Avatar użytkownika

Laura Maria

12
patronów
530 
miesięcznie
23 690 
łącznie
12
patronów
530 zł 23 690 zł
miesięcznie łącznie

Progi wsparcia

10 zł miesięcznie
10 zł to wypasiony obiad na lokalnym targu w Indonezji, czy Wietnamie! A także urozmaicone 'gallo pinto' - przysmak nikaraguański! Dla mnie to ciepły posiłek w podróży lub kilka cennych momentów przygotowań do nagrywania kolejnego odcinka podcastu! Zyskuję wówczas dodatkowe chwile obcowania z kulturami oraz możliwość dzielenia się tym ze światem. Podziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami względem opowieści z moich wypraw. Zasugeruj temat, jaki chciałbyś/chciałabyś abym poruszyła na swoim Instagramie!

Dziękuję!
20 zł miesięcznie
Za 20 zł - mogę kupić kilka litrów wody i smectę - gdyby obiad z lokalnego targu się nie przyjął (lub właśnie przyjął zbyt dobrze!). Spróbuję też zorganizować sprzyjające warunki podczas nagrywania kolejnego odcinka podcastu w podróży! Masz do mnie jakieś pytania? Chciałbyś/chciałabyś zaczerpnąć jakichś konkretnych informacji z pierwszej ręki? Jestem do Twojej dyspozycji! Dodam Cię do grona Bliskich Znajomych na Instagramie, żebyś mógł/a śledzić każdy mój krok!

Dziękuję!
30 zł miesięcznie
Za taką kwotę, to ja mogę zatankować do pełna motor, np. taki, którym przejechałam Laos, a nawet wymienić dętkę, gdy niespodziewanie pęknie mi w trakcie jazdy! Mam także teraz możliwość zorganizowania sobie miejsca do nagrywania kolejnego odcinka podcastu w podróży i utrzymania systematyczności w nagrywaniu! Zasugeruj mi proszę problematykę, jaką chcesz, abym poruszyła na swoim Instagramie i/lub w podcascie. Dodam Cię do grona Bliskich Znajomych na Instagramie i co jakiś czas będę wysyłać Ci e-mailowo małą niespodziankę!

Dziękuję!
40 zł miesięcznie
To dla mnie naprawdę bardzo duża dawka motywacji! Teraz mogę opłacić dzienną kwotę za jedzenie na jachcie, którym popłynę do Ameryki Południowej. Mogę więcej tworzyć, pisać, montować, nagrywać, uwieczniać. Masz jakieś życzenia odnośnie fotografii? Jeśli interesuje Cię jakaś konkretna sfera życia w podróży (widoki, jedzenie, zwierzątka itp.), mogę robić zdjęcia z naciskiem na Twoje upodobania, a potem publikować je na InstaStory (z oznaczeniem na nich Ciebie) lub wysyłać je Tobie w wiadomości prywatnej! Daj mi znać! Tak jak w ostatnim progu, zasiądziesz również w gronie Bliskich Znajomych na Instagramie i co jakiś czas - będę Ci również wysyłać e-mailowo małą niespodziankę!

Dziękuję!
50 zł miesięcznie
Mając 50 zł więcej nie muszę kolejny raz oszczędzać na rozrywce zorganizowanej. Latałam paralotnią w Turcji, zjeżdżałam na desce z wulkanu w Nikaragui (volcano boarding) i wydm Saharyjskich w Maroku (sandboarding). Możliwe, że ta kwota pomoże mi zdecydować się np. na kurs nurkowania, czy skok ze spadochronem w Ameryce Południowej! Oczywiście wtedy uzyskasz wszelkie zdjęcia i filmiki z tych przygód! W innym przypadku, jest to dla mnie cenny czas, który poświęcam na nagranie odcinka podcastu w podróży! Oferuję wszystko to, co w poprzednim progu + co 3 miesiące chętnie wyślę Ci pocztówkę z moich wojaży, a dwa razy w roku dołączę mały upominek!

Dziękuję!
80 zł miesięcznie
Za tę kwotę w pełni mogę zorganizować sobie idealne warunki do pisania postów tematycznych, tworzenia InstaStory i nagrywania odcinków podcastowych w podróży - chociażby poprzez wykupienie lokalnej karty sim z pakietem Internetu w danym kraju, czy zorganizowania przestrzeni - dostęp do prądu. Dodam Cię do grona bliskich znajomych w relacji na InstaStory ORAZ do prywatnej grupy na WhatsApp, gdzie wysyłam zdjęcia i nagrywam wiadomości audio z podróży dla znajomych i rodziny. Tak jak w ostatnim progu - raz na trzy miesiące wyślę Ci również pocztówkę, dwukrotnie w roku z upominkiem!

