Krasnale podpowiedział mi tata trójki chłopców — a ja pierwszy raz wydrukowałem mapę miasta, żeby zbudować PodWrocławek

Obrazek posta

"Krasnale" podpowiedział mi tata trójki chłopców. A ja po raz pierwszy wydrukowałem mapę całego miasta

Kiedy siadałem do tej historii, po raz pierwszy w życiu wydrukowałem mapę całego miasta.

Rozłożyłem ją na podłodze i zacząłem dzielić Wrocław na dzielnice — tyle że te znajdujące się pod ziemią. Obok leżał spis prawdziwych wrocławskich krasnali, a moje notatki rosły z godziny na godzinę.

Nigdy wcześniej żaden odcinek nie wymagał ode mnie takich przygotowań. A najlepsze jest to, że sam pomysł wcale nie był mój.

Pomysł przyszedł od rodziny

Łukasz, Rafał i mały Filip wraz z rodzicami postawili Felkowi największe kakao — Kakao Royal. To tata chłopców podsunął mi pomysł, aby historia opowiadała o wrocławskich krasnalach.

Napisał, że w ich rodzinie poszukiwanie krasnali jest prawdziwą lokalną wyprawą. W całym mieście stoi ich przecież cała armia, dlatego fajnie byłoby, gdyby w bajce pojawiły się prawdziwe figurki, które dzieci mogą później odnaleźć na własne oczy.

Poprosił jeszcze o dwie rzeczy.

Pierwsza: w historii koniecznie powinien pojawić się Most Grunwaldzki, ponieważ chłopcy go uwielbiają.

Druga: bajka nie może być straszna. Chłopcy są jeszcze mali i niektóre sceny potrafią zostać z nimi na dłużej.

Te dwie prośby stały się kręgosłupem całej trylogii.

Tak powstał PodWrocławek

Z jednego zdania o krasnalach wyrósł cały świat.

PodWrocławek — podziemne miasto, z którego pochodzą krasnale i które pomaga utrzymywać Wrocław w równowadze.

Żeby dobrze je zbudować, przekopałem się przez mapy i spisy wrocławskich krasnali. Wybrałem prawdziwe postacie:

  • Matematyka przy placu Grunwaldzkim,

  • Mostowiaka,

  • Siwka,

  • Solidarka Walczącego w okolicy ulicy Mostowej.

Połączyłem ich w jeden trop, który prowadzi Felka i dzieci coraz głębiej pod miasto.

Most Grunwaldzki otrzymał swoją rolę już w pierwszej scenie.

Obietnicę „bez grozy” traktowałem natomiast jak świętość. Zamiast strachu pojawił się tajemniczy śmiech. Zamiast ciemnego, złowrogiego pyłu — pył różowy. Każde zakończenie części budowałem tak, aby zostawić dzieci z ciekawością, ale pozwolić im spokojnie zasnąć.

Bohaterowie dokładnie tacy, jak w domu

Najbardziej cieszyły mnie jednak szczegóły przekazane przez rodzinę.

Łukasz w opowieści wszystko zapisuje i dowodzi ekipą, ponieważ również w prawdziwym życiu pisze na każdym kroku i jest małym przywódcą.

Rafał tańczy, biega i rozładowuje napięcie śmiechem — dokładnie tak jak w domu.

Najmłodszy Filip ma naprawdę zaledwie kilka miesięcy. W bajce urósł jednak na tyle, aby w najważniejszych momentach wtrącać swoje słynne:

„Gu!”

I to właśnie on w finale ratuje sytuację.

W historii pojawiły się również dwa ukochane pluszaki chłopców: husky Diwat i pudel Kajka.

Rodzina zaproponowała, żebym spróbował wpleść je do opowieści jako żywe zwierzęta. Poszedłem o krok dalej i zrobiłem z tego jeden z największych zwrotów akcji — różowy pył ożywia oba pieski.

