wróciła. Rybek już nie ma.

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...