Dziękuję!
150 zł miesięcznie
Teraz, nie tylko mogę opłacić jedzenie na jachcie do Ameryki Południowej, zorganizować sobie idealne warunki do pisania postów i nagrywania odcinków podcastowych w podróży, ale także skupić się nieco bardziej na fotografii. Oferuję wszystko to, co w ostatnim progu, z małą zmianą - co trzy miesiące otrzymasz MOJĄ FOTOGRAFIĘ w formie pocztówki, dwukrotnie w roku z upominkiem.

Dziękuję!

Kup wsparcie na prezent!

Podaruj znajomemu subskrypcję Autora Laura Maria w formie kuponu podarunkowego.

Zobacz jak działają kupony
Kup na prezent

O autorze

Hej, hej! Tu Laura Maria. Podróżuję w pojedynkę i na social mediach opowiadam o realiach "samotnie podróżującej kobiety", niejednokrotnie ukazując przy tym proces akceptacji własnego strachu i obalając nieco mitów! Jaram się ‚dziwacznymi’ ciekawostkami i opowieściami!

Sawadee Kaa!
(to tajskie Dzień Dobry!) 

 

Nazywam się Laura Maria - mam 26 lat!
 

Swoją przygodę z podróżami zaczęłam  jako 19-latka - pewnego dnia sfrustrowana brakiem pieniędzy, wykrzyczałam: "Waaaaalę to! Jadę stopem!", podeszłam wtedy do mamy i powiedziałam: "Mamo, w przyszłym tygodniu jadę stopem na południe Francji odwiedzić wujka Tadzika", te kilka sekund milczenia z jej strony wydawały się wiecznością. Czekałam na: "oszalałaś??!", miałam nadzieje, że odwiedzie mnie od tego pomysłu. Ku mojemu zdziwieniu, mama wyszeptała: "no to super, dzwonimy do wuja i mówimy, że przyjedziesz", puszczając przy tym oczko. Nieeeeeee! Jak to?? Tak po prostu pozwolisz mi pojechać stopem do Francji?? Szok. Niedowierzanie. Nie mogłam się już wycofać. Umierałam ze strachu.

Chociaż zaczęłam podróżować w ten sposób z pobudek pieniężnych - aktualnie największą pobudką do podróży jest chęć doświadczania i uczenia się

Bardzo dużo podróżowałam podczas swoich pięcioletnich studiów (min. Bliski Wschód - Izrael, Palestyna, Iran, Kurdystan Iracki, Jordania, Azerbejdżan; oraz północna Afryka - Maroko i Egipt), Przez swoje wojaże omijałam wieeeele zajęć, które musiałam później nadrabiać... Gdy nie było mnie na uniwersytecie, moja promotorka na magisterce zwykła mówić - "Laura zbiera materiał do pracy magisterskiej". Jak to? Tak się składa, że pracę magisterką pisałam o autostopie właśnie! Dokładniej - o fenomenie autostopu w Polsce i na świecie (w kontekście pogodni za wolnością). Podsumowując - byłam tak zafascynowana autostopem, że napisałam o nim pracę naukową.
 

W 2018 roku wyjechałam na wymianę studencką Erasmus - do Turcji (Stambuł), gdzie - godnie z własną profesją - prowadziłam kurs języka polskiego dla Turków na Uniwersytecie Stambulskim i tam też rozpoczęła się moja przygoda z podróżą w pojedynkę.

W 2019 roku - zaraz po studiach wyruszyłam w podróż autostopową po Azji Południowo-Wschodniej, gdzie spędziłam 8,5 miesiąca... i od tej pory wciąż się tułam! Odwiedziłam wówczas Tajlandię, Malezję, Indonezję (5 wysp), Wietnam, Kambodżę, Laos oraz ponownie Tajlandię, gdzie "utknęłam" na 3 miesięcznej 'kwarantannie', w małym bambusowym domku na farmie mango, w północnej części kraju podczas początków światowej pandemii. Początkowo - epidemia (później nazwana pandemią) -  zastała mnie w Wietnamie. "Uciekałam" przed nowymi realiami z północy na południe, gdy hostele i hotele zaczęły zamykać się na podróżników, a gospodarze z Couchsurfingu często odrzucali moje zapytania o nocleg. Nie ma tego złego - całą podróż miałam ze sobą namiot! Miłośniczka survivalu i prostoty (cała ja)🌝 W tej podróży często sypiałam na dziko, przed i w trakcie "kryzysowej" sytuacji, także nie była to dla mnie nowość.
 

