O możliwej grze Polski z Francją Jordana Bardelli - Marek Stefan

Obrazek posta

Przyjęcie lidera francuskiego Zjednoczenia Narodowego przez prezydenta Karola Nawrockiego to ruch w dobrym kierunku. Jordan Bardella wkrótce może reprezentować swoje ugrupowanie w nadchodzących wyborach prezydenckich i według sondaży ma poważne szanse, żeby je wygrać. Polskie elity polityczne powinny podjąć grę z francuskimi narodowcami. Lewica i liberałowie powinni odrzucić ideologiczne uprzedzenia i spojrzeć na relacje z Francją przez pryzmat interesów narodowych, a prawica z chłodną głową i bez przesadnych oczekiwań. Choć przyszłoroczna kampania wyborcza we Francji może przebiegać w atmosferze ogólnoeuropejskiej histerii wokół możliwej wygranej reprezentanta (lub reprezentantki) francuskiego Zjednoczenia Narodowego, warto zdać sobie sprawę, że jeśli sprawy podążą w tym kierunku, to siłą rzeczy Polska będzie musiała układać relacje z nowym gospodarzem Pałacu Elizejskiego, bez względu na to, kto nim będzie. Dlatego warto powściągnąć emocje, choć oczekiwanie tego od polskich liberałów i lewicy może być myśleniem życzeniowym. Jakiekolwiek pomysły, że Warszawa mogłaby uczestniczyć w takim lub innym politycznym i dyplomatycznym izolowaniu Paryża po ewentualnym zwycięstwie wyborczym Bardelli lub Marine Le Pen, są nie tylko absurdalne, co przede wszystkim niebezpieczne z punktu widzenia polskiej racji stanu. Po dalszą część artykułu zajrzyj na naszego Patronite 👇

Post dostępny tylko dla Patronów

Aby zobaczyć ten materiał musisz być zalogowany

Zostań Patronem Zaloguj się
Jordan Bardella Francja Polska Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen Rosja Ukraina NATO relacje polsko-francuskie Europa Środkowo-Wschodnia

Zobacz również

Demograficzna polaryzacja - Ariel Drabiński
Duchy między Warszawą a Kijowem - Łukasz Dobosz
Metale ziem rzadkich: japońska strategia niezależności - Krzysztof Karwowski, Jakub Wit...