Od krasnali aż po Karłowice

Nawet dzielnica chłopców trafiła do fabuły. W ich bezpośredniej okolicy nie ma szczególnie charakterystycznego krasnala. Jest za to rozpoznawalna Wieża Ciśnień na Karłowicach.

To właśnie ona stała się miejscem wielkiego finału — „Operacji Karłowice”.

Trzy części jednej wyprawy

Sama opowieść zaczyna się niewinnie.

Jest spacer nad Odrą, mapka krasnali w rękach dzieci i Felek zachwycony miastem mostów oraz gofrów.

Wkrótce okazuje się jednak, że krasnale zaczynają znikać, a jedynym pozostawionym przez nie tropem jest tajemniczy różowy pył.

Reszta historii rozgrywa się w trzech częściach:

„Sekret Mostowiaka”,
„Różowa Mgła”
oraz
„Operacja Karłowice”.

Jest w nich podziemne miasto, odrobina nauki, mnóstwo współpracy i zagadka, którą trzeba rozwiązać dzięki faktom, a nie zgadywaniu.

Zakończenia oczywiście nie zdradzę.

Najważniejsza recenzja

Przyznam szczerze: odbiór bajek przygotowywanych dla patronów zawsze mnie "stresuje".

Po pierwszej części dostałem wiadomość, że chłopcy byli zachwyceni. W scenie, w której sami zamieniają się w krasnale, pękali ze śmiechu.

Po drugiej części rodzice napisali, że moment, w którym różowy pył ożywia pluszaki, był dla dzieci ogromnym i radosnym zaskoczeniem.

Potwierdzili również, że w opowieści naprawdę nie ma niczego strasznego.

Lepszej recenzji nie mogłem sobie wymarzyć.

Historia, której nie wymyśliłbym sam

Przy tej przygodzie nauczyłem się jednej ważnej rzeczy.

Najlepsze odcinki patronackie powstają wtedy, gdy pomysł naprawdę wychodzi od rodziny, a moim zadaniem jest go rozwinąć, uporządkować i zamienić w pełny świat — niekoniecznie wymyślić wszystko od zera.

Jedno zdanie o wrocławskich krasnalach sprawiło, że po raz pierwszy wydrukowałem mapę całego miasta.

Dało mi również pierwszą trzyczęściową patronacką sagę.

Na kanwie tej historii powstały później także trzy krótkie odcinki Słodkiej Nauki Felka Wafelka, nawiązujące do tematów pojawiających się w bajce.

Dziękuję za wspólną wyprawę

Łukaszu, Rafale, Filipie — oraz Drodzy Rodzice — dziękuję.

Za zaufanie, za kakao i za pomysł, który wciągnął Felka, a razem z nim również mnie, głęboko pod Wrocław. 💛

A gdyby to od Was zależało — który prawdziwy krasnal powinien otrzymać własną tajną historię?

Napiszcie w komentarzu.

A jeżeli także chcielibyście pomóc Felkowi tworzyć kolejne przygody albo podarować dziecku jego własną bajkę, wymyśloną specjalnie dla niego, wszystkie szczegóły znajdziecie na moim profilu Patronite.

🎧 Część 1: PodWrocławek - „Sekret Mostowiaka”

🎧 Część 2: PodWrocławek - „Różowa Mgła”

🎧 Część 3: PodWrocławek - „Operacja Karłowice” 

 

Patronite historia patronacka Felek Wafelek Przygody Felka Wafelka bajka dla dzieci wrocławskie krasnale PodWrocławek Most Grunwaldzki Wrocław

Zobacz również

Ankieta słuchaczy (2 minuty) — pomóżcie mi robić jeszcze lepsze odcinki 🍫
Zaczęło się od królika o imieniu Pasztet — a skończyło na skrzydlatych nosorożcach spod...
Żeby napisać tę bajkę, zbudowałem najpierw grę planszową — z kartami postaci, lootem i ...

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...