Niedługo później przedostałam się do Kambodży i Laosu (Laos przejechałam na motorze), a potem w obawie przed zamkniętymi granicami - zawitałam znowu w Tajlandii. Tam, będąc sama ze sobą podczas kwarantanny - przez 3 miesiące, zaczęłam skupiać się na social mediach, a nawet pisać książkę.


W podróży robię notatki i dzielę się swoimi spostrzeżeniami i rozmowami (kulturowymi, religijnymi, poglądowymi), które ja lub rozmówca - inicjujemy w trakcie podróży. Całość pokazuję również z perspektywy "samotnie wędrującej kobiety"; taka ze mnie samotnica, że nieustannie spotykam nowych ludzi i spędzam z nim czas. Nawet jak jestem sama - nie czuję się specjalnie samotna, bo tak się składa, że uwielbiam swoje własne towarzystwo! Stąd całe to wyrażenie zapisuję w cudzysłowie.

Aktualnie, przymierzam się do przekroczenia Atlantyku jachtostopem (będę szukać jachtu w porcie na Gibraltarze, by dołączyć do załogi) z Europy do Brazylii, a potem - bezterminowo - podróżować po Ameryce Południowej.

Ostatni rok pracowałam, jako wolontariuszka w Portugalii - z dziećmi i młodzieżą w domu zastępczym w miejscowości Sintra (projekt Europejskiego Korpusu Solidarności) - stawiając na działalność artystyczną. W międzyczasie, gdy nie mogłam pracować, zdecydowałam  wybrać się do Ameryki Środkowej. 
 

W Ameryce Środkowej spędziłam dwa miesiące podróżując przez: Meksyk, Gwatemalę, Salwador, Honduras, Nikaraguę i Kostarykę! Stąd też pomysł by wrócić do Ameryki Łacińskiej.
 

Wielokrotnie w podróży przez Amerykę Środkową skutecznie nasiąkałam strachem, którym niestety zewsząd mnie karmiono i, który często w moim przypadku był bezpodstawny. Czasem nakręcamy samych siebie, gdy wokół pojawia się  zbyt wiele „informacji”. Po powrocie z Ameryki Środkowej - do Portugalii, wraz z strażakami i innymi wolontariuszami, posiadając odpowiedni sprzęt, pomagałam niesprawnym ruchowo (i często niepełnosprawnym intelektualnie) osobom prywatnym i tym, z ośrodków opiekuńczych - pływać w oceanie.
 

Później wyjechałam do Norwegii, trzeci rok z rzędu, zarobić na swoje podróże na farmie truskawek.

O swoich przygodach, doświadczeniach i obawach opowiadam na Instagramie, który traktuję, jak blog podróżniczy.
 

Promuję podróżowanie w pojedynkę (o ile w zgodzie z samym sobą), stając się rzetelnym źródłem informacji dla kobiet, które strach paraliżuje przed podjęciem kroku w tę stronę. Szerzę pojmowanie odwagi, nie jako „braku strachu", a „akceptację strachu”. Bo nie ma takiego na Ziemi, kto strachu nie czuje! Buddyjscy Mnisi mówią, że ze strachem należy się zaprzyjaźnić - to właśnie staram się przekazać! 

Pałam się sportami ekstremalnymi - zjeżdżałam na desce z wulkanu w Nikaragui (volcano boarding) i z wydm Saharyjskich w Maroku (sandboarding), wspięłam się na wulkan Acatenango (4000 m.n.p.m) by zobaczyć erupcje wulkanu Fuego w Gwatemali, latałam też paralotnią w Turcji i zaczęłam surfować w Portugalii! Zamierzam kontynuować te zajawki.
 

Uwielbiam też robić zdjęcia!



Zapraszam do zapoznania się z tym co tworzę w Internecie.

Instagram: https://www.instagram.com/lauramariiae/

Jeśli zechcesz pomóc mi w dalszym działaniu, serdecznie dziękuję za Twoje wsparcie!!

Cele Autora

Przez Amerykę Południową w pojedynkę!
  • 2 000 zł miesięcznie
  • 1 470 zł brakuje
26%
NIECH MNIE SERCE NIESIE! Najprawdopodobniej przybiję do portu w Brazylii, gdzie zostanę podczas karnawału. Co potem? Wenezuela, Kolumbia, Ekwador, Peru, Chile, Boliwia, Argentyna? Zostają jeszcze Urugwaj i Paragwaj! Ja to bym chciała wszystko<3 Wszystko się okaże na miejscu!

Poruszam się przede wszystkim autostopem i tak też planuję poruszać się w Ameryce Południowej. Uwielbiam jednak także lokalne środki transportu! Super wspominam "Chicken busy" (lokalne autobusy, w których przewożono niegdyś kurczaki) w Gwatemali i Nikaragui - są zarazem targiem i dyskoteką! Miłuję naturę i prostotę, więc sypiam też w "dziwacznych" i... ciekawych miejscach na dziko. Uwielbiam także Couchsurfing! (lokalsi, rodziny i podróżniczy przyjmują do swojego domu podróżników), dla mnie - Couchsurfing to rzecz piękna! Dzięki hostom i ich rodzinom doświadczam intensywniej podróży i buduję piękne przyjaźnie - relacja z ludźmi jest dla mnie bardzo ważna! Kolejną opcją są hostele.

Pałam się survivalem i wspinaczkami! Chcę kontynuować wspinaczki po wulkanach i górach oraz kosztować nowych SPORTÓW EKSTREMALNYCH, może tym razem - zrobię kurs nurkowania! Lub zacznę przygodę z alpinizmem.

O wszystkich doznaniach, przygodach i ew. obawach będę opowiadać na Instagramie, nakreślając rzeczywistość Ameryki Południowej i podróży w pojedynkę! Oferuję rzetelne informacje, z pierwszej ręki (i kilka śmiesznych PRZPAŁÓW!).
Jachtostopem przez Atlantyk do Brazylii!
  • 2 000 zł miesięcznie
  • 1 470 zł brakuje
26%
Chociaż żegluga jachtem, którym przekraczać będę Atlantyk z Gibraltaru do Brazylii - opiera się na zasadach oceanicznego autostopu ("łapanie" jachtu w portach, dołączenie do załogi bez ponoszenia większości kosztów żeglugi - w zamian pomoc na pokładzie), to opłacać będę ok. 10-15$ (40-60 zł) za dzień na jedzenie, jak każdy z załogantów.

Aktualnie jestem w kontakcie z jednym z kapitanów, który podaje mi szczegółowe informacje na ten temat. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będę mogła dołączyć do jego załogi już w drugiej połowie listopada!! Załoga po drodze planuje zatrzymać się na Wsypach Kanaryjskich, Cape Verde i w Gambii, a stamtąd już prosto do Brazylii - cała żegluga potrwać może 2 miesiące (lub więcej).

Po przybiciu do Ameryki Południowej zamierzam zostać w Brazylii, a potem podróżować po całej krainie latynoamerykańskiej bez terminu powrotnego, załoga natomiast rusza z powrotem do Afryki. Trzymam się tego, jak KOT KOCIEJ MIĘTKI. Jeśli jednak żegluga z nimi się nie uda, będę szukać innego jachtu, z Wysp Kanaryjskich lub Gibraltaru.

Chcę szlifować swoje umiejętności i spełniać jedno z największych pragnień, a Wam w międzyczasie - pokazywać życie na jachcie i oceanie - od środka, z wszelkimi szczegółami! Oferuję istną KOMEDIĘ - widok mnie "radzącej sobie" (lub NIE) na jachcie - z linami, wachtami itp. itd. zgaduję - to ciekawa perspektywa! (żadnych śmieszków, chodzi konkretnie o mnie). Możemy sobie razem ze mnie pożartować! <3

A tak serio - poznajmy razem dogłębniej świat zawodowego żeglarstwa!

Dołącz do grona Patronów!

Wesprzyj działalność Autora Laura Maria już teraz!

Zostań Patronem

Najnowsi Patroni

Natalia Osculati
Natalia Osculati
20 zł
Aleksandra Piepiórka
Aleksandra Piepiórka
20 zł
Mariusz B
Mariusz B
150 zł
Kinga K.
Kinga K.
30 zł
Kacper Księżyk
Kacper Księżyk
10 zł

Chcielibyśmy Cię poinformować o ryzykach, związanych z Twoim zaangażowaniem finansowym. Przekazując środki na realizację pasji Twojego ulubionego Twórcy prosimy, abyś wziął/wzięła pod uwagę kilka kwestii.